Susza była, ale raporty tego nie pokazały
Sprawa dotyczy funkcjonowania Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej prowadzonego przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa. W czerwcu Krajowa Rada Izb Rolniczych przekazała ministrowi rolnictwa stanowisko Lubelskiej Izby Rolniczej, która wskazywała na wyraźne rozbieżności między raportami IUNG a sytuacją obserwowaną przez rolników.
Według samorządu rolniczego na wielu plantacjach brak opadów już powodował straty, tymczasem część gmin w ogóle nie była wykazywana jako objęta suszą.
Nie chodziło wyłącznie o zboża. Zastrzeżenia dotyczyły również rzepaku, buraków cukrowych, truskawek oraz innych upraw jarych. Rolnicy zgłaszali słabe wschody, pogarszający się stan roślin i pierwsze spadki plonowania.
"Część upraw zostało zaorane pomimo poniesionych kosztów związanych z jej uprawą od jesieni do tej pory (zakup nasion, ochrona przed chwastami, szkodnikami i chorobami) i zastąpionych innymi uprawami (np. kukurydzą - co wiąże się z kolejnymi nakładami finansowymi)" - uzasadnia KRIR.
Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło rzepaku
To właśnie rzepak stał się głównym przykładem problemów z obowiązującym systemem. Zdaniem izb rolniczych modele wykorzystywane przez IUNG zakładają, że dzięki głęboko sięgającemu korzeniowi roślina długo korzysta z zapasów wody zgromadzonych w glebie. Tymczasem po kolejnych latach z niewielką ilością śniegu i coraz mniejszym uwilgotnieniem głębszych warstw ziemi takie założenie coraz częściej nie odpowiada warunkom panującym na polach.
W efekcie plantacje wykazywały objawy stresu wodnego, jednak raporty przez pewien czas nie wskazywały występowania suszy.
KRIR: od raportów zależy możliwość uzyskania pomocy
Samorząd rolniczy zwraca uwagę, że dane publikowane przez IUNG są podstawą do ubiegania się o pomoc suszową. Jeżeli konkretna uprawa nie zostanie objęta monitoringiem, rolnik może mieć problem z uzyskaniem rekompensaty, nawet jeśli na polu wystąpiły rzeczywiste straty.
Dlatego KRIR apeluje o uaktualnienie sposobu monitorowania suszy i większe wykorzystanie obserwacji prowadzonych bezpośrednio w gospodarstwach.
"Modele stwierdzające susze na danym terenie powinny być podparte rzeczywistą sytuacją na polach, a nie algorytmami" - podkreśla KRIR.
Ministerstwo odpowiada rolnikom
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi odpowiada rolnikom, że pojedynczych raportów nie należy traktować jako ostatecznej oceny sytuacji. Jak wyjaśnia resort, analizy prowadzone są w sposób ciągły, a dopiero wszystkie raporty opracowane dla danej uprawy pokazują pełny zasięg zagrożenia.
"Zgodnie z informacją otrzymaną z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa, w Systemie Monitoringu Suszy analizy wykonywane są w trybie kroczącym i dopiero wszystkie przewidziane dla danej uprawy raporty informują o całkowitym zagrożeniu a nie poszczególne raporty cząstkowe" - czytamy w odpowiedzi.
Ministerstwo poinformowało również, że kolejne raporty opublikowane przez System Monitoringu Suszy Rolniczej potwierdziły występowanie suszy na znacznym obszarze województwa lubelskiego. Dotyczyło to także rzepaku, którego wcześniej brakowało w zestawieniach wskazywanych przez rolników.
Dlaczego system nie zawsze pokazuje straty?
Resort przypomina, że obowiązujące przepisy bardzo precyzyjnie określają, kiedy można mówić o suszy rolniczej. Podstawą jest Klimatyczny Bilans Wodny (KBW), który obliczany jest dla poszczególnych gatunków roślin i kategorii gleb. Dopiero przekroczenie ustawowych progów oznacza formalne wystąpienie suszy.
"Susza oznacza szkody powstałe w wyniku wystąpienia w dowolnym sześciodekadowym okresie między 21 marca a 30 września danego roku klimatycznego bilansu wodnego (KBW) poniżej ustalonej wartości dla poszczególnych gatunków lub grup roślin uprawnych oraz kategorii glebowych" - wyjaśnia resort.
Co istotne, system odnosi się wyłącznie do strat spowodowanych niedoborem wody. Nie uwzględnia pogorszenia kondycji roślin wynikającego z innych niekorzystnych zjawisk pogodowych.
"Stwierdzenie wystąpienia suszy dla danej uprawy oznacza spowodowanie strat w plonie tylko i wyłącznie z powodu warunków suszy powyżej 20%. Obecnie Systemie Monitoringu Suszy nie uwzględnia strat powstałych w wyniku innych niekorzystnych zjawisk pogodowych - czytamy dalej w odpowiedzi ministerstwa.
Monitoring ma być dokładniejszy
Ministerstwo zapewnia, że System Monitoringu Suszy Rolniczej jest sukcesywnie rozwijany od 2007 roku. Obecnie wykorzystuje dane z 612 naziemnych punktów pomiarowych. Większość stanowią stacje IMGW i IUNG, ale sieć jest stopniowo rozszerzana.
W tym roku uruchomiono pilotaż pomiarów wilgotności gleby na dziewięciu polach referencyjnych w trzech województwach. Trwa także zakup urządzeń dla kolejnych lokalizacji, a docelowo rozwiązanie ma objąć cały kraj.
Niezależnie od tego Instytut prowadzi obserwacje na 116 polach referencyjnych (także na terenie woj. lubelskiego), gdzie specjaliści dwa razy w roku oceniają stan upraw i potencjał plonowania.
Lokalne stacje pogodowe będą mogły zasilać system
Jedną z najważniejszych zapowiedzi resortu jest przygotowanie zasad włączania do monitoringu lokalnych stacji meteorologicznych. Prace nad taką metodyką mają zostać zakończone w przyszłym roku. Zainteresowane samorządy będą mogły przekazywać własne dane, o ile urządzenia spełnią wymagania dotyczące lokalizacji, jakości pomiarów oraz sposobu utrzymania.
Zdaniem ministerstwa ma to zwiększyć liczbę wiarygodnych danych wykorzystywanych do oceny sytuacji na polach.
Źródło: KRIR
Oprac. Agnieszka Sawicka
