Produkty mleczne mają najwyższe wartości odżywcze
Dane te mają znaczenie nie tylko statystyczne, lecz strategiczne. Produkty mleczne należą do grupy żywności o najwyższej wartości odżywczej, stanowiąc podstawowe źródło białka, wapnia i mikroelementów. Widać to szczególnie w Afryce Subsaharyjskiej oraz Oceanii, gdzie ponad 80 procent krajów nie jest w stanie pokryć własnych potrzeb mleczarskich.
UE samowystarczalna pod względem produkcji mleka
Na tym tle Europa pozostaje wyjątkiem. Jako jedyny region świata Unia Europejska w całości utrzymuje samowystarczalność. Mimo tej strukturalnej przewagi europejski sektor mleka znajduje się dziś pod jedną z najsilniejszych presji ekonomicznych historii. Spadki cen skupu w wielu państwach UE – w skrajnych przypadkach do poziomu 20 eurocentów za litr (84 gr/l) – pokazują, że sama zdolność produkcyjna nie gwarantuje stabilności dochodowej ani bezpieczeństwa rynku.
Jednym z głównych powodów tej sytuacji są zmiany w globalnym handlu. Chiny, będące przez lata głównym odbiorcą nadwyżek mleczarskich z Europy i Oceanii, rozpoczęły intensywny program stabilizacji własnej produkcji mleka. Oznacza to, że będą coraz mniej skłonne pełnić rolę globalnego „bufora nadwyżek”. Indie, największy producent mleka na świecie, pozostają formalnie samowystarczalne. Mimo zawarcia umowy handlowej UE–Indie, sektor mleczarski został całkowicie wyłączony z liberalizacji.
W czasie gdy Bruksela negocjuje umowy z Mercosurem, Indiami, Nową Zelandią czy Australią, coraz więcej państw Unii wskazuje na konieczność ochrony sektorów wrażliwych. Stany Zjednoczone otwarcie oskarżają UE o budowanie monopolu w dostępie do południowoamerykańskiej produkcji rolnej, co zaostrza konkurencję. W praktyce oznacza to, że sektor mleczarski staje się elementem geopolitycznej gry o bezpieczeństwo, a nie jedynie rynkiem towarowym.
Przyszły model europejskiego mleczarstwa pod znakiem zapytania
Na tym tle Polska znajduje się w położeniu jednocześnie uprzywilejowanym i niebezpiecznym. Z jednej strony jesteśmy jednym z największych producentów mleka w UE, mamy nowoczesne przetwórstwo i silne spółdzielnie. Z drugiej strony polski sektor jest wyjątkowo zależny od eksportu proszków mlecznych, serów i masła. Każde załamanie rynków światowych natychmiast przekłada się na kondycję przetwórstwa i gospodarstw. Dodatkowo Polska, podobnie jak cała UE, funkcjonuje w ramach coraz bardziej restrykcyjnych regulacji. To wszystko rodzi fundamentalne pytanie o przyszły model europejskiego mleczarstwa. Konsumenci przesuwają popyt w stronę produktów funkcjonalnych, wysokobiałkowych oraz żywności o jasno komunikowanej wartości zdrowotnej. Przyszłość sektora leży nie w litrze mleka, lecz w wartości dodanej.
W Polsce i Unii sektor mleczarski powinien być traktowany jako element infrastruktury krytycznej, odpowiadający za bezpieczeństwo żywnościowe, stabilność obszarów wiejskich oraz suwerenność żywnościową. Globalne dane pokazują, że świat wchodzi w epokę deficytu samowystarczalności żywnościowej. W takich warunkach kraje, które dziś posiadają potencjał produkcyjny, nie mogą pozwolić sobie na jego utratę. Europa i Polska stoją przed wyborem: albo potraktują mleczarstwo jako strategiczny filar bezpieczeństwa, albo oddadzą przewagę innym regionom.
Jarosław Malczewski
