Tysiąc krów, tysiąc problemów. Muchy przestały być jednym z nichBiocont
StoryEditorbydło mleczne

Tysiąc sztuk bydła i prawie żadnych much. Rolnik zdradza, jak to zrobił

03.09.2026., 17:30h

W gospodarstwie Ekowar w Tarnogrodzie bydło mleczne jest podstawą działalności. Stado liczy około tysiąca sztuk, a rocznie gospodarstwo sprzedaje ponad 4 mln litrów mleka. Muchy przez lata były tutaj dużym problemem, szczególnie w cielętnikach. Wspólnie z Agnieszką Rudnicką z Biocont odwiedziliśmy gospodarstwo i rozmawialiśmy z zarządzającym nim Jerzym Tomaszewskim o efektach biologicznego ograniczania much.

Tysiąc sztuk bydła, ponad 4 mln litrów mleka

Podstawą stada są krowy rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, choć w gospodarstwie jest również niewielka liczba jerseyów. Jałówki zostają na remont stada, byczki są sprzedawane. Roczna sprzedaż mleka przekracza 4 mln litrów.

Muchy najbardziej dokuczały zwierzętom latem, szczególnie cielętom. W cielętniku mleko stwarzało dobre warunki do ich rozwoju, ale problem dotyczył całego gospodarstwa. Krowy były niespokojne i gorzej odpoczywały. – Hodowlą zajmuję się od zawsze i zawsze muchy były bardzo dużym wyzwaniem. W tej chwili muchy nie stanowią problemu. To nie znaczy, że gdzieś jakaś się nie kręci, ale nie ma inwazji – mówi Jerzy Tomaszewski.

image
Tysiąc krów, tysiąc problemów. Muchy przestały być jednym z nich
FOTO: Biocont

Muchy odbijały się również na mleczności

Przy dużej liczbie much krowy były niespokojne, a w gospodarstwie obserwowano również spadki mleczności. Przez lata próbowano różnych sposobów ograniczania problemu. Stosowano lepy i sznurki, a także preparaty nanoszone bezpośrednio na grzbiety krów.

Przy około tysiącu sztuk bydła wymagało to dużo pracy. Zwierzęta trzeba było przepędzać przez poskrom, a całego stada nie dało się zabezpieczyć jednego dnia. Sześć obór przedzielonych na pół oznaczało dwanaście etapów pracy. Jak ocenia Jerzy Tomaszewski, koszt był duży, a efekt niewystarczający.

Dziś wprowadzanie organizmów pożytecznych zajmuje około pół godziny. W cielętniku nadal wykorzystywane są dodatkowo sznurki lepowe, ale obecnie łapie się na nich niewiele much.

image
Tysiąc krów, tysiąc problemów. Muchy przestały być jednym z nich
FOTO: Biocont

Muchę ograniczają jeszcze przed pojawieniem się dorosłego osobnika

Biologiczne ograniczanie much opiera się na wykorzystaniu ich naturalnych wrogów. Jednym z nich są pożyteczne błonkówki, które działają na etapie poczwarki. Wyszukują poczwarki much i składają w nich jaja. Zamiast kolejnej muchy rozwijają się więc błonkówki, które później zasiedlają następne poczwarki.

W gospodarstwie wykorzystywane są również pożyteczne roztocza, które ograniczają muchy wcześniej – na etapie jaj i młodych larw. Mogą być wprowadzane także na płycie obornikowej.

Dobór organizmów i sposób ich wprowadzania zależą od gospodarstwa. Znaczenie ma układ budynków, sposób utrzymywania zwierząt, rodzaj ściółki i miejsca gromadzenia obornika. Pułapki i zwykłe lepy nadal mogą uzupełniać ochronę, wyłapując dorosłe muchy, które już znajdują się w budynkach.

W Ekowarze biologiczne ograniczanie much prowadzone jest kolejny sezon. Pojedyncze owady nadal oczywiście się zdarzają, ale – jak mówi Jerzy Tomaszewski – nie ma już inwazji, z którą gospodarstwo zmagało się wcześniej.

Do obory można też wpuścić jaskółki

W rozmowie pojawił się jeszcze jeden naturalny wróg much – jaskółki. W części gospodarstw ogranicza się im dostęp do budynków, montując siatki i zamykając otwory. Jerzy Tomaszewski ma inne podejście. Nie przeszkadzają mu ptaki, które w oborach polują na owady.

Justyna Dobrosz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
03. wrzesień 2026 17:32