Tysiąc sztuk bydła, ponad 4 mln litrów mleka
Podstawą stada są krowy rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, choć w gospodarstwie jest również niewielka liczba jerseyów. Jałówki zostają na remont stada, byczki są sprzedawane. Roczna sprzedaż mleka przekracza 4 mln litrów.
Muchy najbardziej dokuczały zwierzętom latem, szczególnie cielętom. W cielętniku mleko stwarzało dobre warunki do ich rozwoju, ale problem dotyczył całego gospodarstwa. Krowy były niespokojne i gorzej odpoczywały. – Hodowlą zajmuję się od zawsze i zawsze muchy były bardzo dużym wyzwaniem. W tej chwili muchy nie stanowią problemu. To nie znaczy, że gdzieś jakaś się nie kręci, ale nie ma inwazji – mówi Jerzy Tomaszewski.
Muchy odbijały się również na mleczności
Przy dużej liczbie much krowy były niespokojne, a w gospodarstwie obserwowano również spadki mleczności. Przez lata próbowano różnych sposobów ograniczania problemu. Stosowano lepy i sznurki, a także preparaty nanoszone bezpośrednio na grzbiety krów.
Przy około tysiącu sztuk bydła wymagało to dużo pracy. Zwierzęta trzeba było przepędzać przez poskrom, a całego stada nie dało się zabezpieczyć jednego dnia. Sześć obór przedzielonych na pół oznaczało dwanaście etapów pracy. Jak ocenia Jerzy Tomaszewski, koszt był duży, a efekt niewystarczający.
Dziś wprowadzanie organizmów pożytecznych zajmuje około pół godziny. W cielętniku nadal wykorzystywane są dodatkowo sznurki lepowe, ale obecnie łapie się na nich niewiele much.
Muchę ograniczają jeszcze przed pojawieniem się dorosłego osobnika
Biologiczne ograniczanie much opiera się na wykorzystaniu ich naturalnych wrogów. Jednym z nich są pożyteczne błonkówki, które działają na etapie poczwarki. Wyszukują poczwarki much i składają w nich jaja. Zamiast kolejnej muchy rozwijają się więc błonkówki, które później zasiedlają następne poczwarki.
W gospodarstwie wykorzystywane są również pożyteczne roztocza, które ograniczają muchy wcześniej – na etapie jaj i młodych larw. Mogą być wprowadzane także na płycie obornikowej.
Dobór organizmów i sposób ich wprowadzania zależą od gospodarstwa. Znaczenie ma układ budynków, sposób utrzymywania zwierząt, rodzaj ściółki i miejsca gromadzenia obornika. Pułapki i zwykłe lepy nadal mogą uzupełniać ochronę, wyłapując dorosłe muchy, które już znajdują się w budynkach.
W Ekowarze biologiczne ograniczanie much prowadzone jest kolejny sezon. Pojedyncze owady nadal oczywiście się zdarzają, ale – jak mówi Jerzy Tomaszewski – nie ma już inwazji, z którą gospodarstwo zmagało się wcześniej.
Do obory można też wpuścić jaskółki
W rozmowie pojawił się jeszcze jeden naturalny wróg much – jaskółki. W części gospodarstw ogranicza się im dostęp do budynków, montując siatki i zamykając otwory. Jerzy Tomaszewski ma inne podejście. Nie przeszkadzają mu ptaki, które w oborach polują na owady.
Justyna Dobrosz
