Flaga kraju, z którego pochodzą owoce i warzywa
Jak informuje Marcin Wroński będący zastępcą przewodniczącego Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona w woj. kujawsko-pomorskim, w Polsce od trzech miesięcy obowiązują nowe przepisy odnośnie do znakowania świeżych owoców i warzyw sprzedawanych luzem. Zgodnie z nowymi przepisami przy informacji o produkcie i jego cenie musi być również podana flaga kraju, z którego on pochodzi.
– Według resortu miało to zapewnić konsumentom bardziej czytelną informację o kraju pochodzenia produktów, zarówno w formie słownej, jak i graficznej. Przedstawiciele ministerstwa rolnictwa zapewniali nas, że takie rozwiązanie zwiększy transparentność rynku i umożliwi konsumentom podejmowanie świadomych wyborów zakupowych ze względu na kraj pochodzenia towaru – tłumaczy Wroński.
Idea słuszna, pomysł na wykonanie już nie
W ocenie Wrońskiego, idea dodatkowego oznakowania flagą jest słuszna, zwłaszcza że o konieczności wprowadzenia takich przepisów apelowali niejednokrotnie sami producenci warzyw. Ma on jednak zastrzeżenia co do pomysłu na wykonanie.
– Tylko trzy miesiące wystarczyły, żeby sieci handlowe zaczęły omijać te przepisy i zamiast jasnego, jednoznacznego przekazu o kraju pochodzenia warzyw i owoców mamy chaos informacyjny – twierdzi.
Jak twierdzi, świadczy o tym sposób ułożenia kartonów, ich zawartość oraz liczba flag na opakowaniach.
– Przykładem może być Biedronka, gdzie na informacji i cenie produktu podawana jest nie jedna konkretna flaga, a kilka. W marketach kartony poukładane są jeden przy drugim i nie widać również informacji o kraju pochodzenia na opakowaniu. Bardzo często warzywa przesypywane są w inne kartony i np. marchew znajduje się w kartonie po kapuście – mówi.
Zmiany się nie powiodły – klient w błędzie
W opinii Wrońskiego, szumnie zapowiadane zmiany są martwymi przepisami, a klient, jak był wprowadzany w błąd, tak jest w niego wciąż wprowadzany.
– Jak zwykle obietnice to jedno, a rzeczywistość to drugie. Niestety, wszystko kosztem polskiego rolnika. Czas najwyższy, żeby minister Stefan Krajewski przyjrzał się tej sprawie, chyba, że tak miało być, żeby było tak jak było i nic się nie zmieniło – kończy.
Zobacz WIDEO:
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. koment. pras.
