Roman KondrówKrzysztof Janisławski
StoryEditorGłos rolnika

„Zboże po 650 zł, nawozy nas dobijają”. Rolnik z Podkarpacia: jak mamy żyć?

30.03.2026., 16:30h

Rolnicy coraz głośniej mówią o tym, że obecna sytuacja na rynku rolnym staje się dla nich nie do udźwignięcia. Jak podkreśla Roman Kondrów z Podkarpackiej Oszukanej Wsi, największym problemem jest dziś brak konkretnych działań i rosnąca niepewność. – Zboże po 650 zł, nawozy nas dobijają. Jak mamy żyć? – pyta.

Pomoc niewystarczająca dla większych gospodarstw

– Pomoc rządu w postaci obniżenia podatku VAT i akcyzy paliwowej niewiele dała. Jest to wsparcie przeznaczone bardziej dla rolników prowadzących małe gospodarstwa rolne, a nie większe działalności. Każdy rolnik, który prowadzi większy biznes sobie ten VAT odlicza – mówi Kondrow.

Jak podkreśla, jednym z kluczowych problemów są rosnące koszty produkcji, które nie znajdują odzwierciedlenia w cenach skupu. Rolnicy oczekują konkretnych działań, a nie symbolicznych zmian.

– Apelowałem podczas spotkania z wiceministrem rolnictwa Adamem Nowakiem w Boguchwale, żeby podniesiono akcyzę na okres kryzysowy o przynajmniej 2,00 zł, a nie o 2 grosze – wspomina Kondrów.

Rosnące koszty produkcji

Koszty paliwa, nawozów i środków ochrony roślin coraz mocniej obciążają gospodarstwa.

– Paliwo i środki ochrony roślin są drogie, a to wszystko przekłada się później na transport itd. Mamy też problem z nawozami.

Jednocześnie rolnicy czują, że zostali pozostawieni sami sobie w obliczu spadającej opłacalności produkcji. Dotychczas, jeśli mieliśmy jakikolwiek kryzys, który był np. wywołany przez wówczas rządzących, czyli PiS, to zawsze nas jakoś wspomogli. My nie chcemy jałmużny, chcemy normalnie pracować, a te ceny produktów rolnych, które mamy, są poniżej opłacalności – dodaje rolnik.

Ceny zbóż na poziomie sprzed dwóch dekad

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy rynku zbóż. Kondrów zwraca uwagę na dramatycznie niskie ceny.

– Zboże dzisiaj kosztuje, jeśli chodzi o pszenicę ozimą ok. 650 zł/t to jest cena sprzed 20 lat. Jak mamy dalej żyć? – pyta Kondrów.

Rolnicy chcą rozmowy z decydentami

Rolnicy liczą na dialog z decydentami, jednak, jak zaznacza Kondrów, często brakuje realnej możliwości rozmowy z osobami, które mają wpływ na decyzje.

– Będziemy na Europejskim Forum Rolniczym w Jasionce. Pytałem pana Balazsa, który jest organizatorem, czy będzie obecny ktoś z dygnitarzy, ale powiedział, że będą starzy ministrowie rolnictwa, to nas nie urządza. Chcemy rozmawiać z obecną władzą, z nowymi ministrami, którzy piastują to stanowisko, żeby powiedzieli, jak oni to widzą – mówi Kondrów.

Na rynku rolnym jest potrzebna interwencja państwa

Zdaniem Kondrowa, rynek rolny wymaga zdecydowanej interwencji państwa.

– Uważamy, że interwencja ze strony ministerstwa na rynku rolnym jest potrzebna, bo nie może być tak, że my żyjemy w niepewności. Sprawdzałem, że nie wszystkie punkty sprzedaży nawozów mają te nawozy – mówi rolnik.

Ograniczona rola izb rolniczych

Nie bez znaczenia pozostaje również ograniczona rola samorządu rolniczego.

– Ubolewam nad tym, że izby nie są decyzyjne, mimo że sam jestem ich członkiem. Myślałem kiedyś, że ten organ naprawdę dużo może. Ale izby mogą jedynie opiniować i wystawiać to do centrali, i na tym się kończy – dodaje Kondrów.

Nadwyżka zbóż i problemy z eksportem

Kolejnym problemem jest nadwyżka zbóż oraz trudności eksportowe.

– Mamy na rynku 36 mln t zboża z ubiegłego roku, a nadwyżka oscyluje w granicach 10 mln t, bo porty nie działają – alarmuje rolnik.

Obawy rolników o plony i jakość ziarna

Rolnicy wchodzą w kluczowy moment sezonu, ale sytuacja finansowa wielu gospodarstw ogranicza możliwości inwestowania w plony.

– W rolnictwie każdy zajął się wiosennymi zabiegami, przygotowujemy się do siewu kukurydzy. Częściowo nie sprzedaliśmy zboża. Czekaliśmy, mieliśmy nadzieję, że ceny skupu wzrosną. Teraz nie wszyscy rolnicy kupili nawozy, obawiamy się, że te plony będą różne, ziarno będzie słabej jakości, nie będzie dobrze wykształcone, jeśli nie damy azotu w odpowiednim czasie – prognozuje Kondrów.

Potrzeba nowych rynków zbytu dla zbóż

Kondrów wskazuje również na konieczność aktywnego poszukiwania rynków zbytu przez państwo oraz obawy związane z konkurencją międzynarodową.

– Porty nie są zorganizowane do tego, żeby to zboże z kraju wyeksportować. Nasze ministerstwo rolnictwa powinno jechać szukać rynków zbytu za granicą np. do Egiptu. Mamy teraz wojnę na Bliskim Wschodzie i boję się, że zostaniemy z tym zbożem. Ukrainie też pomagamy, ale obawiamy się, że duże koncerny, które tam działają, całkowicie nas wykończą – tłumaczy rolnik.

W tle tych wszystkich problemów wyłania się obraz rolnictwa, które funkcjonuje dziś w warunkach dużej niepewności – zarówno cenowej, jak i organizacyjnej. Jak pokazują słowa Kondrowa, bez konkretnych decyzji dotyczących rynku zbóż, eksportu i kosztów produkcji, kolejne miesiące mogą okazać się dla wielu gospodarstw jeszcze trudniejsze niż poprzednie.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
30. marzec 2026 17:02