Kupili dom na wsi, teraz chcą zamykać gospodarstwa. Rolnicy mają dośćAlbert Katana/open Ai
StoryEditorplany ogólne gmin

Kupili dom na wsi, teraz chcą zamykać gospodarstwa. Rolnicy mają dość

02.06.2026., 12:00h

Jeszcze kilkanaście lat temu na wieś przeprowadzano się po to, by żyć obok rolnictwa. Dziś coraz częściej słychać odwrotny głos. To rolnictwo ma dostosować się do nowych mieszkańców. Rolnicy alarmują, że wraz z nowymi planami zagospodarowania przestrzennego może rozpocząć się kolejny etap ograniczania produkcji zwierzęcej.

Wieś ma produkować żywność czy być sypialnią dla miast?

To pytanie pada coraz częściej wśród rolników. Bo w gminach trwają prace nad planami ogólnymi, które w najbliższych latach będą decydować o tym, gdzie można budować domy, rozwijać gospodarstwa czy realizować nowe inwestycje.

Zdaniem rolników część samorządów podchodzi do tego zadania w sposób, który może odbić się na przyszłości gospodarstw. Rolnicy obawiają się, że jeśli już teraz nie zostaną zabezpieczone tereny pod rozwój produkcji rolnej, za kilka lat rozbudowa obory, chlewni czy kurnika stanie się praktycznie niemożliwa.

W wielu miejscach granice terenów przeznaczonych dla zabudowy zagrodowej wyznaczane są bardzo zachowawczo. To budzi niepokój gospodarzy, którzy myślą o inwestycjach i przekazaniu gospodarstw kolejnemu pokoleniu.

Najpierw kupują działkę obok gospodarstwa, później przeszkadza im wieś

Rolnicy od lat zwracają uwagę na ten sam problem. Nowi mieszkańcy wybierają życie poza miastem, kuszeni spokojem i zielenią. Jednak po przeprowadzce okazuje się, że wieś ma swoją specyfikę.

Zapach obornika, przejazdy ciągników, praca kombajnów do późnych godzin czy transport zwierząt są naturalnym elementem funkcjonowania gospodarstw. Tymczasem coraz częściej stają się powodem skarg i konfliktów.

Rolnicy nie ukrywają frustracji. Ich zdaniem dochodzi do absurdalnych sytuacji, gdy gospodarstwo działające od kilkudziesięciu lat musi tłumaczyć się ze swojej działalności osobom, które pojawiły się w okolicy dopiero niedawno.

To właśnie dlatego samorząd rolniczy domaga się zmian, które zabezpieczą gospodarstwa przed podobnymi sporami w przyszłości.

„Nie można dusić hodowli po cichu”

Największe emocje dotyczą produkcji zwierzęcej. Hodowcy obawiają się, że nowe zasady planowania przestrzennego mogą skutecznie zatrzymać rozwój wielu gospodarstw.

Budowa nowoczesnych budynków inwentarskich wymaga odpowiedniej przestrzeni. Jeśli wokół gospodarstwa zacznie pojawiać się zabudowa mieszkaniowa, każda kolejna inwestycja będzie coraz trudniejsza.

Zdaniem rolników nie chodzi wyłącznie o pojedyncze gospodarstwa. W grę wchodzi przyszłość całych regionów opartych na produkcji mleka, trzody chlewnej czy drobiu. Wielu gospodarzy uważa, że bez odpowiednich zabezpieczeń hodowla będzie stopniowo wypychana z kolejnych miejscowości.

Rolnicy chcą jasnych zasad

Jednym z najważniejszych postulatów jest wprowadzenie bezpiecznej strefy między nowymi domami a gospodarstwami utrzymującymi zwierzęta. Według KRIR minimalna odległość powinna wynosić 200 metrów.

Taki bufor miałby ograniczyć liczbę konfliktów i zapewnić rolnikom możliwość dalszego rozwoju. Gospodarze podkreślają, że łatwiej zapobiegać problemom na etapie planowania niż później rozwiązywać sąsiedzkie spory.

Nie tylko hodowla. Zagrożone mogą być też inwestycje na wsi

Obawy dotyczą również biogazowni rolniczych i innych inwestycji wspierających nowoczesne rolnictwo. Według samorządu rolniczego brak odpowiednich zapisów w planach może utrudnić realizację projektów, które pomagają zagospodarować odpady z produkcji zwierzęcej i poprawiają bezpieczeństwo energetyczne gospodarstw.

Ministerstwo odpowiada. Rolnicy powinni pilnować swoich interesów

W odpowiedzi na postulaty KRIR resort podkreślił, że obowiązujące przepisy już teraz przewidują mechanizmy chroniące rozwój gospodarstw i produkcję rolną. Jak wskazano, minister opiniuje projekty planów ogólnych gmin i zwraca uwagę m.in. na ochronę gruntów rolnych, zachowanie przestrzeni dla produkcji oraz tworzenie warunków umożliwiających dalszy rozwój gospodarstw.

Resort zaznacza również, że w swoich uwagach do projektów planów często wskazuje na błędy mogące utrudniać funkcjonowanie rolników. Chodzi m.in. o zbyt małą liczbę stref rolniczych, niewłaściwe wyznaczanie terenów zabudowy czy parametry ograniczające możliwość rozbudowy gospodarstw. Jednocześnie przypomina, że za reformę planowania przestrzennego odpowiada inny resort, minister Finansów i Gospodarki.

Resort rolnictwa zachęca też samych gospodarzy do aktywnego udziału w konsultacjach. Podkreśla, że wiele zależy od samych rolników. To właśnie na etapie konsultacji społecznych powinni oni sprawdzać, czy projektowane rozwiązania nie ograniczą w przyszłości możliwości rozwoju ich gospodarstw. Resort przyznaje, że po uchwaleniu planów ogólnych zarówno decyzje o warunkach zabudowy, jak i lokalne plany zagospodarowania będą musiały być z nimi zgodne.

Resort rolnictwa: biogazownie tak, ale fotowoltaika nie wszędzie

W odpowiedzi na postulaty rolników resort rolnictwa odniósł się również do kwestii odnawialnych źródeł energii. Ministerstwo podkreśla, że biogazownie rolnicze powinny być traktowane jako element wspierający rozwój gospodarstw, zwłaszcza tych zajmujących się produkcją zwierzęcą.

Zdaniem resortu tego typu inwestycje pomagają zagospodarować produkty uboczne z gospodarstw, wzmacniają lokalną produkcję i mogą ograniczać wpływ rolnictwa na środowisko. Dlatego przygotowywane przez gminy plany nie powinny utrudniać budowy biogazowni na terenach wiejskich.

Znacznie ostrożniej ministerstwo podchodzi natomiast do dużych instalacji fotowoltaicznych i wiatrowych powstających na gruntach rolnych. Resort zwraca uwagę, że ziemia jest podstawowym zasobem potrzebnym do produkcji żywności, a jej przeznaczanie pod inwestycje energetyczne może prowadzić do konfliktu interesów między rolnikami a firmami z sektora OZE.

Co więcej, ministerstwo zauważa, że część gmin dopuszcza lokalizowanie takich inwestycji na bardzo dużych obszarach, niekiedy również na gruntach o wysokiej wartości rolniczej. W ocenie resortu może to w przyszłości utrudniać rozwój produkcji rolnej i ograniczać dostęp do ziemi dla gospodarstw.

Coraz większa walka o ziemię

To właśnie kwestia gruntów staje się jednym z najważniejszych tematów w debacie o przyszłości polskiej wsi. Z jednej strony rośnie presja mieszkaniowa, z drugiej pojawiają się inwestycje energetyczne, a rolnicy obawiają się, że w tym wszystkim zabraknie miejsca na rozwój gospodarstw produkujących żywność.

Resort chce ułatwić rozwój aktywnych gospodarstw

Ministerstwo Rolnictwa poinformowało również o działaniach mających pomóc gospodarstwom, które planują inwestycje w przyszłości. Resort wystąpił do Ministerstwa Rozwoju i Technologii z propozycją zmian w przepisach dotyczących wyznaczania obszarów uzupełnienia zabudowy w planach ogólnych gmin.

Chodzi o uwzględnienie budynków produkcyjnych i gospodarczych wykorzystywanych w rolnictwie przy określaniu granic terenów przeznaczonych pod dalszą zabudowę. W praktyce mogłoby to oznaczać większe możliwości rozbudowy dla aktywnych gospodarstw posiadających już obory, chlewnie, magazyny czy inne obiekty związane z produkcją rolną.

Stawka jest większa niż kolejny plan gminy

Dla wielu rolników nie jest to zwykły spór o dokumenty i procedury. Chodzi o odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądać polska wieś za 10 czy 20 lat. Czy pozostanie miejscem produkcji żywności i rozwoju gospodarstw rodzinnych, czy też stopniowo będzie zamieniać się w obszary mieszkaniowe, gdzie działalność rolnicza stanie się jedynie dodatkiem do krajobrazu?

źródło: KRiR, MRiRW, tygodnik-rolniczy

oprac. Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. czerwiec 2026 13:03