Nowa marka ciągników z Chin w Polsce. Sprawdziliśmy ofertę
Brzmi jak absolutny wabik na kliknięcia, ale w rzeczywistości wcale nim nie jest. Historia zaczyna się od wejścia w sugerowane ogłoszenie nowej marki ciągników – Crona, pod którymi na portalu OLX podpisuje się firma Nica Design Łukasz Wołowiec. I nic w tym nadzwyczajnego, bowiem jak już wielokrotnie pisaliśmy, w ostatnich dwóch latach nie brakuje nowych przedsięwzięć jeżeli chodzi o sprzedaż maszyn z Chin czy Indii.
Producenci z tych krajów, zwłaszcza z Chin, bardzo chętnie zawierają umowy z chętnymi spróbowania, jak smakuje życie dilera maszyn. Ponadto chińskie produkty już od dawna nie mają problemów prawnych z wejściem na rynek UE. Oczywiście nie wszystkie, jednak zdecydowana większość ma już zarówno Stage V jak i homologacje – warto jednak zawsze dopytać się o to, czy nasz upatrzony model faktycznie ją ma, aby nie skończyć jak ci, który utopili pieniądze w ciągnikach MTZ.
Crona CR254 za mniej niż 20 tys. zł. Co oferuje ten mały ciągnik?
Wracając do ogłoszenia, model Crona CR254, czyli jak można się domyślać ciągnik nieduży z segmentu do 25 KM, wielu by powiedziało bardziej kosiarka niż traktor, choć w sadownictwie czy szklarniach to często druga lub nawet pierwsza maszyna w gospodarstwie. Napęd na cztery koła, mechaniczna skrzynia 6x2, a więc zdecydowanie nie jest to kosiarka, TUZ kat I wałek WOM i para wyjść hydraulicznych. Oczywiście najważniejsza sprawa – silnik diesla i wcale nie jednocylindrowy, który przyprawi o ból głowy, a nie napęd, a jednostka 1,1 l z trzema cylindrami. Co prawda chińska – model XY377-C produkcji Zhejiang Selehe Agriculture Equipment Co. Ltd. znany także pod marką Seeyes, która stoi też za produkcją całego ciągnika.
Ile więc za to wszystko? Niecałe 20 tys. zł netto, dokładnie 19900 z dopiskiem „do negocjacji”, więc nie jest to ostatnie słowo. Cena nieco szokuje, zważywszy na to, że jest to budżet na w miarę uczciwy japoński ciągnik tej kategorii, oczywiście z kilkudziesięcioletnią historią, brakiem prawa rejestracji i raczej w przedziale mocy 15-20 KM. Fakt, że „made in Japan” i to w czasach, gdy tworzono wybitnie dobre konstrukcje nie myśląc nawet o postarzaniu produktu. Z drugiej strony sprzedający obiecuje gwarancję, leasing, transport i serwis. Ale chwila, gdzieś ten ciągnik jeszcze widzieliśmy…
Ten sam ciągnik pod wieloma markami. Skąd taka różnorodność?
I mowa tutaj nie o odkryciu targów Agrotech w tym roku, czyli marce Tauros, która zapowiedziała, że szuka partnerów w Polsce, a która właśnie zajmuje się ściąganiem ciągników Seeyes i innych chińskich. Jakiś czas temu ciągniki te były oferowane pod marką Land, model X z dodatkową kosiarką międzyosiową napędzaną z wałka. To nie koniec, bowiem taki ciągnik miało kiedyś w swojej ofercie Hanwo czy Grandemac, a w Rosji znajdziemy go pod marką Kazak Traktor w cenie 69900 rubli, choć nie będzie czym go zatankować. Pod marką Crona, znajdziemy go np. w Czechach w cenie 20-22 tys. zł netto w zależności czy potrzebny nam centralny wałek, czy nie. W kraju, również pod marką Crona, kupimy go na kilku portalach w cenach od 20 do 32 tys. zł netto, czasem za różnicą w cenie stoi ładowacz, czasem to inwencja sprzedającego, by zażądać więcej.
Robi się ciekawe, bowiem ten model można znaleźć także jako Hinomoto MB2025, choć wątpliwe jest, aby miało to cokolwiek wspólnego z japońską marką czy też aktualnym portugalskim wcieleniem Hinomoto. Ciągnik jest jednak znacznie bardziej kuszący, gdyż znajdziemy go także pod marką Yato, model YT-85830 niczym narzędzie z katalogu, trafił do sprzedaży w cenie około 25 tys. zł brutto w sieci Toya. Ważący niemal 700 kg traktorek to chyba jedno z cięższych narzędzi, jakie firma ma w swojej ofercie. Niewiele więcej, bo 26 900 zł kosztuje niebieski wariant o oznaczeniu TA254 w oryginalnym malowaniu Seeyes i ze znaczkami producenta na portalu Kaufland Marketplace.
Wnioski
Jaki z tego wniosek? Wygląda na to, że w kategorii najtańszych ciągników i absolutnego maksimum zejścia w dół z ceną, nie ma aktualnie nic tańszego niż rzeczony ciągnik Seeyes, którego wszyscy chcą sprzedawać. Nic dziwnego, przy zamówieniu hurtowym (od 25 sztuk) cena w Chinach zaczyna się w przeliczeniu od 10-11 tys. zł, a biorąc pod uwagę, że do jednego kontenera wejdzie kilka-kilkanaście takich małych ciągników, to cena nie powinna szokować; nawet po uiszczeniu opłat wciąż jest spore pole do ustalania ceny ostatecznej. Nawet przy kwocie 23-25 tys. zł brutto zbliżyliśmy się niebezpiecznie do poziomu cen używanych ciągników z tej kategorii. Choć oczywiście cena to nie wszystko i warto przed kliknięciem „kup teraz, z darmową dostawą” przekonać się na własnej skórze, czym taki ciągnik pachnie.
Grzegorz Szularz
