Dzień z życia rolnikaFb/ Solidarność Rolników Piotrków/ Canva
StoryEditorGłos rolnika

Wstaje o 5 rano, kończy o 22. Pokazał, ile dostaje za tucznika. „Nie dziwcie się"

22.10.2026., 20:00h

Wstaje o 5 rano, a do łóżka kładzie się dopiero o 22. Praca przy świniach to jednak tylko część jego obowiązków. Po całym dniu czekają jeszcze dokumenty, rejestry i urzędowe formalności. Janusz Terka, hodowca z woj. łódzkiego, pokazał, jak wygląda codzienność producenta trzody chlewnej i dlaczego przy obecnych cenach skupu coraz trudniej znaleźć sens w takiej pracy.

Rolnictwo to jeden wielki rejestr

Janusz Terka jest hodowcą świń z woj. łódzkiego i członkiem Solidarności Rolników Piotrków. Rolnik jest aktywny w mediach społecznościowych i chętnie dzieli się z obserwatorami swoimi przemyśleniami na temat rolnictwa. Tym razem opowiedział o tym, jak wygląda prowadzenie gospodarstwa rolnego i z czym dziś tak naprawdę wiąże się praca rolnika. Jak przyznał, obowiązki nie kończą się na pracy ze zwierzętami, ponieważ w domu na każdego z nich czekają na uzupełnienie ewidencje i rejestry, które zajmują dodatkowy czas. 

– Jeżeli ktoś hoduje świnie, musi prowadzić dokumentację związaną z systemem IRZ+, czyli rejestrację zwierząt i zgłaszanie wszystkich zdarzeń związanych z ich utrzymywaniem oraz przemieszczaniem. Do tego dochodzą okresowe spisy zwierząt zgłaszane do ARiMR, a także rejestr świń z podziałem na grupy wiekowe – wymienia.

Jak dodaje, rolnik musi również skrupulatnie prowadzić rejestry osób wchodzących na teren gospodarstwa, środków transportu wjeżdżających na jego teren oraz osób wykonujących czynności związane z obsługą zwierząt. Obowiązkowa jest także ewidencja leczenia zwierząt, pasz, stosowanych środków dezynfekcyjnych i preparatów do deratyzacji.

– Jeśli pasze są przygotowywane we własnym gospodarstwie, trzeba dodatkowo ewidencjonować wykorzystywane do tego komponenty, m.in. zboża i składniki białkowe. Gospodarstwa prowadzące produkcję roślinną mają kolejne obowiązki, w tym dokumentowanie zabiegów agrotechnicznych, stosowania środków ochrony roślin i nawozów naturalnych – dodaje.

Sprzedaż świń to kolejna procedura

Jak przyznaje, dodatkowe formalności pojawiają się, gdy rolnik chce sprzedać tuczniki z gospodarstwa położonego na obszarze objętym ograniczeniami związanymi z ASF. W takim przypadku musi wystąpić do powiatowego lekarza weterynarii o zgodę na przemieszczenie świń.

– Wniosek składa się w wersji papierowej. Trzeba dostarczyć dokument do inspektoratu weterynarii, a po pozytywnym rozpatrzeniu ponownie się tam udać, aby odebrać decyzję. Następnie należy skontaktować się z urzędowym lekarzem weterynarii, który przyjeżdża do gospodarstwa, bada zwierzęta i wystawia świadectwo zdrowia. Dopiero po przejściu tej procedury można sprzedać tuczniki – wyjaśnia.

Nie da się ukryż, że są to kolejne godziny poświęcone na formalności, zanim rolnik w ogóle otrzyma pieniądze za wyprodukowane zwierzęta.

Tuczniki po 4,60–4,70 zł za kilogram

Terka nie kryje rozgoryczenia, mówiąc o cenach skupu świń, które obecnie obowiązują. 

– Przy sprzedaży całosamochodowych partii tuczników ceny wynoszą obecnie ok. 4,60-4,70 zł/kg żywej wagi. Niektórym może udać się uzyskać 4,80 zł/kg. Przy tuczniku ważącym ok. 100 kg oznacza to 460-470 zł/szt., a w najlepszym przypadku 480 zł – wylicza.

Rolnik wprost stwierdza, że jego praca jest niewiele warta w stosunku do tego, ile zdrowia i czasu go kosztuje.

– Nie dziwcie się więc, że gospodarstwa się likwidują. Ktoś powie: „Ciągle narzekacie, ale skoro wam się nie opłaca, to dlaczego nadal pracujecie i hodujecie świnie?”. Już tłumaczę, jak wygląda codzienność – dodaje.

Dzień z życia hodowcy świń

Chcąc nakreślić, jak wygląda dzień z życia rolnika hodującego świnie, Terka opowiedział o tym, że np. wstaje o godz. 5.00 rano na załadunek świń do samochodu, następnie udaje się na szybkie śniadanie, potem ok. 14.00 na krótki obiad i nie ma nawet kiedy zrobić sobie przerwy. 

– Jeżeli wszystko dobrze się układa, do domu wracam ok. godz. 20.00. Potem lekka kolacja, toaleta, trochę czasu na dokumenty i dopiero ok. 22.00 można położyć się spać. Tak wygląda dzień hodowcy świń. Jesteśmy jednocześnie pracownikami fizycznymi we własnym gospodarstwie i pracownikami biurowymi, którzy muszą dopilnować całej dokumentacji. Rolnicy, którzy utrzymują trzodę chlewną i tak nie są w złej sytuacji. Jak ktoś ma krowy i wstaje o 4.00, to jest jeszcze gorzej – komentuje. 

Rolnicy nie liczą swojej pracy

Terka przyznaje, że nie liczy swojej pracy w ciągu dnia, bo tylko dzięki temu jeszcze jakoś funkcjonuje. 

– Gdybyśmy mieli uwzględnić wszystkie godziny pracy i policzyć je jak w normalnym przedsiębiorstwie, prowadzenie wielu gospodarstw byłoby po prostu niemożliwe – kończy.

Zobacz WIDEO:

oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/Solidarność Rolników Piotrków 

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
22. październik 2026 20:02