Wiśnie tanieją z dnia na dzień. Związek Sadowników RP domaga się sprawdzenia rynkuG. Socha
StoryEditorceny skupu

Cena skupu runęła o 3 zł w kilka dni. Rolnicy chcą kontroli UOKiK

30.07.2026., 11:30h

6,50 zł, potem 4,50 zł i 3,50 zł za kilogram. W ciągu kilku dni ceny wiśni przemysłowych gwałtownie spadły, a Związek Sadowników RP zwrócił się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o natychmiastową interwencję. Sadownicy pytają, dlaczego przy mniejszej podaży owoców rynek zareagował tak dużymi obniżkami.

Związek Sadowników RP chce kontroli UOKiK

Związek Sadowników RP skierował do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasza Chróstnego pismo, w którym zwrócił się o podjęcie pilnych działań wobec podmiotów zajmujących się przetwórstwem wiśni i innych owoców.

Organizacja wskazuje, że tegoroczny sezon jest wyjątkowo trudny ze względu na wiosenne przymrozki oraz późniejszą suszę. W ocenie związku skutkiem tych zjawisk są znacznie niższe zbiory niż w poprzednich latach oraz w porównaniu ze średnią wieloletnią.

Jak podkreślono w piśmie, początkowe ceny skupu wiśni były dla producentów korzystniejsze, ponieważ przy ograniczonej podaży i utrzymującym się popycie rynek wskazywał na większą konkurencję o surowiec.

Zdaniem Związku Sadowników RP sytuacja zmieniła się jednak gwałtownie.

– Niestety w ciągu kilku minionych dni cena, wbrew wolnemu rynkowi, zamiast rosnąć, zaczęła gwałtownie spadać​ – napisano w piśmie skierowanym do UOKiK.

Związek zwrócił uwagę, że część uczestników rynku wskazuje na możliwość występowania praktyk, które mogły wpływać na poziom cen.

– Zdaniem wielu uczestników rynku - sadowników, podmiotów skupujących, niektórych przetwórni - stało się to efektem niedozwolonych przepisami prawa porozumień mających znamiona zmowy cenowej, celem osiągnięcia nadmiernego zysku – czytamy w stanowisku organizacji.

Sadownicy pytają: dlaczego wszystkie skupy obniżyły ceny?

Jednym z producentów, którzy obserwują gwałtowne zmiany na rynku, jest Grzegorz Socha z województwa świętokrzyskiego. Sadownik gospodaruje na około 4 ha wiśni i podkreśla, że tegoroczna produkcja została mocno ograniczona przez pogodę.

– Po pierwsze przymrozki. Po drugie grad. W mojej miejscowości dwie trzecie mam zbite przez grad – mówi.

Mimo strat ceny skupu zamiast się utrzymać, zaczęły szybko spadać.

Za 6,50 zł oddałem pierwsze wiśnie 22 lipca w środę. W sobotę było 4,50, a w poniedziałek już 3,50 – relacjonuje.

Zdaniem sadownika problemem jest kompletny brak przewidywalności.

– Ja bym się nie denerwował, gdyby cały czas było 4,50, bo jest stabilizacja. 4,50, zarabiam sobie około złotówkę, jestem zadowolony. Ale to jest niezrozumiałe, że są aż takie wahania ceny – mówi.

Największe emocje budzi także sposób informowania o stawkach.

Jadę na skup z wiśniami i nie wiem, ile będzie. Zważę owoce i dopiero potem dowiaduję się, jaka cena – mówi Grzegorz Socha.

To właśnie kwestia braku wcześniejszego informowania producentów o cenach znalazła się również wśród pytań skierowanych przez Związek Sadowników RP do UOKiK.

ZSRP pyta o ceny i działania zakładów

W piśmie do Urzędu Związek Sadowników RP wskazał kilka obszarów wymagających wyjaśnienia.

"1. Dlaczego mimo braku surowca w stosunku do zapotrzebowania, dochodzi do niemal identycznych spadków jego cen zakupu prawie we wszystkich zakładach przetwórczych w całym kraju?

2. Dlaczego, aby spowodować wrażenie dużej podaży dochodzi do przerw technicznych, sztucznie wywołanych awarii, rzekomego przeglądu urządzeń w środku sezonu zbiorów w kilku zakładach jednocześnie?

3. Czy dochodziło do spotkań, rozmów, ustaleń pomiędzy największymi zakładami przerabiającymi wiśnie, których celem był wpływ na spadek cen skupu w większości zakładów, w niemal całym kraju?

4. Dlaczego zakłady organizują skup owoców wiśni nie podając i nie informując dostawców o cenach zakupu przed, ani w trakcie zbiorów dokonywanych przez plantatorów, a informacja o cenach podawana jest późnym wieczorem lub nawet dopiero następnego dnia?"

Średni sadownik między skupem a przetwórnią

Dla wielu producentów problemem jest pozycja w całym łańcuchu sprzedaży. Gospodarstwa średniej wielkości często są uzależnione od skupów, ponieważ nie mają możliwości samodzielnej dostawy dużych partii owoców do przetwórni.

Grzegorz Socha podkreśla, że przy około 50 tonach wiśni znajduje się w trudnym położeniu.

– Mam za dużo, żeby robić dżemy, a za mało, żeby wchodzić na zakład – mówi.

Jak dodaje, duże zakłady oczekują dostaw na poziomie samochodów ciężarowych.

– Zakład to przyjmuje samochód, czyli generalnie około 20 ton na rampę jednorazowo – tłumaczy.

Przy niskich cenach koszty pochłaniają cały zarobek

Produkcja wiśni oznacza dla gospodarstw wysokie koszty ochrony, nawożenia, pracy oraz zbioru. Przy owocach przemysłowych często wykorzystywany jest zbiór kombajnowy.

Grzegorz Socha wskazuje, że przy obecnych stawkach trudno mówić o opłacalności.

Połowę zapłacę za kombajn, połowa mi zostaje, a gdzie jeszcze moje koszty? – pyta.

Jak dodaje, przy cenie 2 zł zapłaci złotówkę kombajnowi, 50 groszy do 1 zł to są koszty, więc właściwie zostaje mu zero.

Podobne obawy zgłasza Dariusz Pawlica, również producent wiśni i porzeczek z Sandomierszczyzny.

– Kombajniści nie chcą za 1 zl jeździć, bo nie ma ilości z hektara. I może dojść do sytuacji że ludzie nie będą zbierać. Ja zaczynam za tydzień... albo zostanie na drzewie – informuje.

– Sandomierszczyzna to region rolniczy. Większość mieszkańców w mniejszym lub większym stopniu żyje z rolnictwa, sadownictwa czy warzywnictwa. Nawet jeśli ktoś pracuje gdzie indziej, często ma jeszcze kawałek sadu czy gospodarstwa. To jest temat, który dotyczy tysięcy ludzi – podsumowuje Socha.

„Nie wiadomo, jaki wolny rynek”

Zdaniem sadowników tegoroczne spadki trudno wytłumaczyć wyłącznie sytuacją podażowo-popytową.

Grzegorz Socha zwraca uwagę, że przy mniejszej ilości owoców producenci spodziewali się większej konkurencji między odbiorcami.

Nie wiadomo, z czego ta cena wynika. Nie wiadomo, jaki wolny rynek. Jaki wolny rynek, jak nagle wszystkie skupy mają tę samą cenę – pyta.

Sadownicy boją się, że owoce zostaną na drzewach

O sytuacji mówił także Krzysztof Tworek, wójt gminy Obrazów oraz producent owoców.

– W tej chwili jest 3,50 za kilogram wiśni na mrożenie. Tam, gdzie jeszcze biorą, takich jest ze 3 – mówi.

Jego zdaniem dalsze obniżki mogą doprowadzić do sytuacji, w której część producentów nie zdecyduje się na zbiór.

– Tak naprawdę za chwilę cena może jeszcze spaść, nie wiem, do 3 złotych czy jeszcze niżej – zaznacza.

Może dojść do tego, że wiśnia zostanie na drzewach – dodaje.

Związek Sadowników RP oczekuje wyjaśnień

ZSRP zwrócił się do UOKiK o pilne działania oraz analizę sytuacji na rynku przetwórstwa owoców. Organizacja chce, aby urząd sprawdził politykę cenową zakładów oraz poinformował o efektach przeprowadzonych działań.

Dla sadowników obecny sezon jest kolejnym przykładem problemu, który od lat pojawia się przy sprzedaży owoców przemysłowych – dużej zależności producenta od odbiorców oraz braku możliwości wpływania na warunki sprzedaży.

Zwracamy się do Pana Prezesa o podjecie pilnej interwencji i lustracji polityki zakładów przetwórczych działających w Polsce oraz o sukcesywne informowanie Związku Sadowników RP o efektach prowadzonego postępowania – apeluje w piśmie skierowanym do Tomasza Chróstnego, Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów UOKiK, Mirosław Maliszewski, Prezes Związku Sadowników RP.

Źródło: polskiesadownictwo.pl, tygodnik-rolniczy.pl

Oprac. Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
30. lipiec 2026 11:58