Wsparcie eksportu pomoże rozwiązać problemy polskiego rolnictwa
Jak rozwikłać powracający problem polskiego rolnictwa, czyli nadprodukcję skutkującą niskimi cenami skupu surowca i zbytu przetworów? Jest jedno proste i zarazem bardzo trudne rozwiązanie. Wystarczy tak wspierać eksport naszej żywności poza Unię Europejską, aby w Polsce pozostało tyle, ile konsumujemy. Kiedyś Unia stosowała ten trik bardzo skutecznie, także wobec Polski. Pod koniec 1998 r. ceny skupu żywca spadły do 1,8 zł/kg. W styczniu i lutym 1999 roku setki blokad stanęły na polskich drogach, a Bruksela, jak gdyby nigdy nic, woziła po Europie Środkowo-Wschodniej wieprzowinę z dotacjami do eksportu.
Nasza żywność powinna jechać do Azji Południowo-Wschodniej, Afryki i Ameryki Środkowej
Dziś UE nie stosuje już dotacji do eksportu, bo wymogli to na niej inni duzi producenci żywności, głównie z Ameryki Południowej i Północnej. Dziś też nie mamy problemu z nadmiarem wieprzowiny. Jeszcze w latach 90. świński dołek, w którym od lat jesteśmy, skutkowałby rekordowymi cenami skupu. Ceny jednak nie rosną, bo ciągnie nas w dół rynek unijny, przywalony mięsem z Hiszpanii. Borykamy się za to z nadprodukcją mleka, którego 30–40% musimy wyeksportować. A gdybyśmy tę nadwyżkę naszej produkcji sprzedali do Azji Południowo-Wschodniej, Afryki i Ameryki Środkowej? Nie są to czcze rozważania. Niedawno do sądu w Stanach Zjednoczonych trafił pozew organizacji konsumenckiej, która zarzuciła mleczarniom uczestniczącym w programie powadzonym przez organizację Spółdzielnie Działające Wspólnie (angielski skrót CWT), zawyżanie cen mleka na rynku krajowym poprzez wspieranie eksportu.
Sąd ma rozstrzygnąć czy eksport doprowadził do wzrostu cen w sklepach
Pozew dotyczy 14 amerykańskich spółdzielni tworzących wspomniane CWT, którym zarzucono, że kierując nabiał na rynki zagraniczne zmniejszają jego krajową podaż, a to wpływa na ceny detaliczne w sklepach. I mają rację. Ameryka co miesiąc wywozi za granicę dziesiątki tysięcy ton sera. To psuje ceny na rynku światowym. Cierpią z tego powodu głównie europejscy mleczarze, którzy nie są w stanie skutecznie konkurować na rynku. Gdyby ten ser został w USA, to zarówno jego ceny, jak i cena skupu mleka byłyby tam znacznie niższe.
Ktoś powie, że to głupi pozew amerykańskich pieniaczy, którzy potrafią pozwać restaurację, bo na kubku z kawą nie było ostrzeżenia, że jest gorąca i ktoś się poparzył. Tylko że historia sporów organizacji konsumenckich z CWT jest znacznie dłuższa. Piętnaście lat temu dowiodły one, że Spółdzielnie Działające Wspólnie ograniczając pogłowie krów (dopłacały do programu ich wycofywania) sprawiły, że wzrosły ceny skupu mleka i do rolników trafiło ponad 9,5 mld dolarów więcej za surowiec w ciągu siedmiu lat. CWT wypłaciło 270 mln dolarów w ramach sądowej ugody, ale przecież bilans przedsięwzięcia jest na bardzo dużym plusie. Teraz CWT, nauczone tym doświadczeniem, nie zajmuje się pogłowiem bydła, lecz wspiera eksport produktów mleczarskich.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Nie wzywam do łamania przepisów antymonopolowych, chodzi o to, że takie działania są skuteczne, i to potwierdzone przez wyroki sądów, a przede wszystkim mogą przynieść rolnikom i przetwórcom znaczne korzyści. Sieci handlowe wykorzystują fakt, że mleka, i w ogóle żywności, mamy więcej niż możemy spożyć i narzucają, nie tylko mleczarniom, bardzo niekorzystne warunki w handlu.
Zmiana tego stanu rzeczy i rozkręcenie eksportu, wymaga jednak zmiany organizacji na różnych szczeblach. Skoro mamy w ministerstwie rolnictwa departament rolnictwa ekologicznego, który na rynek wpływ ma marginalny, to dlaczego nie mamy departamentu eksportu żywności? Od lat słychać o konieczności powołania radców rolnych przy ambasadach. Nie trzeba ich wysyłać na cały świat. Wystarczy, że będą w krajach kluczowych dla naszego eksportu. Ktoś powie, że jeśli wywieziemy mleko z Polski, to napłynie do nas surowiec z innych krajów. Pewnie sieci handlowe coś przywiozą pod marką własną, ale tamte kraje też eksportują na inne rynki, a mleko to nie zboże. Nikt jogurtu i serka wiejskiego nie będzie woził z Argentyny lub Stanów Zjednoczonych.
Holandia niewiele większa od Mazowsza eksportuje za 600 mld zł, a Polska za 250 mld zł
Przykładem kraju, który odniósł ogromny sukces w eksporcie żywności jest Holandia. Kraj, który jest niewiele większy niż województwo mazowieckie i liczy 18 mln mieszkańców w 2025 r. wyeksportował żywności za 600 mld złotych, a Polska za niespełna 250 mld zł. Nie chodzi o zachwycanie się Holendrami. Oni nie osiągnęli tego w pięć lat. Na taki wynik pracowały pokolenia rolników, przetwórców i handlowców. My dziesięć lat temu wyeksportowaliśmy żywności za 100 mld zł, a dziś wywozimy dwa i pół raza więcej. To nie jest byle co, ale ciągle za mało, żeby ustabilizować sytuację na własnym rynku. A przykład Holandii pokazuje, że stać nas na znacznie więcej.
Paweł Kuroczycki
