Nowa Wieś. Ścigali się z czasem i dymem
Informacja o ogniu na poddaszu budynku w Nowej Wsi (woj. podkarpackie) 18 lipca wpłynęła do służb około godziny 8:20. Pierwsze zastępy, które dotarły na miejsce, zastały rozwinięty pożar góry chlewni. Sytuacja była krytyczna – w zamkniętym wnętrzu znajdowało się około 150 sztuk trzody chlewnej, dla których bezpośrednie zagrożenie stanowił nie tylko płomień, ale przede wszystkim gęsty, toksyczny dym.
Błyskawiczna ewakuacja. Priorytetem było życie zwierząt
Ze względu na żywy inwentarz strażacy musieli działać dwutorowo – równolegle z tłumieniem ognia prowadzono intensywną ewakuację. Priorytetem ratowników stało się wyprowadzenie wszystkich zwierząt ze strefy zagrożenia.
Dzięki sprawnej akcji z zadymionego budynku zdołano ewakuować całe stado – około 150 świń trafiło w bezpieczne miejsce. Trudne warunki dały się jednak we znaki ludziom: cztery osoby podtruły się dymem, ale po udzieleniu pomocy na miejscu nie wymagały hospitalizacji.
Weterynarz na miejscu
Gdy sytuację udało się opanować, do oceny stanu zdrowia uratowanej trzody przystąpił lekarz weterynarii. Zbadanie zwierząt po tak silnym stresie i ekspozycji na dym było kluczowym elementem końcowym akcji. Decyzją weterynarza 12 świń zostało skierowanych do utylizacji.
Całe działania gaśnicze i zabezpieczające trwały blisko 11 godzin. Dzięki postawie ratowników zdecydowana większość stada przetrwała to groźne zdarzenie. Nie wiadomo, co doprowadziło do powstania ognia.
oprac. M. Czubak
