Zamiast protestów - debata. Rolnicy: ”Nie chcemy jeździć do Warszawy”M. Borowiak/fb/screen
StoryEditorrolnictwo

Rolnicy wzywają Tuska i polityków na debatę. „Nie będziemy jeździć do Warszawy”

20.04.2026., 14:30h

Zamiast kolejnych protestów rolnicy chcą bezpośredniej rozmowy z politykami. Zapraszają premiera Tuska i liderów partii na debatę w Sieradzu, gdzie mają paść konkretne odpowiedzi o przyszłości rolnictwa, handlu i Zielonego Ładu.

Zamiast protestów rolniczych - debata

W środowisku rolniczym narasta napięcie, które coraz częściej przekłada się na inicjatywy oddolne. Jedną z nich jest zapowiedziana debata polityczna w Sieradzu, organizowana przez rolników, którzy chcą bezpośredniej rozmowy z liderami partii, bez pośredników i „przekazywania komunikatów przez reprezentantów”. Wydarzenie ma być otwarte dla wszystkich rolników.

Jak wynika z wypowiedzi Mariusza Borowiaka ze Związku Rolników „Orka”, inicjatora wydarzenia, rolnicy czują się pomijani w procesie decyzyjnym i chcą jasno usłyszeć, jakie są realne plany polityków wobec wsi i produkcji rolnej.

Debata ma być pierwszym tego typu wydarzeniem w Polsce organizowanym oddolnie przez rolników. Odbędzie się 9 maja o godzinie 17:00 w Sieradzu, w hali sportowej przy Liceum Katolickim przy ul. Krakowskie Przedmieście 123A. Organizatorzy zaprosili liderów największych ugrupowań politycznych, w tym m.in. premiera Donalda Tuska, wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, prof. Przemysława Czarnka, europosła Grzegorza Brauna oraz wicemarszałka Krzysztofa Bosaka.

„To nie jest polityka – to walka o przyszłość rolnictwa”

Jak mówi Mariusz Borowiak, celem wydarzenia nie jest polityczna rywalizacja, ale próba uzyskania konkretnych odpowiedzi dotyczących przyszłości sektora rolnego.

Stoję tutaj z polskimi rolnikami, którzy karmią ten kraj. Przybyliśmy tutaj nie dla polityki, ale po to, aby zdecydować, co dalej będzie działo się z naszym rolnictwem – podkreśla organizator.

Jak dodaje w rozmowie z naszą redakcją, rolnicy nie chcą kolejnych spotkań z urzędnikami niższego szczebla. 

– My chcemy poznać, jaka ta polityka względem rolników na przyszłe lata jest w ich wizjach. I nie chcemy spotykać się z ich reprezentantami lub oddelegowanymi ludźmi, dlatego, że oni później mówią, że "my tego nie mówiliśmy", "ktoś poszedł o krok za daleko". Nie, nie ma tłumaczenia – zaznacza Borowiak.

Rolnicy: „Nie będziemy jeździć do Warszawy”

Jednym z głównych założeń inicjatywy jest zmiana formy dialogu między rolnikami a politykami.

Dlaczego my mamy tracić pieniądze na wyjazdy do nich i tracić czas, niech oni przyjadą do nas – mówi Borowiak.

Jak dodaje, rolnicy nie mają już przestrzeni na kolejne protesty i wyjazdy.

– Zamiast stać na ulicach, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce – podkreśla.

„Wybory się zbliżają, nie chcemy kiełbasy wyborczej”

W cieniu debaty mocno wybrzmiewa także wątek zbliżających się wyborów i obaw o powtarzanie się politycznych obietnic bez pokrycia.

– Za rok jest kampania wyborcza, więc chcemy już teraz wiedzieć, co mają nam do zaoferowania, a nie później kiełbasa wyborcza i po wyborach już nas nie znają – mówi Borowiak.

Jak dodaje, poznanie stanowisk polityków teraz ma dać rolnikom czas na ocenę sytuacji i podjęcie decyzji na przyszłość. Dlatego rolnicy chcą rozmawiać z ludźmi, którzy kreują politykę.

– Oni wyznaczają trendy, reszta się słucha, tak naprawdę – dodaje Mariusz Borowiak.

„Import, Zielony Ład i brak równych zasad”

Jednym z kluczowych tematów debaty ma być polityka handlowa, import i eksport produktów rolnych.

– Czy oni potrafią wpłynąć na niekontrolowany napływ produktów rolnych spoza naszych granic? Czy potrafią dopilnowywać, żeby jakość produktów, która jest importowana do Polski, miała te same wartości odżywcze i zdrowotność, tak jak nasze produkty, które my produkujemy? – wskazuje Borowiak.

Rolnicy zwracają uwagę na nierówne zasady rynkowe.

Domagamy się tych samych zasad wobec importu, jak i eksportu, bo na razie my mamy duże wymogi co do eksportu, a import pokazuje, że tam nic nie trzeba spełniać, tylko biznes rządzi – podkreśla.

Wśród tematów ma się znaleźć także Zielony Ład oraz regulacje unijne, w tym ETS, które, jak mówią rolnicy, są wprowadzane stopniowo i „tylnymi drzwiami”.

„Nie chcemy już spotkań z ministrem rolnictwa”

Organizatorzy nie planują zapraszać na debatę przedstawicieli resortu rolnictwa.

Nie chcemy spotykać się ze Stefanem Krajewskim, bo uważamy, że nie dotrzymuje słowa, już parę razy to udowodnił, więc niech tutaj Donald Tusk nie wysyła żadnego reprezentanta ani Kosiniak-Kamysz w postaci ministra rolnictwa, bo domagamy się jego, tak naprawdę, dymisji – mówi Borowiak. 

Borowiak: „Jeśli nikt nas nie wysłucha, rozważymy własną reprezentację”

W wypowiedziach pojawia się mocny wątek polityczny – rosnąca frustracja i brak zaufania do obecnych struktur.

– Jeżeli wśród nich nie znajdziemy swoich reprezentantów, to będziemy musieli chyba stanąć przed wyborem otwarcia własnej partii rolniczej i nie będziemy głosować w ogóle na tę opcję polityczną i będziemy próbować działać w swoim zakresie, bo to będą głosy stracone, skoro źle wypadną ci kandydaci. Jeżeli któryś odmówi u nas, to zostanie pusta kartka przez całą debatę, żeby rolnicy naprawdę widzieli, komu tak naprawdę na nas zależy – zapowiada Borowiak.

Jak wynika z jego słów, rolnicy nie wykluczają bardziej zdecydowanych kroków politycznych, jeśli nie znajdą realnego odzwierciedlenia swoich postulatów w programach obecnych ugrupowań. W ich ocenie brak konkretnych deklaracji oraz unikanie bezpośredniego dialogu może doprowadzić do całkowitego odcięcia się części środowiska od dotychczasowej sceny politycznej. Organizator debaty podkreśla, że zapowiadana debata ma być także testem wiarygodności – momentem, w którym rolnicy będą mogli ocenić, kto rzeczywiście jest gotów rozmawiać o ich problemach, a kto unika odpowiedzialności.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. kwiecień 2026 14:32