Siewniki toną w kurzu. Rolnicy czekają na deszcz i opóźniają siew kukurydzy
Siew kukurydzy w Polsce ruszył, jednakże w wielu regionach kraju pola są już tak przesuszone, że podczas pracy siewnika unoszą się przy nim dokuczliwe tumany kurzu. O sytuacji na Mazowszu mówi Łukasz Komorowski, rolnik i hodowca bydła opasowego z Wyględówka.
– Rolnicy powoli rozpoczynają siew kukurydzy, ale idzie on bardzo wolno. Jest jeden wielki tuman kurzu, a nawigacje dostają wariacji i nie widać, gdzie się jedzie. Osobiście jeszcze się wstrzymuję. Zapowiadali burzę, ale chyba jej nie będzie. Jeśli nie zasieję w piątek, to najpóźniej w poniedziałek – mówi rolnik z Mazowsza.
Podobnie było w innych regionach kraju.
– Było trochę kurzu – dodaje rolnik z Opolszczyzny.
Kukurydza po zlikwidowanym rzepaku?
W tym roku w niektórych gospodarstwach kukurydza może trafić na pola po zlikwidowanych plantacjach zmarzniętego i wyschniętego rzepaku ozimego. Problem szczególnie mocno widać na Dolnym Śląsku, Kujawach, Opolszczyźnie.
– Niektóre rzepaki są do likwidacji – mówi nam Roman Kierzek z Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej.
Jak podkreśla, sytuacja robi się jednak coraz trudniejsza.
– Nie padało praktycznie nic, ale siew kukurydzy trwa – dodaje.
Jednak obawy rolników o wschody w takich warunkach są realne, czy ziarno w ogóle ruszy po siewie? Ewentualne decyzje o przesiewach są dziś też wyjątkowo trudne, bo rolnicy ponieśli wysokie koszty nawożenia rzepaku.
– Trudno mówić o siewach kukurydzy, skoro w tej chwili, po likwidacji rzepaku przeważnie sieje się właśnie kukurydzę i gdyby to od razu było wiadomo, że coś nie przezimuje, to rolnicy nie dawaliby drugiej dawki nawozu. Przesialiby rzepak soją – mówi Kierzek.
– Nie wiem jeszcze, zobaczę co będzie po deszczu, czy rzepak się odbuduje, czy będzie do siewu – mówi rolnik z Opolszczyzny.
„Wilgoć wystarczy tylko na wschód ziarna”
Na Dolnym Śląsku rolnicy próbują ratować sytuację poprzez zmianę technologii uprawy i głębszy siew. Jednak nawet nowoczesne systemy nie rozwiązują problemu dramatycznego braku wody.
– My pracujemy w uprawie strip-tillowej. Jesteśmy w stanie wydobyć tę wilgoć z głębi ziemi na wschód ziarna – mówi Adrian Wawrzyniak, rolnik z Dolnego Śląska.
Jednocześnie zaznacza, że taka wilgoć wystarcza na bardzo krótko.
– Wilgoć z głębi ziemi zostanie tylko na wschód ziarna. I to się skończy po tygodniu – ocenia.
– Każda roślina, która tam wyskoczy i zacznie rosnąć już potem odczuwa te niedobory – dodaje Wawrzyniak.
Rolnicy podkreślają, że nawet zapowiadane lokalne opady nie poprawiają sytuacji. Gleba jest przesuszona po wielu długich tygodniach bez deszczu i po serii przymrozków.
Koszty kukurydzy coraz trudniejsze do udźwignięcia
Do problemów pogodowych dochodzą rekordowo wysokie koszty produkcji. Wielu rolników przyznaje, że dziś każda decyzja o siewie wiąże się z ogromnym ryzykiem finansowym.
Wawrzyniak wylicza, że same nasiona oznaczają ogromny wydatek.
– Jeśli rolnicy w miejsce rzepaku zasialiby kukurydzę, to same nasiona to tysiąc złotych – mówi.
Do tego dochodzi nawożenie i ochrona plantacji.
– W kukurydzy nawóz musi iść pod korzeń, to robi się około 3–4 tysięcy na spokojnie – dodaje.
Podobnie ocenia rolnik z pogranicza Podlasia i Mazur. Koszty tylko rosną, a ceny płodów rolnych wróciły do tych sprzed wielu lat.
– Cena nawozów po 3000 za tonę mocznika, a mówią, że kukurydza mokra będzie po 450, no to ciężko, żeby na tym coś zarobić – mówi Konrad Krupiński spod Olecka, rolnik i hodowca bydła.
Rolnicy ograniczają zasiewy
Krupiński wyjechał siewnikiem w pole z początkiem tego tygodnia.
– Kukurydza jest wysiewana od poniedziałku. Ale przymrozki, ta zimnica, to wszystko, co do tej pory było, to tylko co większe gospodarstwa na ziarno wystartowały – mówi rolnik.
W tym roku widać też zmniejszenie areału kukurydzy. Rolnik z pogranicza Warmii i Podlasia podkreśla, że tegoroczny sezon już na starcie mocno zmienił strukturę zasiewów w jego regionie. Jak mówi, wielu gospodarzy po poprzednim roku ograniczyło kukurydzę lub całkowicie z niej zrezygnowało.
– Ogólnie widać zmniejszenie areału kukurydzy nawet na ziarno. Dużo rolników zeszło po tamtym sezonie. Po cenach, jakie były w tamtym roku, bardzo niskich, a czasami wręcz uwłaczających tej produkcji. Sam też w tym roku dużo zredukowałem kukurydzy na ziarno. Z 55 ha zostawiłem 10 na ziarno i 20 na kiszonkę – relacjonuje Krupiński.
Podobnie wypowiada się rolnik z Opolszczyzny.
– Po zeszłym roku, po doświadczeniach, że były słabe ceny, dziś, przy wysokich cenach nawozów będzie taki trend – podkreśla Łukasz Smolarczyk, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu.
Może to prowadzić do dalszych zmian w strukturze zasiewów kukurydzy również i w tym regionie.
– Z tego co widzę w moim regionie, zdecydowanie więcej jest słonecznika, niż zasianej kukurydzy – mówi rolnik z Opolszczyzny. I dodaje: – Wcześniej było 20–25 ha kukurydzy, teraz 10 kukurydzy i 15 słonecznika. Na tych dobrych glebach kukurydza jeszcze zostaje w plonie, na słabszych (4–6 klasa) jest dużo więcej słonecznika.
"Produkcja roślinna w tym sezonie jest tragiczna"
Konrad Krupiński zwraca uwagę na rynek kontraktów na kukurydzę. Jak podkreśla, są zawierane znacznie rzadziej niż rok temu.
– Po tamtym roku, jak niektóre firmy chciały jeszcze żeby dopłacać do tego, że zabrały kukurydzę, to w tym roku żadne główne podmioty skupujące nie chcą podpisywać kontraktów. Nikt tego nie jest w stanie przewidzieć, jak to się potoczy – mówi.
Dodaje, że cały sezon rolnicy żyją na bombie, zastanawiając się, czy uda się zapłacić faktury, które wzięli, choćby na nasiona.
– My jako rolnicy nigdy nie wiemy, czy w ogóle cokolwiek… czy nawet złotówkę na tonie zarobimy – zaznacza.
Co w zamian kukurydzy?
Krupiński relacjonuje, że rolnicy wybierają dziś bezpieczniejsze kierunki produkcji.
– Każdy woli posiać chyba więcej w tym roku zboża jarego – ocenia.
Sam, ograniczając zasiewy, zamierza inwestować więcej w produkcję zwierzęcą, zwiększając swoje stado bydła mlecznego.
Rolnicy, jak wynika z rozmów, stawiają częściej na bobik i inne uprawy alternatywne, które lepiej znoszą słabsze gleby i niższe nakłady. Mówią też otwarcie, że po ubiegłorocznych doświadczeniach i przy obecnych kosztach „trzeba zmieniać myślenie”.
Siewy kukurydzy 2026 w Opolskiem: końcówka sezonu, susza i grad
W regionie opolskim sytuacja przy siewach kukurydzy była mocno nierówna. Z jednej strony końcówka prac polowych, z drugiej lokalne załamania pogody i susza, która wymuszała zmianę podejścia do uprawy.
Jak informuje Łukasz Smolarczyk, wiceprezes Izby Rolniczej w Opolu, zasiewy są już praktycznie na końcu. Wchodzą w fazę domykania. Jednocześnie rolnicy wchodzą obecnie na słabsze gleby.
– Teraz ludzie zaczynają siać te słabsze gleby, czyli po prostu likwidują oziminy – mówi Smolarczyk.
Do tego dochodzą szkody pogodowe, które mocno zaburzają sytuację w regionie.
– W Namysłowskim wczoraj było gradobicie, mój powiat teraz dostał 25 litrów wody – dodaje rolnik.
Są gminy na Opolszczyźnie, które wcale nie dostały deszczu, choćby gmina Pokój. W efekcie obszar województwa jest mocno podzielony. Jedne powiaty po gradzie i ulewach, inne w suszy.
Smolarczyk podkreśla, że zmienia się też podejście do samej technologii uprawy w obliczu suszy. Dziś "gleba musi stać", mówi Smolarczyk, bo każde mechaniczne jej ruszenie sprawia, że zaczyna parować. Mniej więc orki, a więcej oszczędzania wilgoci.
Agnieszka Sawicka
