Często piszemy o problemie subklinicznej hipokalcemii, bowiem wciąż jest jednym z najpoważniejszych, bo zwykle pierwszym zaburzeniem metabolicznym, od którego zaczynają się kolejne. I na dodatek kosztuje krocie – jeden przypadek choroby to koszt ponad 500 zł. A niestety szacuje się, że forma subkliniczna dotyka od 30 do nawet 50% krów w stadzie. Bardzo łatwo zatem obliczyć ile pieniędzy rocznie tracimy z powodu jej występowania. Podczas tegorocznej „Akademii Zdrowej Krowy”, cyklicznie organizowanej przez gabinet weterynaryjny KierVet, prof. Kowalski wyjaśnił hodowcom, iż kosztów tych można uniknąć stosując przede wszystkim odpowiednią profilaktykę.
Subkliniczna hipokalcemia jest najczęściej konsekwencją błędów w żywieniu mineralno-witaminowym popełnianych w okresie okołoporodowym, które zaburzają mechanizm regulacji poziomu wapnia we krwi. Ryzyko jej wystąpienia rośnie wraz z wiekiem i liczbą laktacji. Najbardziej narażone są na nią krowy starsze, wieloródki, a szczególnie sztuki o wysokiej produkcji i dużym obciążeniu metabolicznym w okresie okołoporodowym.
Mechanizm nie nadąża za reakcją
Subkliniczna hipokalcemia występuje wówczas, gdy zawartość Ca w surowicy krwi jest mniejsza niż 2,0 mmol/l. Główny problem nie leży jednak w samym braku wapnia w dawce, lecz w tym, że organizm nie uruchamia na czas mechanizmów jego mobilizacji i wykorzystania. Wraz ze zbliżającym się porodem wzrasta zapotrzebowanie krów na składniki mineralne, co jest efektem rosnącego płodu oraz gromadzenia siary w wymieniu, w której jest bardzo dużo wapnia (zdecydowanie więcej niż w mleku). Ponadto krowa nigdy nie zje tyle wapnia, ile potrzebuje. W porównaniu z okresem na dwa tygodnie przed porodem, a po porodzie zapotrzebowanie na wapń wzrasta nawet sześciokrotnie, a gromadzenie się siary w wymieniu dosłownie drenuje organizm krów z wapnia, powodując obniżenie jego koncentracji we krwi w ostatnich kilku dniach przed wycieleniem. Krowy posiadają mechanizmy uwalniania wapnia i jeśli jest on w pełni sprawny, to problemy nas omijają. Co to za mechanizm? Na sytuację niedoborów wapnia reagują przytarczyce, zwiększając produkcję parathormonu (PTH), który wraz z krwią „płynie” do kości i nerek, dając sygnał kościom do uwalniania wapnia. Drugim mechanizmem są nerki, które przy udziale parathormonu zaczynają zwiększać produkcję aktywnej formy witaminy D3 pobranej wraz z dawką pokarmową. Aktywna forma witaminy dostaje się do jelit, które zaczynają przepuszczać wapń uwalniany z kości. Krowa może uwalniać z kości nawet do 13% wapnia, a rezerwy te są odnawialne podczas laktacji. Dlaczego zatem są w stadzie krowy, u których mechanizm ten jest zachwiany? Przede wszystkim dlatego, że przestawienie hormonalne organizmu, a tym samym regulacja poziomu wapnia, odbywa się zbyt wolno, co prowadzi do hipokalcemii oraz popełniane są błędy w żywieniu mineralno-witaminowym krów w okresie zasuszenia – wyjaśnia prof. Zygmunt Kowalski.
Potas, DCAD i pH moczu
W praktyce jednym z głównych winowajców hipokalcemii jest nadmiar potasu w dawce przed porodem,prowadzący do metabolicznej alkalozy (odczyn zasadowy panujący w organizmie). Duże ilości potasu znajdują się w wysłodkach buraczanych, melasie, lucernie czy trawach nawożonych gnojowicą. Nie oznacza to jednak, że pasz tych nie należy skarmiać. Trzeba je po prostu bardzo dobrze zbilansować i podawać sole anionowe, aby nadmiar potasu równoważyć. Jeżeli jest go za dużo, zaburzona jest równowaga anionowo-kationowa, czyli tzw. DCAD i krowy albo się kładą, albo zapadają na subkliniczną hipokalcemię. Jeżeli do dawki wprowadzimy więcej anionów, to będzie mniej kationów potasowych i organizm krowy stanie się „kwaśniejszy” i mniejszy będzie problem z subkliniczną hipokalcemią. Sole anionowe skutecznie bowiem zakwaszają (metabolicznie, a nie żwaczowo), ale niestety są niesmaczne i krowy niechętnie pobierają je wraz z TMR-em i często obserwuje się spadek pobrania paszy, ale – jak podkreśla ekspert – pomimo tego lepiej jest je stosować.
Dodatek soli anionowych powinien być taki, by DCAD dla krów zasuszonych wynosił – 150 mEq (miliekwiwalnetów), co pozwala na uzyskanie pH moczu na poziomie 6,5. Sole należy podawać na 3–4 tygodnie przed porodem, przez co wywołujemy stan umiarkowanej metabolicznej kwasicy, która powoduje, że parathormon (PTH) działa, przy czym ilość podawanych soli powinna – zdaniem specjalisty – być ustalona na podstawie analizy próbki i wyliczonego DCAD, a ewentualne korekty w trakcie zadawania powinny odbywać się już na podstawie badania pH moczu. W drugim miesiącu laktacji prawidłowe pH moczu krowy powinno wynosić 8. Gdy taki sam poziom występuje w okresie zasuszenia, to jest on zdecydowanie za wysoki i taki wynik w 5.–10. dniu przed porodem gwarantuje wręcz, że krowa się położy. A już na pewno ma hipokalcemię subkliniczną. Prawidłowe pH moczu przed porodem powinno wynosić 6,0–6,5 Niewskazane są również wartości niższe.
Jedna zalega – 10 choruje
Jak przestrzega ekspert, gdy w stadzie zdiagnozuje się jeden przypadek zalegania poporodowego, to 8–10 innych krów można podejrzewać o hipokalcemię subkliniczną, która na dodatek pojawia się najczęściej przed ketozą i zazwyczaj jest tak, że krowy mają ketozę tylko dlatego że cierpią na subkliniczną hipokalcemię. Pamiętajmy, że fakt, iż nie widzimy objawów choroby nie oznacza, że jej nie ma – przestrzega profesor Kowalski – a choroba ma swoje ogromne konsekwencje w postaci: ograniczenia funkcji mięśni gładkich (czyli takich, które pracują bez naszej woli) np.: serca, przewodu pokarmowego czy macicy. Obserwujemy więc zmniejszenie motoryki żwacza, spadek pobrania paszy, pojawia się ujemny bilans energii, przemieszczenie trawieńca, zatrzymanie łożyska, spada funkcjonalność komórek obronnych układu odpornościowego. Jednym słowem następuje cała sfera niekorzystnych zdarzeń. Subkliniczna hipokalcemia prowadzi do ketozy, a ketoza do jeszcze większych problemów zdrowotnych.
Beata Dąbrowska
