Rolnictwo to jeden wielki rejestr
Janusz Terka jest hodowcą świń z woj. łódzkiego i członkiem Solidarności Rolników Piotrków. Rolnik jest aktywny w mediach społecznościowych i chętnie dzieli się z obserwatorami swoimi przemyśleniami na temat rolnictwa. Tym razem opowiedział o tym, jak wygląda prowadzenie gospodarstwa rolnego i z czym dziś tak naprawdę wiąże się praca rolnika. Jak przyznał, obowiązki nie kończą się na pracy ze zwierzętami, ponieważ w domu na każdego z nich czekają na uzupełnienie ewidencje i rejestry, które zajmują dodatkowy czas.
– Jeżeli ktoś hoduje świnie, musi prowadzić dokumentację związaną z systemem IRZ+, czyli rejestrację zwierząt i zgłaszanie wszystkich zdarzeń związanych z ich utrzymywaniem oraz przemieszczaniem. Do tego dochodzą okresowe spisy zwierząt zgłaszane do ARiMR, a także rejestr świń z podziałem na grupy wiekowe – wymienia.
Jak dodaje, rolnik musi również skrupulatnie prowadzić rejestry osób wchodzących na teren gospodarstwa, środków transportu wjeżdżających na jego teren oraz osób wykonujących czynności związane z obsługą zwierząt. Obowiązkowa jest także ewidencja leczenia zwierząt, pasz, stosowanych środków dezynfekcyjnych i preparatów do deratyzacji.
– Jeśli pasze są przygotowywane we własnym gospodarstwie, trzeba dodatkowo ewidencjonować wykorzystywane do tego komponenty, m.in. zboża i składniki białkowe. Gospodarstwa prowadzące produkcję roślinną mają kolejne obowiązki, w tym dokumentowanie zabiegów agrotechnicznych, stosowania środków ochrony roślin i nawozów naturalnych – dodaje.
Sprzedaż świń to kolejna procedura
Jak przyznaje, dodatkowe formalności pojawiają się, gdy rolnik chce sprzedać tuczniki z gospodarstwa położonego na obszarze objętym ograniczeniami związanymi z ASF. W takim przypadku musi wystąpić do powiatowego lekarza weterynarii o zgodę na przemieszczenie świń.
– Wniosek składa się w wersji papierowej. Trzeba dostarczyć dokument do inspektoratu weterynarii, a po pozytywnym rozpatrzeniu ponownie się tam udać, aby odebrać decyzję. Następnie należy skontaktować się z urzędowym lekarzem weterynarii, który przyjeżdża do gospodarstwa, bada zwierzęta i wystawia świadectwo zdrowia. Dopiero po przejściu tej procedury można sprzedać tuczniki – wyjaśnia.
Nie da się ukryż, że są to kolejne godziny poświęcone na formalności, zanim rolnik w ogóle otrzyma pieniądze za wyprodukowane zwierzęta.
Tuczniki po 4,60–4,70 zł za kilogram
Terka nie kryje rozgoryczenia, mówiąc o cenach skupu świń, które obecnie obowiązują.
– Przy sprzedaży całosamochodowych partii tuczników ceny wynoszą obecnie ok. 4,60-4,70 zł/kg żywej wagi. Niektórym może udać się uzyskać 4,80 zł/kg. Przy tuczniku ważącym ok. 100 kg oznacza to 460-470 zł/szt., a w najlepszym przypadku 480 zł – wylicza.
Rolnik wprost stwierdza, że jego praca jest niewiele warta w stosunku do tego, ile zdrowia i czasu go kosztuje.
– Nie dziwcie się więc, że gospodarstwa się likwidują. Ktoś powie: „Ciągle narzekacie, ale skoro wam się nie opłaca, to dlaczego nadal pracujecie i hodujecie świnie?”. Już tłumaczę, jak wygląda codzienność – dodaje.
Dzień z życia hodowcy świń
Chcąc nakreślić, jak wygląda dzień z życia rolnika hodującego świnie, Terka opowiedział o tym, że np. wstaje o godz. 5.00 rano na załadunek świń do samochodu, następnie udaje się na szybkie śniadanie, potem ok. 14.00 na krótki obiad i nie ma nawet kiedy zrobić sobie przerwy.
– Jeżeli wszystko dobrze się układa, do domu wracam ok. godz. 20.00. Potem lekka kolacja, toaleta, trochę czasu na dokumenty i dopiero ok. 22.00 można położyć się spać. Tak wygląda dzień hodowcy świń. Jesteśmy jednocześnie pracownikami fizycznymi we własnym gospodarstwie i pracownikami biurowymi, którzy muszą dopilnować całej dokumentacji. Rolnicy, którzy utrzymują trzodę chlewną i tak nie są w złej sytuacji. Jak ktoś ma krowy i wstaje o 4.00, to jest jeszcze gorzej – komentuje.
Rolnicy nie liczą swojej pracy
Terka przyznaje, że nie liczy swojej pracy w ciągu dnia, bo tylko dzięki temu jeszcze jakoś funkcjonuje.
– Gdybyśmy mieli uwzględnić wszystkie godziny pracy i policzyć je jak w normalnym przedsiębiorstwie, prowadzenie wielu gospodarstw byłoby po prostu niemożliwe – kończy.
Zobacz WIDEO:
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/Solidarność Rolników Piotrków
