Skarga do TSUE w sprawie Mercosur
13 kwietnia podczas otwartego spotkania z rolnikami w regionie opolskim padły słowa, które pokazują, jak bardzo napięta jest sytuacja na wsi. Gospodarze pytali wiceminister rolnictwa Małgorzatę Gromadzką, co ze skargą do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej?
Bo przypominają jedno – jeszcze 9 stycznia padła jasna deklaracja, że taka skarga „musi być”. Dziś jednak, zamiast decyzji, słyszą o analizach, konsultacjach i dyplomacji.
Rolnicy: „Żądamy złożenia tej skargi”
Łukasz Smolarczyk, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu, nie zostawił wątpliwości, jakie są nastroje wśród rolników. Wprost odniósł się do zapowiedzi ministra i przypomniał, że na słowach nie można budować bezpieczeństwa gospodarstw.
– Rolnicy z województwa opolskiego żądają złożenia skargi, złożenia po prostu do TSUE przeciwko Unii Europejskiej. Politycy dużo mówią, ja też mogę dzisiaj powiedzieć językiem politycznym – podsumował Smolarczyk.
Jeszcze mocniej wybrzmiało to, co padło chwilę później. Smolarczyk przypomniał o protestach rolniczych w styczniu i w lutym.
– Byliśmy w Strasburgu, byliśmy w Brukseli. Słyszeliśmy zapewnienia, że zostanie złożona skarga do TSUE przeciwko umowie Unii Europejskiej z Mercosur. Jako rolnictwo żądamy od polskiego rządu złożenia skargi do TSUE! (…) Były deklaracje złożenia skargi do TSUE? Były. Żądamy złożenia tego wniosku. Po prostu – apelował Łukasz Smolarczyk.
Smolarczyk podkreślił, że nastroje rolników dobre nie są, a czas deklaracji minął.
– Można dużo gadać, ale tak patrzę na swoich kolegów i widzę w ich oczach jedno: jakiś smutek i strach. I jeszcze zniechęcenie – dodał.
„Rowerkiem dziecięcym kontra kolarzówka” To nierówna konkurencja
Smolarczyk uderzył też w sedno problemu, który od miesięcy przewija się w rozmowach rolników, że nie chodzi o samą konkurencję, tylko o zasady gry.
– My się nie boimy konkurencji z rolnikiem z Mercosuru. My się nie boimy konkurencji z rolnikiem z Ukrainy. Tylko jak mamy z nimi konkurować, jeśli jedziemy rowerkiem dziecięcym bez bocznych kółek, a oni jadą kolarzówką – porównał.
Ten obraz to metafora nierównej konkurencji – różne standardy produkcji, inne koszty, inne wymagania. Ale jeden wspólny rynek.
400 tys. ton słonecznika i pytanie: „Czy znowu będziemy pieniaczami?”
W trakcie spotkania padł też konkretny przykład. Chodzi o ostatni import surowców z krajów Mercosur do Bułgarii, który przekraczał normy pestycydów.
– Fakt czy nie? Bo znowu nam się będzie mówić, że jesteśmy pieniaczami. To jest fakt. 400 tysięcy z słonecznika z krajów Mercosuru powinno być spalone, bo nie spełnia norm Unii Europejskiej – oznajmił Smolarczyk.
Rolnicy widzą w takich sytuacjach potwierdzenie swoich obaw: że na unijny rynek trafiają produkty, które nie spełniają standardów, jakie obowiązują ich samych.
Rząd studzi emocje: „To nie jest taka prosta i oczywista skarga”
Na te głosy odpowiedziała wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka. – Na ten moment oczywiście kwestia jest badana w sposób dyplomatyczny, ale przede wszystkim w sposób taki, żeby nie budziło to kontrowersji – stwierdziła.
Podkreśliła też, że Polska działa w szerszym układzie unijnym.
– W tej chwili oczywiście ta umowa została poddana pod weryfikację przez Parlament Europejski do TSUE. My jako państwo członkowskie możemy do tej skargi się dołączyć i możemy mieć otwarte stanowisko.
I najważniejsze – jasno zaznaczyła, że sprawa nie jest przesądzona.
– Na tym etapie, szanowni państwo, to nie jest tak, że to jest taka prosta i oczywista skarga. Natomiast tak jak powiedziałam wcześniej, skarga dotycząca Mercosuru to w sumie nie jest kwestią zamkniętą. Będzie o tym debata na komisji specjalnej Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Rolnictwa w sejmie.
Kto podejmie decyzję?
Ze słów wiceminister wynika, że decyzja nie leży wyłącznie po stronie resortu rolnictwa.
– Takie stanowisko będzie szykowane przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii (…) natomiast Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie prezentowało przed TSUE stanowisko Polski – wyjaśniła Małgorzata Gromadzka.
To oznacza, że sprawa skargi to nie tylko rolnictwo – to polityka, dyplomacja i układ sił w całej Unii.
26 maja – moment prawdy
W tej historii jest jednak konkretna data, na którą wszyscy patrzą.
Do 26 maja Polska ma czas, by podjąć decyzję i ewentualnie dołączyć do procedury przed TSUE. Problem w tym, że wcześniej – od 1 maja – umowa zacznie być stosowana tymczasowo.
– Na ten czas do 26 maja będziemy wiedzieć, co się będzie działo. Każdy poszczególny dzień jest przez nas limitowany i to, co się dzieje na poziomie europejskim – powiedziała Gromadzka.
Jednocześnie zostawiła furtkę.
– To nie jest tak, że zapadła już ostateczna decyzja. (…) będziemy każdy jeden element badać. Będziemy na każdym etapie występować, żeby zatrzymać skutki dla rolnictwa tej umowy – podsumowała wiceminister.
Agnieszka Sawicka
