Wraz z końcem 2025 r. na terenie powiatu piotrkowskiego (woj. łódzkie) doszło do odkrycia oskurowanych zwłok dzika. Po raz kolejny głos w sprawie zabiera Janusz Terka z Solidarności Rolników Piotrków, członek Krajowej Rady ds. Wieprzowiny, który wprost stwierdza, że poza szukaniem padłych dzików, pozostałe działania mające na celu walkę z ASF średnio się sprawdzają, a wiosna za pasem i zdaniem rolnika wiele wskazuje na to, że może być jeszcze gorzej.
ASF w powiecie piotrkowskim: czy ogrodzenia i bariery zapachowe są skuteczne?
Zima w pełni, nocami mróz, miejscami śnieg. Teoretycznie to czas, kiedy sytuacja epizootyczna powinna się stabilizować. Tymczasem rolnicy z powiatu piotrkowskiego biją na alarm – ich zdaniem walka z ASF prowadzona jest „modelowo”, ale głównie na papierze.
– Niedawno na naszym terenie gościliśmy przedstawicieli UE, którzy sprawdzali, jak radzimy sobie jako Polska z ASF-em – mówi Janusz Terka z Solidarności Rolników w Piotrkowie. – A jak my sobie radzimy? Stosujemy bariery zapachowe, prowadzona jest redukcja populacji dzika poprzez odławianie i uśmiercanie, trwają też przeszukiwania terenu w poszukiwaniu padłych dzików.
Zobacz też: Podrzucony dzik z ASF pod Piotrkowem. Krajewski: nie wykluczamy wschodniej dywersji
Redukcja populacji dzika a ASF – rolnicy: „Efekty są mizerne”
Z zewnątrz – wszystko wygląda poprawnie. W praktyce, jak przekonuje Terka, efekty są mizerne.
Jednym z elementów walki z ASF ma być grodzenie terenów zagrożonych. Problem w tym, że – jak twierdzą rolnicy – zimowe warunki skutecznie utrudniają realizację tych prac.
– W tym roku mamy prawdziwą zimę i nie można wykonywać ogrodzeń, bo warunki na to nie pozwalają. Jakaś część ogrodzenia być może jest zrobiona, ale idzie to słabo. Poza tym płot spełnia swoją funkcję tylko wtedy, gdy jest szczelny. A teren zagrożony w Piotrkowie nie będzie ogrodzony w taki sposób – podkreśla Terka.
Jak dodaje, są miejsca, gdzie płoty powstają, ale są też takie, gdzie w ogóle ich nie przewidziano.
– Oznacza to, że robimy wyrywkowe ogrodzenie. To nie ma większego znaczenia i nie przyniesie spodziewanego efektu – ocenia.
Podobnie krytycznie rolnicy podchodzą do barier zapachowych i odłowni.
– Wydajemy pieniądze, liczymy na efekty, niestety tych efektów nie ma i nie będzie. Takie działania można stosować na terenach zurbanizowanych, ale nie w lasach. Tu efekty są naprawdę mizerne – zaznacza Terka.
Przeszukiwanie terenu w walce z ASF przynosi efekty, ale wirus się rozprzestrzenia
Zdaniem rolników realne znaczenie ma jedynie przeszukiwanie terenu w poszukiwaniu padłych dzików.
– Co chwilę widzimy na mapie, że pojawił się kolejny dzik z wynikiem dodatnim. To pokazuje, że przeszukiwanie przynosi skutek, ale jednocześnie dowodzi, że ASF wcale nie jest pod kontrolą – mówi Terka.
Zakaz polowań w strefie żółtej. Czy to zwiększy zagrożenie ASF wiosną?
Dodatkowym problemem pozostaje zakaz polowań w strefie żółtej.
– Straciliśmy kilka miesięcy, a efektów wprowadzonych działań nie ma i nie będzie. Obawiamy się, że gdy przyjdzie wiosna, zagrożenie będzie jeszcze większe. Migracja dzików wzrośnie, rolnicy wyjadą w pola. Dobrze nie będzie – prognozuje.
Rolnicy zwracają też uwagę na niespójność przepisów. Na terenach objętych strefą żółtą normalnie prowadzona jest gospodarka leśna – trwają zręby, mieszkańcy spacerują po lasach. Tymczasem to na producentów trzody chlewnej nakładane są kolejne obowiązki i restrykcje.
Zobacz też: „Minęły 3 miesiące i nic”. Rolnicy z Piotrkowa alarmują wojewodę
20 miliardów złotych na walkę z ASF w Polsce. Dlaczego rolnicy nie widzą efektów?
Jak podkreśla Terka, Polska przez kilkanaście lat wydała na walkę z ASF ponad 20 mld zł. Połowa tej kwoty pochodziła z budżetu państwa, druga – z kieszeni rolników.
– Nie wydawajmy pieniędzy, jeśli nie przynoszą efektu. Zmieńmy sposób zwalczania ASF-u tak, by go realnie likwidować, a hodowla mogła się rozwijać. Dziś jest odwrotnie – hodowle likwidujemy, ASF się rozwija – mówi wprost.
– Wszyscy wokół ASF-u, oprócz rolników, za swoje działania dostają konkretne pieniądze. My ponosimy skutki tych nieudolnych działań – dodaje gorzko Terka.
Przedstawiciele rolników zapowiadają rozmowy z wojewodą łódzkim oraz udział w spotkaniu w Ministerstwie Rolnictwa dotyczącym sytuacji w sektorze trzody chlewnej. Liczą, że tym razem dyskusja nie skończy się na „dobrej laurce” dla systemu, lecz przyniesie realne zmiany w terenie.
Jak podkreślają, czasu jest coraz mniej, a wiosna zbliża się szybciej niż skuteczne rozwiązania.
Zobacz WIDEO:
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. FB/Solidarność RI Piotrków
