Od góry, od lewej: Marek Jaryś, Zenon Agaciak, Andrzej Baran, Rafał Bukowski, Mirosław Faust, Marcin Faust, Andrzej Milka, Jerzy Spychała; u dołu od lewej: Adam Wójcik, Tadeusz Ciebielski, Sławomir Szczechowiak, Julian Stromczyński i Bronisław BukowskiKarolina Kasperek
StoryEditorOSP

Ta straż powstała jeszcze pod zaborami. Od 125 lat strzeże swojej wsi

01.08.2026., 11:00h

Niewiele ochotniczych straży pożarnych w Polsce może się poszczycić ponadstuletnią historią. Ta w Ryżynie, w gminie Chrzypsko Wielkie, w powiecie międzychodzkim ma już sto dwadzieścia pięć lat. W drugi weekend lipca wieś i zaproszeni goście świętowali niecodzienny jubileusz.

Na obchody 125-lecia Ochotniczej Straży Pożarnej w Ryżynie zaprosił nas uroczyście zarząd jednostki. Inicjatorem był Sławomir Szczechowiak – ryżyński rolnik, który jest naszym wiernym prenumeratorem od lat.

W domu rolnika z Ryżyna zawsze leżało rolnicze czasopismo

– Prenumeruję „Tygodnik” od dobrych kilkunastu lat. Czytam wywiady u was. Dawno temu na moim stole leżała regularnie „Gromada – Rolnik Polski”. Od zawsze jakaś gazeta rolnicza musiała w domu być. Mam małe gospodarstwo rolne – hodujemy bydło opasowe, mamy około czterdziestu sztuk, i uprawiamy wszystkiego po trochu. Ryżyn to wioska z gospodarstwami rodzinnymi z pokolenia na pokolenie, z dziada pradziada. Jestem w Ryżynie trzecim pokoleniem. Dziadek przywędrował tu spod Pniew – opowiada Sławek, który dziś w ryżyńskiej straży pełni funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej.

Wieś ma ponadstuletni sztandar ufundowany w hołdzie powstańcom wielkopolskim

Straż w Ryżynie powstała w 1901 roku, czyli jeszcze pod zaborami. Wieś zamieszkiwali wtedy i Polacy, i Niemcy, więc pierwszą strażnicę organizowali pospołu, choć Sławek i jego kolega Zenek Agaciak mówią, że byli Niemcy, którym bardzo nie w smak była obecność Polaków.

– Polskość nie pasowała wielu niemieckim rodzinom. Notowali sobie wszystko i kiedy wybuchła druga wojna, listy z Polakami do zamordowania były gotowe. O powstaniu straży i pierwszych latach funkcjonowania niewiele wiemy – nie ma zdjęć, nie było kroniki. Powiedziano nam, że może w Archiwum Państwowym w Poznaniu czegoś więcej można by się dowiedzieć. Nie mamy kroniki, ale mamy inną, niezwykle cenną pamiątkę. To oryginalny sztandar z 1925 roku, który Towarzystwo Powstańców i Wojaków – Koło Ryżyn ufundowało w hołdzie powstańcom wielkopolskim. Sztandar został odrestaurowany i wisi dziś w gablocie w kościele w Chrzypsku Wielkim. Jest dowodem na niezwykłe zorganizowanie i patriotyzm naszej społeczności – mówi Sławek.

Czytaj dalej pod FOTO:

Ryżyn to wieś z pozostałościami grodziska z VII wieku

Zenek dodaje, że w straży przedwojennej służyli ich dziadkowie. Do pożarów jeździli z sikawką konną niemieckiej produkcji, ale sikawki ryżyńska straż już dziś nie posiada.

– Ta, która stoi przed remizą, to wypożyczona ze straży w Sierakowie. Stara, autentyk, wiemy, że u nas służyła dokładnie taka sama. Chcieliśmy, żeby uświetniła obchody. Naszą starą oddano w latach pięćdziesiątych do innej jednostki – mówią strażacy i dodają, że ich wieś ma głęboko średniowieczną historię. We wsi są pozostałości grodziska datowanego nawet na VIII wiek.

Na zawody strażacy wieźli kolegów na ramach rowerów 

Na rozmowę z nami stawia się wieloletni naczelnik ryżyńskiej straży Bronisław Bukowski.

– O przedwojennej historii niewiele wiemy. Możliwe, że rok powstania straży to nawet 1900, choć z ustnych przekazów najstarszych mieszkańców wynika, że to był 1901 rok. Może byłoby coś w księgach parafialnych, ale proboszcz powiedział, że w czasie drugiej wojny światowej księgi parafialne zostały zniszczone przez Niemców. Zostaje archiwum w Poznaniu. Przed drugą wojną funkcję naczelnika straży pełnił sołtys. W razie pożaru do stawienia się byli zobowiązani mieszkańcy wsi. Wzywano ich trąbką. W tych latach co roku inny gospodarz, który miał przynajmniej dwa konie, był zobowiązany do użyczania ich w razie pożaru. Na bramie gospodarstwa widniała wtedy tabliczka z napisem „Konie do pożaru” Wiemy to z zapisków naszej nieżyjącej już mieszkanki, urodzonej w 1915 roku. W 1946 roku reaktywowano jednostkę. Pamiętam, jak w 1957 roku, miałem wtedy dziesięć lat, straż pojechała konną sikawką na zawody powiatowe do Międzychodu. Strażacy jechali rowerami. Nie każdy miał rower, więc jeden wiózł drugiego na ramie. Zajęliśmy wtedy pierwsze miejsce, nagrodą była syrena alarmowa – opowiada Bronisław.

W Ryżynie syrena wyrywała strażaków z łóżek i byki z obory

Pierwsza ich remiza to był maleńki budynek położony w środku wsi – murowany, o wymiarach dwa metry na cztery, zbudowany jezcze przed wojną. Z czasem zyskała posadzkę.

– Nie było tam miejsca na nic poza sikawką. Po zawodach nie mieliśmy nawet gdzie zjeść kawałka kiełbasy. Siadaliśmy na trawie przed strażnicą. Wygraną syrenę zamontowaliśmy na najwyżej położonym budynku, czyli oborze w pobliskim pegeerze. Jak syrena zawyła, to oborowy dosłownie płakał. Na dźwięk syreny te sześćdziesiąt byków zrywało się z łancuchów i uciekało – wspomina Bronisław, który sam jest rolnikiem-emerytem.

image
To najstarszy dyplom uzyskany przez ryżyńską straż po wojnie. Pochodzi z 1956 roku
FOTO: Karolina Kasperek

Strażak uważa, że stare pompy były lepsze od nowych

Od 1967 roku przez piętnaście lat był mechanikiem motopompy. W 1982 roku został naczelnikiem straży i sprawował tę funkcję nieprzerwanie przez 34 lata. Czynnym strażakiem był przez niemal pół wieku.

– Pamiętam wielki pożar w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Mieliśmy już motopompę DKW 400. Gospodarstwo zapaliło się od pioruna. Mieliśmy tu stawek. Tylko patrzyliśmy, jak ze stawku ubywa wody. W 1967 roku dostaliśmy pompę „osiemsetkę”, przechodzoną, ze szkółki w Szamotułach – mówi były naczelnik i trochę się skarży, że stare pompy miały nad współczesnymi tę przewagę, że można było jej nie gasić, tylko wstrzymać
ssanie.

Wspomina też zabawne, choć niebezpieczne sytuacje w obliczu zagrożenia. Kiedyś koledze zdarzyło się tak skręcić rozdzielacz z hydrantem, że woda lała się zamiast na ogień, to z powrotem, do motopompy.

– Zagasiliśmy ten pożar, oczywiście. Jak to mówią „dzięki straży fundamenty zostały”. A kiedy paliła się stolarnia w Sierakowie, to OSP Sieraków tak szło z moto­pompą, że na zakręcie na rynku otworzyły się drzwi i ta moto­pompa im wypadła. Braliśmy wtedy wodę z małej strużki przy kościele. A kierowca gdzieś zaginął w akcji. Znalazł się u koleżanki w Sierakowie – żartuje.

Dziś straż w Ryżynie, jak większość straży w kraju, rzadziej jeździ do pożarów, a częciej do wypadków czy gniazd szerszeni.

Historia strażnicy i komitetu fundacji nowego sztandaru

W 1974 roku podjęto uchwałę o budowie nowej strażnicy ze świetlicą, a w 1976 zawarto umowę dzierżawy między urzędem gminy a sołtysem. Nową strażnicę oddano do użytku w 1978 roku, starą zaś rozebrano.

– Nie mamy, niestety, żadnego zdjęcia tej starej strażnicy. Pamiętam, że mnie robiono przed nią zdjęcie – stoję na nim z dziewczyną z wioski przy komarku. Ale foto­graf skoncentrował się na tym, jak patrzę dziewczynie w oczy i nie ujął strażnicy! To były lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Więc może kiedy pani napisze o nas, to ktoś, kto ma zdjęcie strażnicy, to przeczyta. Jeśli tak, bardzo chętnie się skontaktujemy – mówi Bronisław.

W 1986 roku ryżyńska straż powołała komitet fundacji nowego sztandaru, a dwa lata później zleciła jego wyhaftowanie siostrom zakonnym z Poznania. Strażacy nie pamiętają, z jakiego były zgromadzenia. Podejrzewają, że to urszulanki szare.

– Nie był tani, kosztował 200 tys. zł. Sztandar jest ręcznie haftowany, nie żaden maszynowy. Poświęciliśmy go w 1989 roku – wspominają.

image
Poświęcenie sztandaru straży w 1988 roku
FOTO: Karolina Kasperek

Sztandar dumnie prezentowali podczas uroczystej mszy świętej, którą odprawił ks. Marian Ciesielski, proboszcz parafii pw. św. Wojciecha w Chrzypsku Wielkim. Przed nabożeństwem poświęcił mały wóz bojowy przekazany OSP Ryżyn przez wójta gminy Chrzypsko Wielkie. A w kazaniu wspominał o odwadze i sercu ochotników, ale też budowaniu wspólnoty.

– W trudnym czasie, po zakończeniu pierwszej wojny, w czasie wojny sowieckiej w Ryżynie, małej miejscowości, przychodzi myśl, żeby wzajemnie się wspierać jako druhny i druhowie we wspólnocie straży (...) – mówił proboszcz, zaznaczając jak trudne były początki niepodległej Polski.

Wiersze dla jubilatki - 125-lecie OSP w Ryżynie

Po mszy przyszedł czas na wyróżnienia i medale. Otrzymali je najbardziej zasłużeni członkowie straży. Bronisław Bukowski odczytał historię straży, a Sławomir Szczechowiak – wiersz napisany specjalnie na tę okazję:

Strażacka rocznica 125-lecie OSP w Ryżynie

Niech to wszyscy wiedzą w całej międzychodzkiej krainie,

Rocznica jest bardzo wspaniała, druhów do zbiórki za sobą porwała,

Jednostka powstała w czasie zaborów, ówczesni mieszkańcy dokonali wyborów,

Wszystkie domostwa drewniane – słoma, trzcina i glina to były materiały budowlane,

Ogień największy żywioł, z którym się zmagano, słabo uzbrojoną konną sikawką do niego wyjeżdżano.

Śnieżyce, podtopienia, wichury to anomalie natury, udzielając pomocy, dzielni ochotnicy niszczyli mundury.

Historyczna strażnica przy strudze istniała, w czasie tragedii wszystkich przywoływała...

Sławek pisze wiele okolicznościowych wierszy. W grudniu 2025 ukończył kurs podstawowy strażaka i z tej okazji też powstał rymowany utwór.

– Jest w nim między innymi o komorze dymowej. Pełne zadymienie, maska, butla. Można się tą butlą w paru miejscach zahaczyć. No nie każdy ją przechodzi. Bywa, że ludzie w pełnym ekwipunku widzą dym i natychmiast rezygnują. A bez przejścia komory nie można jeździć do akcji – mówi Sławek.

image
Proboszcz Marian Ciesielski poświęcił nowy w ryżyńskiej straży samochód bojowy otrzymany od wójta gminy Chrzypsko Wielkie
FOTO: Karolina Kasperek

Dodaje, że kiedyś, jak zawyła syrena, to wszyscy byli strażakami – kobiety, mężczyźni, dzieci, kto żyw, podawał wiadra.

– Kiedyś pojechałem z synem na alarm ćwiczebny. Komendant pyta: „Ma pan uprawnienia podstawowe?”. „Nie mam”. „To nie powinno tu pana w ogóle być”. To wszystko dla bezpieczeństwa, związane z ubezpieczeniami. Wiem, ale z drugiej strony człowiek myśli, że kiedy dzieje się tragedia, to trzeba ratować wszystkimi siłami – mówi ochotnik-poeta.

Czytaj dalej pod FOTO:

W jednej z sal świetlicy można było podziwiać wystawę dyplomów otrzymanych w licznych zawodach. OSP Ryżyn często stawała na podium. Najstarszy z dyplomów pochodzi z 1956 roku – ochotnicy zajęli wtedy pierwsze miejsce w powiecie. Uroczystość uświetniła też koncertem orkiestra dęta z Sierakowa – Orkiestra Vivat, która wystąpiła z mażoretkami.

Karolina Kasperek

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
01. sierpień 2026 12:07