Archiwum AHM
StoryEditorInterwencja

Woda po kolana na łąkach. Rolnicy chcą ratunku, Park odpowiada

20.08.2026., 16:30h

Rolnicy z doliny Biebrzy alarmowali, że wysoki poziom wody utrudnia koszenie łąk. Podlaska Izba Rolnicza zwróciła się do Wód Polskich w Białymstoku o czasowe obniżenie poziomu wody i skoordynowanie gospodarki wodnej. Biebrzański Park Narodowy przedstawił jednak zupełnie inne spojrzenie na problem. Jak stwierdził z-ca dyrektora BPN Mariusz Siłakowski, postulat PIR dotyczący sterowania wodą na Biebrzy jest bezprzedmiotowy. Jak to uzasadnia?

Wody Biebrzy zalewają pola rolników z Podlasia

O problemach z koszeniem informowaliśmy po sygnałach od rolników oraz Podlaskiej Izby Rolniczej. Marcin Halkow, rolnik z okolic Goniądza, mówił nam, że na części jego łąk woda sięga po kolana.

– Na kilku łąkach mam w tej chwili wody po kolana – relacjonował rolnik.

Halkow wskazywał również na problemy związane z wodą zasilającą dolinę Biebrzy. Mówił o tym, że aby wykonać koszenie, zdecydował się wynająć firmę ratrakową. Jak wyjaśnił, koszt takiej usługi to około 1,5 tys. zł za hektar, a pod wodą miał wówczas ok. 10 ha, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ.

Problem dostrzegł również samorząd rolniczy województwa podlaskiego, który wystąpił do Wód Polskich w Białymstoku o czasowe i kontrolowane obniżenie poziomu wody. Izba wskazywała, że trudności z koszeniem dotyczą rolników z ok. 27 miejscowości.

Uwilgotnienie łąk jest większe, ale dolina nie została zalana?

W odpowiedzi na pytania zadane w powyższej sprawie, z-ca dyrektora BPN potwierdził zwiększone uwilgotnienie na łąkach przylegających do Biebrzy, m.in. w okolicach Goniądza, Dolistowa Starego oraz Łojów-Awissy i dodał, że woda pojawia się przede wszystkim w lokalnych obniżeniach terenu i starorzeczach. Podkreślił jednak, że nie oznacza to, iż koszenie w całym tym rejonie jest niemożliwe.

– Na łąkach oddalonych od rzeki prowadzone są zabiegi, a drogi są przejezdne dla maszyn rolniczych – poinformowała z-da dyrektora dodając, że koszenia prowadzone są również na prawym brzegu Biebrzy od Brzostowa do jej ujścia.

Czy winna jest przebudowa węzła Modzelówka?

Rolnicy wskazywali, że problemy pojawiły się po zakończeniu inwestycji związanej z odtworzeniem dawnego koryta rzeki Ełk. Z-ca dyrektora BPN nie zaprzeczył, że inwestycja zwiększyła uwilgotnienie części gruntów. Zaznaczył jednak, że jej wpływ jest lokalny i dotyczy wyłącznie terenów sąsiadujących z odtworzonym fragmentem rzeki Ełk, czyli tzw. Martwym Ełkiem.

Co ważne, stwierdził, że na czas sianokosów urządzenia na węźle Modzelówka zostały ustawione w taki sposób, aby umożliwić rolnikom wykonanie prac. Według niegodziałki wzdłuż odtworzonego koryta zostały już wykoszone, a obecnie trwa drugi pokos.

Podkreślił też, że obecny przerzut wody z rzeki Ełk do odtworzonego koryta wynosi zaledwie kilkanaście procent ilości planowanej poza okresem sianokosów. Zdaniem Siłakowskiego, z tego powodu sytuacja w dolinie rzeki Ełk nie wpływa na sytuację hydrologiczną dolnej Biebrzy.

Park: problemem są opady, zarośnięte cieki i przesuszona gleba

Skąd zatem większa ilość wody na części łąk? Siłakowski zwrócił uwagę przede wszystkim na warunki pogodowe i hydrologiczne wskazując, że po długim okresie suszy w lipcu wystąpiły znacznie większe opady.

W lipcu na stacjach związanych z doliną Biebrzy odnotowano m.in. 117,5 mm opadu w Różanymstoku, 110,8 mm w Dębowie, 100,1 mm w Osowcu oraz 80,9 mm w Burzynie. Dla porównania wieloletnia norma średniej obszarowej sumy opadów w Polsce dla lipca wynosi ok. 75–85 mm.

Z-ca dyrektora BPN wskazał również, że wcześniej, przez prawie dwa miesiące – od 6 czerwca do 31 lipca – dla całej zlewni Biebrzy obowiązywało ostrzeżenie przed suszą hydrologiczną.

Jednocześnie przepływ wody Kanałem Rudzkim i rzeką Ełk powyżej węzła Modzelówka jest obecnie niski. Według Siłakowskiego ma to związek m.in. z dużym zarastaniem koryt cieków roślinnością wodną. W połączeniu ze zwiększonymi opadami prowadzi to do podnoszenia poziomu wód.

„Przesuszona gleba torfowa nie jest w stanie szybko przyjąć wody”

Z-ca dyrektora BPN zwrórcił uwagę jeszcze na jeden problem, który może mieć znaczenie dla rolników. Jak wyjaśnia, po długotrwałych okresach bez opadów gleby torfowe ulegają przesuszeniu i murszeniu, czyli degradacji i w efekcie tracą część swoich właściwości retencyjnych. co oznacza, że kiedy po długim okresie bezdeszczowym pojawiają się intensywne opady, woda może zamiast szybko wsiąkać stagnować na powierzchni gruntu.

Biebrzański Park Narodowy nie uważa przy tym, aby obecnie w dolinie występował problem podwyższonego poziomu wód gruntowych na dużą skalę, ponieważ dane z piezometrów, według Parku, nie wskazują na takie zjawisko.

Postulat izby rolniczej jest bezprzedmiotowy?

Z-ca dyrektora BPN odniósł się również do postulatu PIR dotyczącego skoordynowanego sterowania urządzeniami wodnymi na Biebrzy w okresie koszenia stwierdzając wprost, że postulat ten jest bezprzedmiotowy.

Siłakowski wytłumaczył, że na rzece Biebrzy nie ma żadnych urządzeń hydrotechnicznych służących do regulowania stanów wody. W związku z tym, jego zdaniem, nie ma możliwości sterowania poziomem rzeki w sposób, którego oczekuje Izba.

Park prowadzi natomiast gospodarkę wodną w systemie obejmującym Kanał Rudzki, rzekę Ełk, rzekę Jegrznię i Kanał Woźnawiejski, a działania te mają uwzględniać również potrzeby użytkowników gruntów w dolinie Martwego Ełku i dolnej Jegrzni.

Park: problem trzeba rozwiązywać w całej zlewni

Siłakowski zwraca uwagę, że Biebrza jest odbiornikiem wód z ogromnego obszaru, a zlewnia rzeki ma ponad 7 tys. km², podczas gdy Park zarządza powierzchnią około 600 km², czyli zaledwie 9 proc. zlewni.

Dlatego uważa, że zarówno gwałtowne podnoszenie się poziomu wody, jak i długotrwałe okresy niskich stanów mogą być związane z tym, jak prowadzona jest gospodarka wodna na terenach rolniczych całej zlewni.

Z-ca dyrektora BPN zwrócił uwagę na zmeliorowane tereny rolnicze i działalność spółek wodnych, które zrzeszają rolników korzystających z urządzeń melioracyjnych.

Gospodarka wodna prowadzona poza jego granicami w zlewni Biebrzy, a raczej jej brak w krajobrazie rolniczym, ma zasadniczy wpływ na ilość zasobów wodnych, które pojawiają się w dolinie – wskazuje Park.

Rolnicy chcą możliwości koszenia, Park mówi o naturalnych wahaniach

Stanowisko Biebrzańskiego Parku Narodowego pokazuje więc zupełnie inne podejście do problemu niż to przedstawione przez rolników i Podlaską Izbę Rolniczą.

Rolnicy wskazują na konkretne problemy z wjazdem na łąki i wykonaniem pokosu, a izba chce czasowego obniżenia poziomu wody i lepszej koordynacji gospodarki wodnej. Z kolei Park przyznaje, że lokalnie występuje większe uwilgotnienie, ale wskazuje przede wszystkim na opady, naturalne wahania poziomu Biebrzy, stan cieków oraz problemy wynikające z wcześniejszej suszy.

Jednocześnie jednoznacznie odrzuca pomysł regulowania poziomu Biebrzy za pomocą urządzeń hydrotechnicznych, ponieważ – jak podkreśla – takich urządzeń na rzece nie ma.

Pozostaje więc pytanie, jak w praktyce pogodzić potrzeby rolników, którzy muszą w określonym terminie wykosić łąki, z naturalnym charakterem doliny Biebrzy i ochroną jej cennych torfowisk. Tym bardziej że, jak wynika ze stanowiska Parku, problem gospodarki wodnej nie dotyczy wyłącznie samej rzeki, ale całej, liczącej ponad 7 tys. km² zlewni.

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. odp. BPN

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. sierpień 2026 16:31