Zazwyczaj na choroby reagujemy wtedy, gdy są już widoczne, bo krowa z objawami klinicznymi natychmiast wymaga interwencji lekarza. Tymczasem to forma podkliniczna powinna być w centrum uwagi, bo mogą długo pozostawać niezauważone i generują największe straty. W ocenie prof. Kowalskiego wielu hodowców wciąż patrzy na mastitis głównie przez pryzmat progu 400 tys. komórek somatycznych. To ważne, ale nie najważniejsze. Prawdziwy koszt zaczyna się wcześniej – wtedy, gdy krowa produkuje mniej mleka.
Zapalenie to mniej mleka
I warto tu pamiętać, że na każde dodatkowe 100 tys. komórek somatycznych wydajność może być niższa nawet o około 8%. To właśnie ta strata, a nie sam koszt leczenia, jest najpoważniejszą ekonomiczną konsekwencją mastitis. I jeśli chcemy skutecznie ograniczać podkliniczne zapalenia wymion, to już przekroczenie poziomu 200 tysięcy należy traktować jako ważny sygnał ostrzegawczy. Stan zapalny uruchamia silną reakcję immunologiczną organizmu. Układ odpornościowy zużywa wówczas duże ilości energii, przede wszystkim glukozy, która normlanie trafia do produkcji mleka i wspiera funkcje rozrodcze. W badaniach klinicznych wykazano, że sama walka organizmu z endotoksynami bakterii Escherichia coli (typowy patogen środowiskowy mastitis) "kosztuje" krowę nawet równowartość 30 kg mleka dziennie – tylko na potrzeby układu odpornościowego.
– Krowy z podklinicznym mastitis częściej mają problemy z jajnikami, brakiem lub opóźnionymi rujami, gorszymi wynikami inseminacji i większe ryzyko ketozy. Jeśli organizm jest w stanie zapalnym i ma ograniczoną dostępność energii, nie jest to moment sprzyjający inwestowaniu w ciążę i rozwój potomstwa. W praktyce przekłada się to m.in. na słabszą aktywność jajników, gorsze dojrzewanie pęcherzyków i obniżoną skuteczność rozrodu – wyjaśniał prof. Kowalski, który uczula również na fakt zależności między mastitis a ketozą. Przez wiele lat sądzono, iż to ketoza osłabia odporność i otwiera drogę zapaleniom wymienia. Dziś coraz częściej patrzy się na ten związek odwrotnie – jako na skutek stanu zapalnego i zaburzeń metabolicznych, które już wcześniej rozwijają się w organizmie krowy. Tak więc nie wystarczy reagować dopiero wtedy, gdy stwierdzimy podwyższony poziom ciał ketonowych, a szukać źródła problemu w niskim pobraniu paszy, stanach zapalnych, nadmiernemu otłuszczeniu krów, stresu i błędów żywieniowych w okresie okołoporodowym.
Odporność zaczyna się od energii
Za zwalczanie patogenów wnikających do gruczołu mlekowego odpowiadają neutrofile, czyli komórki układu odpornościowego. Ich skuteczność zależy przede wszystkim od dostępności glukozy.
– Krowa, która ma infekcję, 30 nawet do 60% glukozy przeznacza na układ odpornościowy. To właśnie dlatego walcząc ze stanem zapalnym produkuje mniej mleka. Glukoza, która mogłaby zostać wykorzystana do syntezy laktozy i "napędzania" wydajności, jest zużywana przez układ odpornościowy. Z tego powodu najważniejszym elementem profilaktyki mastitis staje się nie tylko higiena, ale również żywienie, które zapewnia wysokie pobranie paszy i dobrą podaż energii – przekonywał ekspert, zwracając również uwagę na subkliniczną hipokalcemię, która istotnie zwiększa ryzyko mastitis.
Wapń ważny nie tylko przy zaleganiu
Prawdą jest bowiem, że zwykle skupiamy się na krowach zalegających po porodzie, bo wymagają one natychmiastowej reakcji. Tymczasem znacznie większą grupę stanowią krowy z subkliniczną hipokalcemią. Wapń potrzebny jest bowiem nie tylko do pracy mięśni, ale również do sprawnej pracy układu odpornościowego i zamykania kanału strzykowego po doju.
Profesor zaleca więc, aby konsekwentnie prowadzić w stadach profilaktykę hipokalcemii m.in. poprzez ocenę skuteczności stosowania soli anionowych oraz pomiar pH moczu u krów zasuszonych. Przypomina również, iż stosowanie dodatków mineralno-witaminowych ma sens wtedy, gdy rzeczywiście uzupełniają ich niedobory. Jednak samo zwiększanie dawek dodatków paszowych nie rozwiąże problemu podwyższonej liczby komórek somatycznych. Szczególnie ważna jest witamina E i selen, które wspierają ochronę komórek odpornościowych przed stresem oksydacyjnym. Krowy w zasuszeniu powinny pobierać ok. 1000 IU witaminy E dziennie, w ostatnich 3 tygodniach przed porodem – wyraźnie więcej (ze względu na małe pobranie i brak tłuszczu w dawce), po porodzie – zapotrzebowanie względne spada, bo krowa zaczyna więcej jeść.
W przypadku selenu normy mówią o ok. 0,3 mg/kg suchej masy dawki, przy czym realne zapotrzebowanie dla krowy pobierającej 25–30 kg SM to 7–9 mg selenu/dzień. W praktyce w wielu gospodarstwach do krów trafia 10–14 mg i więcej – to już są poziomy przekarmiania, które mogą być toksyczne i prozapalne.
Z kolei cynk ma znaczenie dla odbudowy keratyny kanału strzykowego i prawidłowego funkcjonowania wielu enzymów.
Po doju krowa musi stać
W prewencji mastitis ogromną – chociaż nie zawsze docenianą – rolę odgrywa prawidłowa organizacja żywienia po doju.
– Po doju kanał strzykowy przez pewien czas pozostaje otwarty, co zwiększa ryzyko wnikania drobnoustrojów. Dlatego ważne jest, aby krowy po wyjściu z hali udojowej przez pewien czas stały i pobierały paszę, zamiast od razu się kłaść. Aby temu zapobiec, trzeba zadbać, by po opuszczeniu hali zwierzęta miały dostęp do świeżej paszy. Samo podgarnianie TMR-u nie działa i nic tak nie mobilizuje krów do jedzenia jak świeżo zadana pasza. W wysokowydajnych stadach warto więc rozważyć zadawanie paszy częściej niż raz dziennie, a szczególnie latem – przekonuje prof. Kowalski.
Obora nigdy nie będzie sterylna
A skoro patogenów nie da się zupełnie wyeliminować, tym większe znaczenie ma wzmacnianie odporności krów, które będą w stanie zwalczyć wszechobecne chorobotwórcze bakterie. W praktyce oznacza to dbałość o żywienie, dobrostan, ograniczanie stresu i prawidłowy okres przejściowy.
Tak więc mastitis jest chorobą wieloczynnikową i nie da się jej skutecznie ograniczyć jednym zabiegiem czy jednym dodatkiem.
W praktyce oznacza to konieczność równoczesnej pracy nad:
- higieną doju i środowiska,
- wysokim pobraniem suchej masy,
- dobrą jakością kiszonek i kontrolą mykotoksyn,
- zapobieganiem otłuszczeniu krów w okresie zasuszenia,
- ograniczaniem stresu i przepełnienia grup,
- prawidłową profilaktyką hipokalcemii,
- rozsądnym, a nie nadmiernym, stosowaniem dodatków mineralno-witaminowych.
Beata Dąbrowska
