"Dzień dobry,
piszę anonimowo, ponieważ nie chcę kłopotów, hejtu i być może jeszcze nacisku urzędów. Uchwalane plany ogólne to pogrzeb dla rolników i dla polskiej wsi. Bo wieś to nie tylko rolnicy i napływający miastowi. Wieś to również mieszkańcy pracujący i rodziny rolników zdecydowane zostać na wsi. Jesteśmy z mężem rolnikami. Brak szerokiego rozgłosu o planach spowodował, że nie zabezpieczyłam swojej rozpoczętej inwestycji. Naprawdę głośno zrobiło się dopiero na przełomie marca i kwietnia tego roku. Gdy dowiedziałam się, już było za późno. Moja gmina już uchwaliła plan. Wszystkie moje działki wraz z działką, na której w 2022 roku rozpoczęłam budowę domu, została zakwalifikowana do SO – zakaz zabudowy. Pozwolenie na budowę daje mi możliwość dokończenia domu, ale nic więcej nie będę mogła dobudować. Żadnego budynku, garażu czy nawet paneli fotowoltaicznych. Ponadto w razie nieszczęścia nie będę mogła odbudować domu. Zaczęłam inwestycję z myślą o późniejszych dobudowach w ramach potrzeby i wystarczalności finansowej. Chciałam przekazać to synowi, ale teraz będzie miał tylko możliwość zamieszkania... i nic więcej…żadnej działalności… zero inwestycji, zero rozwoju... Zero motywacji. A córka?
Zaskarżyć plan, to i tak nie da mi pewności, że odblokują moją działkę. To nie wina gminy. Urząd musi dostosować się do wytycznych z góry. To niesprawiedliwe, że w gminach bez planów można wyrabiać jeszcze WZ, a w uchwalonych już nie. Powinien być jeden termin dla wszystkich.
Czekać na zmianę. Aktualizację planów. Jak długo? Gmina uchwaliła studium w 2001 roku... 25 lat temu. Nie wydadzą 80–120 tysięcy czy więcej, żeby zmienić plan.
Możliwość zabudowy w większości dostały działki z mieszkającymi emerytami, którym już nic nie trzeba. Działki z pustymi domami, których właściciele wyprowadzili się do miasta lub innego kraju i przyjeżdżają tylko w odwiedziny i tylko dlatego, że znajdują się w centrum wsi. Ci, którzy naprawdę potrzebują, dostali zakaz. Wieś czeka stagnacja, a nawet cofanie się w rozwoju. Młodzi ze wsi jeszcze liczniej będą wyjeżdżać za granicę. Drogie kredyty, zakaz budowy, blokada rozwoju, niska opłacalność produkcji rolnej nie zachęcą młodych do rolnictwa. Gospodarstwa obecne będą działały tylko do emerytury. Wieś starzeje się, za osiem, dziesięć lat nie będzie komu pracować na roli!
Poza tym ludzie będą masowo zaskarżać plany, a sądy unieważniać. Jak można tak zrobić, żeby plan ogólny był ponad prawem własności?! Ład przestrzenny ma chronić, a nie blokować. Rozumiem ograniczenie, rozumiem, że potrzebne są ustawy, ale jakim kosztem? I dlaczego od razu tak drastycznie mocno, a nie stopniowo. Najwięcej poszkodowani są zwykli, ciężko pracujący ludzie, bo oszuści, złodzieje i bogaci są bezpieczni.
Pozdrawiam
stała Czytelniczka"
