Uprawa konopi włóknistych Podlaskie Konopie
O Gospodarstwie Hodowlanym Fermatech z siedzibą w Dobrzyniówce (gm. Zabłudów, woj. podlaskie) zarządzanym przez dwie rodziny po raz pierwszy pisaliśmy 6 lat temu TUTAJ. Wówczas w gospodarstwie liczącym 800 ha uprawa konopi włóknistych stanowiła 27 ha, z czego 5 ha zajmowały odmiany przeznaczone na ziarno, a 22 ha na słomę.
W roku 2021 nastąpił podział Gospodarstwa Hodowlanego Fermatech na dwie spółki. Pierwsza ze spółek została przy pierwotnej nazwie gospodarstwa, z kolei druga z nich przyjęła nazwę Podlaskie Konopie Sp. z o.o., które są zarządzane przez braci Jastrzębskich: Marcina – pełniącego funkcję prezesa i Piotra – będącego wiceprezesem.
Po podziale gospodarstwa do Podlaskich Konopi zostało przeniesionych prawie 500 ha gruntów i wszystko co z konopiami związane. Podobnie natomiast jak przed sześciu laty pozostały areał gospodarstwa zajmują uprawy rzepaku, pszenicy i kukurydzy.
O tym, czy uprawa konopi włóknistych to rentowny biznes, od czego ją zacząć i przede wszystkim o tym, co zmieniło się w zakresie uprawy tej rośliny na przestrzeni lat, opowiedział nam Piotr Jastrzębski.
Ile kosztuje ziarno konopi włóknistych?
Rolnik nie ukrywa, że uprawa konopi włóknistych jest jedną z droższych pod względem zakupu ziarna. W jego ocenie nakład na przygotowanie pola nie jest aż tak kosztowny, jak materiał siewny, który na przestrzeni kilku lat zdecydowanie zdrożał.
– Wszystkich plantatorów konopi obowiązuje ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, która narzuca pewne wymogi. Zalicza się do nich, m.in. to, że każdy plantator musi kupować materiał certyfikowany, pochodzący z odpowiednich plantacji, a do każdego worka wydawana jest specjalna etykieta, co wiąże się z zawartością psychoaktywnego THC w roślinach. Dlatego jeśli nie chcemy ponosić ryzyka, a nie chcemy, musimy kupować materiał siewny ze sprawdzonych źródeł, który jest drogi. Ceny wahają się od 30 do 40 zł/kg do nawet 60 zł/kg, a w zależności od celu uprawy na hektar trzeba zużyć od 20 do 80 kg takiego ziarna – wylicza.
Rolnicy sami produkują i przetwarzają konopie, żeby zarobić więcej
Zapytany o opłacalność uprawy Jastrzębski mówi wprost, że zyski są, ale wyłącznie wtedy, kiedy surowiec nie jest sprzedawany do przetwórstwa, lecz jest przetwarzany w gospodarstwie, z którego pochodzi.
– W Polsce nie ma jeszcze zbyt wielu zakładów zajmujących się skupem słomy z konopi włóknistych do dalszego przetwórstwa. Są może 3 lub 4 takie zakłady, które robią coś ze słomą tak, jak my. Z kolei wożenie słomy na jakąś odległość nie ma sensu, więc rynek produkcji słomy i jej odsprzedania w przypadku konopi włóknistych za bardzo nie istnieje – tłumaczy.
Rolnik dodaje, że producenci konopi współpracujący z Instytutem Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich z Poznania, którzy kontraktują tam uprawy pod kątem rozmnażania na materiał siewny, są zadowoleni z zysków, jednak obowiązują ich wysokie wymagania.
Uprawiają konopie od 12 lat, areał zwiększali i zmniejszali
Jak wspomina Jastrzębski, kiedy 12 lat temu zdecydowali się na uprawę konopi, zaczynali od 3 ha. Wraz z upływem lat areał uprawy wahał się przeważnie od 20 do nawet 40 ha, w kluczowym momencie uprawa liczyła 70 ha, jednak jak podkreśla, wówczas były to odmiany niskie z przeznaczeniem stricte na ziarno.
– Był sezon, kiedy mieliśmy 70 ha, ale wtedy połowa z tego była obsiana odmianami oleistymi, z których słomy nie zbieraliśmy na włókno tylko ziarno na olej – wspomina.
Rozwój własnej linii przetwórczej konopi włóknistych
Z relacji rolnika wynika, że niewielka powierzchnia upraw wynikała z ograniczeń w zakresie przetwórstwa. Na początku młodzi producenci konopi w roku 2015 zakupili pierwsze maszyny służące do przetwarzania słomy, która z powodzeniem funkcjonowała aż do 2024 r., kiedy przyszedł czas na kolejny przełom.
– Zaczęliśmy instalować większe urządzenia i teraz sukcesywnie to rozwijamy. Docelowo linia umożliwi nam uprawę 100-150 ha konopi. Dzięki temu będziemy mogli uruchomić drugą zmianę pracy i regulować produkcję w zależności od zapotrzebowania rynku – tłumaczy.
Jak podkreśla Jastrzębski, priorytetem gospodarstwa jest przede wszystkim wytwarzanie dobrej jakości słomy pod kątem wysokiej jakości włókna i paździerzy. Włókna i paździerze produkowane przez Podlaskie Konopie trafiają głównie na rynek budowlany jako składnik materiałów budowlanych i rynek zoologiczny jako ściółka. Zakupem konopi włóknistych są zainteresowane również inne branże przemysłowe.
Jaka jest cena rynkowa włókien konopnych?
Rolnik przyznaje, że w przypadków włókien konopnych nie jest łatwo podać ich cenę, ponieważ ta waha się od 300 do nawet 1500 euro za tonę, czyli prawie 6600 zł.
– Włókna konopne mają różną cenę w zależności od jakości, rodzaju włókna, jego długości, czy czystości – wylicza.
Jak dodaje, jako gospodarstwo Podlaskie Konopie sp. z o. o. mają wypracowaną współpracę z kilkoma firmami skupującymi włókno konopne i nie podpisują kontraktów. Dlaczego?
Branża motoryzacyjna największym rynkiem zbytu dla włókna konopnego
Z relacji rolnika wynika, że na europejskim rynku są obecne spółki, skupujące włókno od rolników na zasadzie kontraktów. Jak zauważa, wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że w samochodach niemieckich marek, jak np. BMW czy Audi, jako panele akustyczne/izolacyjne są stosowane panele na bazie włókna konopnego lub lnianego, a nawet juty.
– To są ogromne korporacje, które podpisują umowy z dużymi producentami włókna konopnego w Europie. My jesteśmy jeszcze zbyt małym podmiotem, by decydować się na tego typu rozliczenia – wyjaśnia.
Po ile są sprzedawane gotowe paździerze do zastosowań budowlanych?
Z relacji Jastrzębskiego wynika, że gotowe paździerze do zastosowań budowlanych kosztują na rynku 2,4 tys. zł/t, ale należy do tego doliczyć podatek VAT 23 proc.
– Paździerze to materiał lekki i objętościowy, więc na jedną tonę wchodzi mniej więcej 8 m3 materiału – wyjaśnia.
Rolnicy produkują włókno do zastosowań przemysłowych
Jak wyjaśnia rolnik, wspólnie z bratem zarabia na uprawie konopi włóknistych, bo z ich gospodarstwa wyjeżdża gotowy produkt w postaci włókna i paździerzy przeznaczonych do różnych zastosowań przemysłowych. Włókno wyprodukowane w Podlaskich Konopiach jest sprzedawane na cele budowlane, przede wszystkim na Zachód Europy. Natomiast paździerze znajdują nabywców w Polsce i Europie jako składnik betonu konopnego czy jako bardzo chłonna ściółka.
– Paździerze to zdrewniała część łodygi po wydobyciu włókna. Jest to najlepsza na świecie ściółka pod rośliny, ale przede wszystkim dla zwierząt – zarówno małych chomików czy królików, jak i większych np. koni sportowych, przy których hodowli wymagania higieniczne są bardzo wysokie. Zwłaszcza na Zachodzie Europy stadniny koni bardzo cenią sobie paździerze jako higieniczną i chłonną ściółkę – wyjaśnia.
Jastrzębski podkreśla jednak, że budownictwo pozostaje priorytetem dla gospodarstwa i dlatego rolnicy chcą rozwijać produkcję właśnie w tym zakresie.
– Z paździerzy produkowany jest materiał ekologiczny, który nazywa się betonem konopnym, a paździerze są składnikiem kompozytu składającego się ze spoiwa wapiennego, kruszywa w postaci paździerzy konopnych i wody – dodaje.
Technologie o ujemnym śladzie węglowym
Jak mówi rolnik, technologia wykorzystująca paździerz do produkcji betonu konopnego jest bardzo ciekawa, zdrowa i ekologiczna. Nie jest to technologia nośna, a beton konopny stanowi wypełnienie dla konstrukcji drewnianej, szkieletowej.
– Powstają z niego zdrowe i oddychające ściany, które są ciepłe i akustycznie izolujące oraz w pełni biodegradowalne, co jest teraz bardzo istotne i świetnie wpisuje się w ideę gospodarki obiegu zamkniętego. Ostatecznie, gdybyśmy chcieli taki budynek rozebrać, to on może wrócić do ziemi, bo mamy tam węglan wapnia, czyli skałę wapienną i materię organiczną, czyli znakomity nawóz dla ziemi – tłumaczy.
Jak dodaje, obecnie jest to istotne dla branży przemysłowej, ponieważ są to technologie o ujemnym śladzie węglowym z uwagi na wysoką zawartość materii organicznej, która w większości jest zbudowana z węgla i w procesie fotosyntezy pochłania dwutlenek węgla.
Czytaj dalej pod FOTO:
Na jakich glebach uprawiać konopie włókniste?
Jastrzębscy uprawiają konopie włókniste w większości na glebach IV klasy. Ok. 5 proc. w gospodarstwie stanowią gleby klasy III i ok. 30-40 proc. gleby klasy V i VI. Kluczowe w uprawie konopi włóknistych jest jednak pH gleby. Większość to gleby klasy IVa i IVb.
– To jest Podlasie, więc gleby są polodowcowe. Znajdziemy tu zarówno piach, żwir, jak i ciężkie gliny, ale konopie sobie radzą. Nie jesteśmy gospodarstwem ekologicznym tylko konwencjonalnym, więc przy tego typu glebie wymagają nawożenia, ponieważ są bardzo czułe na pH, które nie może być za niskie. Jeśli dojdzie do sytuacji, w której gleba ma pH 5,5 – to występuje sytuacja graniczna, ponieważ poniżej tego wskaźnika roślina potrafi wstrzymać wzrost, bo gleba jest zbyt kwaśna – wyjaśnia.
Jak tłumaczy rolnik, optymalnym pH gleby dla uprawy konopi włóknistych jest 6-6,5. Co ważne w dobie intensywnie zmieniających się warunków atmosferycznych i silnej suszy, konopie budują głęboki system korzeniowy i są w stanie czerpać wodę z głębszych pokładów. Z relacji Jastrzębskiego wynika również, że konopie zostawiają doskonałe stanowisko pod inne uprawy.
– Stanowisko po uprawie konopi jest znakomite i przede wszystkim dobrze napowietrzone. Po konopiach znakomicie plonuje pszenica – dodaje.
Konopie w Polsce nie są gnębione przez żadne szkodniki
Rolnik przyznaje, że konopie włókniste są rośliną wdzięczną w polskiej uprawie pod względem braku szkodników. Jak twierdzi, wynika to z faktu, że są one uprawą niszową.
– Jest to roślina idealna do upraw ekologicznych. Co ciekawe, my w uprawie konwencjonalnej de facto nie stosujemy żadnych środków ochrony roślin, bo szkodników nie ma, a z chwastami konopie sobie radzą, oczywiście należy zaznaczyć, że dzieje się to na glebie utrzymanej w dobrej kulturze. Konopie przejmują kontrolę nad glebą, słońcem i wodą siłą wzrostu, wygrywając konkurencję ze wszystkim, co chciałoby się tam ewentualnie pojawić – przyznaje.
Od czego zacząć uprawę konopi w Polsce?
Jastrzębski osobom, które chciałyby przejść na uprawę konopi, zaleca spokój i poszerzenie wiedzy na ten temat.
– Trzeba wiedzieć, co chce się produkować, na jaki rynek i dla kogo – tłumaczy.
Rolnik nie poleca początkującym szaleć z areałem. Jak mówi, najlepiej jest zacząć od kilku arów.
– Broń Boże nie porywać się na jakieś dziesiątki hektarów. Znam wielu plantatorów, którzy posiali, a potem po prostu nie mieli sprzętu, zbytu i na koniec zostali z problemem. Ta roślina jest wspaniała, ma wiele zastosowań i może być opłacalna, ale w sytuacji, kiedy wiemy, co robimy, mamy sprzęt i jesteśmy do tego odpowiednio przygotowani. Najlepiej jest wszystko robić małymi krokami – radzi.
Jak dodaje, nie poleca sugerować się również informacjami pochodzącymi z niepewnych, internetowych źródeł.
– W internecie często można przeczytać, że ktoś zebrał 15 t słomy/ha konopi włóknistych. Oczywiście, to się może zdarzyć, jeśli uprawa jest na ziemi I klasy, a warunki pogodowe są idealne. Z naszego doświadczenia wynika jednak, że przy uprawie na glebach IV klasy, średni plon słomy oscyluje w granicach 7 t/ha, zdarza się, że jest to 8-9 ton/ha – dodaje.
Jastrzębski poleca kontakt z Instytutem Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich organizującym szkolenia z zakresu uprawy konopi i zachęca do rozpoczęcia przygody z uprawą konopi od odmian niskich z przeznaczeniem na ziarno lub materiał siewny, które nie są aż tak wymagające, ponieważ nie wymagają specjalistycznego sprzętu. Potrzebny jest zaadaptowany kombajn zbożowy i właściwe przechowanie ziarna po zbiorze.
– Warto mieć również w ręku umowę wstępną z firmą, która skupi ziarno, dlatego że ten rynek jest już dojrzały. Ziarno stanowi składnik odżywek dla zwierząt, karm dla ptaków, czy zwierzątek domowych. Na rynku są już obecni duzi gracze, którzy chętnie to ziarno skupują i pośrednicy, dlatego lepiej jest zacząć od odmian nasiennych czy oleistych – tłumaczy.
Rolnictwo regeneratywne w uprawie konopi włóknistych
Jastrzębscy, idąc z duchem czasu, od kilku lat wprowadzają w gospodarstwie kolejne praktyki rolnictwa regeneratywnego. Uprawiają bezorkowo systemem strip-till, dbają o bogate poplony i międzyplony, stosują rotacyjny system upraw, a w kolejnych latach planują wprowadzenie pasów zadrzewień wiatrochronnych, czy elementów agroleśnictwa.
– Dodatkowo zamierzamy w przyszłości skupić się jeszcze bardziej na praktykach i technikach dbających o zasoby wodne, które są coraz mocniej ograniczane – dodaje.
Jak uprawa konopi włóknistych wypada na tle tradycyjnych upraw?
Jak mówi Jastrzębski, niszowa uprawa konopi włóknistych, o ile jest prowadzona z głową, a roślina jest przetwarzana w gospodarstwie, z którego pochodzi i jest na nią zbyt, przynosi wymierne zyski.
– Jest to roślina, która przede wszystkim daje stabilność, ponieważ ceny produktów konopnych nie mają takich wahań, jak w ostatnich latach występowały w przypadku cen rzepaku, kukurydzy, w zasadzie każdej rośliny uprawowej, którą moglibyśmy wymienić – kończy.
Historia gospodarstwa Podlaskie Konopie zarządzanego przez braci Jastrzębskich pokazuje, że o opłacalności uprawy konopi włóknistych decyduje nie tylko stanowisko, dobór odmiany czy plon z hektara. Równie ważne są dostęp do odbiorców i możliwość przetworzenia surowca na miejscu. Jak podkreśla Piotr Jastrzębski, przed rozpoczęciem uprawy warto najpierw znaleźć rynek zbytu i sprawdzić, jak zagospodarować ziarno, słomę, włókno oraz paździerze. Bez tego nawet interesująca cenowo uprawa może okazać się trudna do sprzedania.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
