Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Czy jest nadzieja na szczepionkę przeciwko ASF?

Hodowla Zwierząt ASF
Data publikacji 02.10.2018r.

Dziki są głównym wektorem roznoszenia wirusa afrykańskiego pomoru świń. Choć nie stanowi on zagrożenia dla ludzi, to jest w 100% śmiertelny dla zakażonych świń. Wciąż brak jest szczepionki oraz sposobu leczenia tej choroby. Żaden kraj też wcześniej nie walczył z afrykańskim pomorem świń u dzików, dlatego tak ważna jest wymiana doświadczeń zdobywanych aktualnie. Rozmawiamy z dr Tomaszem Podgórskim z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży, który uczestniczył w międzynarodowym sympozjum na temat dzików w Brnie (Czechy).

Co obecnie jest największym zagrożeniem wpływającym na rozprzestrzenianie się wirusa ASF?

– Mimo wszystko największym ryzykiem w rozprzestrzenianiu się wirusa jest człowiek, gdyż jego zachowanie jest dużo bardziej nieprzewidywalne niż dzików. Świadczą o tym chociażby ostatnie przypadki afrykańskiego pomoru świń w Belgii, gdzie nikt się nie spodziewał pojawienia się choroby. Oczywiście nie ma póki co dowodów na to, że wirus został przeniesiony przez ludzi, ale niemożliwe jest, aby przedostał się za pośrednictwem dzików, gdyż one nie przemieszczają się na tak duże odległości.

r e k l a m a



Jaki jest wpływ wędrówek dzików na rozprzestrzenianie się wirusa afrykańskiego pomoru świń?

– Dziki zajmują dość niewielkie obszary o powierzchni 5–8 km2 i rzadko je opuszczają, głównie wtedy, gdy są płoszone lub poszukują pożywienia. Niewielka część populacji nieprzekraczająca 10% podejmuje długodystansowe wędrówki na kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów. Czasami zdarza się to u odyńców, kiedy szukają samic do rozrodu w okresie rui. Badania pokazują, że rozprzestrzenianie się wirusa w populacji dzików jest powolne i wynosi 1,5 do 2 km na miesiąc. Nie ma danych mówiących o tym, jaka gęstość populacji dzików jest bezpieczna i spowodowałaby samoistne wygaśnięcie wirusa, dlatego też trudno stwierdzić, czy zalecane osiągnięcie 0,1 dzika na km2 przyniesie spodziewane efekty w walce z tą chorobą.


  • dr Tomasz Podgórski

Jak długo dziki są w stanie rozsiewać wirus afrykańskiego pomoru świń? Czy grozi nam to, że nie będą szybko padały, a wirus będzie krążył w populacji tych zwierząt?

– Zarażone dziki mogą przeżyć maksymalnie do dwóch tygodni, ale z reguły jest to krócej. W tym czasie ewentualnie mogą się przemieścić i zawlec chorobę na teren dotychczas od niej wolny. Jednak w tak krótkim czasie mogą pokonać niewielki dystans. Nie do końca wiadomo, z jakiego powodu dziki zakażone ASF przeżywają coraz dłużej. U sztuk odstrzelonych wykrywano przeciwciała, na szczęście takie dziki stanowią niewielki odsetek populacji. Jeszcze do niedawna było to poniżej 1%, obecnie do kilku procent.

Rolnicy wciąż domagają się zwiększenia odstrzału dzików, które są głównym źródłem roznoszenia wirusa ASF. Czy Pana zdaniem to ograniczy rozprzestrzenianie się choroby, czy może są jakieś inne sposoby na jej opanowanie?

– Zwiększony odstrzał dzików jest wskazany, ale jak widać nie do końca skuteczny w walce z afrykańskim pomorem świń. Nie ma jednego rozwiązania, które pozwoliłoby poradzić sobie z wirusem ASF. Konieczne jest połączenie wielu działań. To, czego z pewnością jest zbyt mało, to poszukiwanie i usuwanie padłych dzików. Właściwie są to tylko sztuki znalezione przypadkowo przez myśliwych czy rolników i zgłoszone odpowiednim służbom. Nie ma natomiast systematycznego przeszukiwania lasów i pól. Usuwanie padliny ze środowiska to kluczowy element, jeśli chcemy zredukować ilość wirusa i ograniczyć jego krążenie w środowisku.

Jak udało się Czechom zatrzymać ASF wśród dzików i to na tak ograniczonym obszarze? Czy jesteśmy w stanie wykorzystać ich doświadczenia, aby zahamować rozprzestrzenianie się afrykańskiego pomoru świń?

– Podejście czeskich służb okazało się rzeczywiście skuteczne, ale sytuacja też była odmienna od naszej. Do Polski wirus dotarł szeroką falą zza wschodniej granicy, w Czechach natomiast było to pojedyncze miejsce, gdzie stwierdzono przypadki choroby u dzików. Czesi szybko zamknęli obszar 50 km2 dla polowań, wstępu osób trzecich, rolników i upraw polowych. Miało to na celu zapobieganie płoszeniu dzików i ich wychodzeniu poza strefę. Do odstrzału wykorzystano specjalnie przeszkolonych snajperów policyjnych, działających w nocy z noktowizorami, tłumikami. Zwierzęta nie były dzięki temu płoszone, nie uciekały i nie roznosiły wirusa. Takie działania przyniosły efekty. W tamtym rejonie nie ma też stad trzody chlewnej, co z pewnością również odegrało dużą rolę w zahamowaniu rozprzestrzeniania się wirusa. Niestety, u nas obszar ASF jest bardzo duży, więc podjęte działania musiałyby być na bardzo szeroką skalę. Trzeba by było nimi objąć cały pas wzdłuż wschodniej granicy. A już teraz, kiedy wirus objął swoim zasięgiem także okolice Warszawy, to opanowanie szerzenia się choroby wśród dzików wydaje się niemożliwe.

Również nakłady finansowe na redukcję populacji dzików w Czechach były duże. Za odstrzelonego dzika płacono tam 300 euro, a za znalezionego padłego 200 euro. To też z pewnością mobilizowało wszystkich do działania.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a