Kościan. Ogień szedł prosto na budynki. Liczyła się każda minuta
Do zdarzenia doszło w piątek 10 lipca. Wtedy, przy trasie Gostyń – Kościan w Wielkopolsce wybuchł pożar zboża na pniu. Suchy łan i niesprzyjające warunki sprawiły, że ogień momentalnie zajął nieskoszone jeszcze pole. Sytuacja wyglądała dramatycznie, bo płomienie zaczęły zagrażać bezpośrednio jednemu z gospodarstw.
– Na miejscu stwierdzono, że pali się zboże na pniu, ogień rozprzestrzeniał się i zmierzał w kierunku gospodarstwa, zagrożona była stodoła – przekazał kpt. Dawid Kryś, oficer prasowy KP PSP Kościan.
Czarna ziemia i kłęby dymu nad polem
Skalę zagrożenia idealnie pokazują zdjęcia opublikowane przez Państwową Straż Pożarną w Kościanie. Widać na nich potężną, szeroką linię ognia, która dosłownie pożerała stojące zboże, zostawiając za sobą jedynie pogorzelisko i spaloną ścierń. Nad okolicą unosiły się ciemne kłęby dymu. Na fotografiach widać też, jak blisko płomieni znajdował się sprzęt rolniczy i maszyny stojące na skraju pola – od tragedii i gigantycznych strat materialnych w maszynach i budynkach brakowało naprawdę niewiele.
Strażacy weszli w ogień z tłumicami i wodą
Do walki z żywiołem ruszyły połączone siły zawodowców z JRG Kościan oraz druhów z okolicznych Ochotniczych Straży Pożarnych: OSP Jerka, OSP Racot i OSP Turew.
Na zdjęciach z samej akcji gaśniczej widzimy strażaków, którzy w pełnym słońcu i ciężkim sprzęcie ruszyli prosto w dym. Żeby odciąć ogień od budynków gospodarczych, ratownicy podali silne prądy wody bezpośrednio z linii gaśniczych podpiętych do wozów bojowych, a także tłumili mniejsze zarzewia ognia ręcznie za pomocą tłumic.
Ostatecznie czarny scenariusz się nie spełnił – nikt nie odniósł obrażeń, a stodoła i dom zostały obronione. Niestety, blisko dwa hektary ciężkiej pracy rolnika spłonęły doszczętnie. Przyczyna wybuchu pożaru nie jest jeszcze znana.
oprac. M. Czubak
fot. PSP Kościan
