Spadające ceny ziemniaka skrobiowego i wysokie koszty sadzeniaka kwalifikowanego zmuszają polskich plantatorów do szukania alternatywnych rozwiązań. Rolnicy apelują o wsparcie zakładów przetwórczych i elastyczne podejście do kosztów materiału sadzeniowego. Eksperci tłumaczą przyczyny kryzysu nadprodukcją w Europie i agresywną polityką cenową zakładów.Firmowe
StoryEditorZiemniaki

Cena skrobi runęła o złotówkę. Rolnicy ostrzegają: koniec uprawy ziemniaka

10.02.2026., 17:30h

Spadające ceny ziemniaka skrobiowego i wysokie koszty sadzeniaka kwalifikowanego zmuszają polskich plantatorów do szukania alternatywnych rozwiązań. Rolnicy apelują o wsparcie zakładów przetwórczych i elastyczne podejście do kosztów materiału sadzeniowego. Eksperci tłumaczą przyczyny kryzysu nadprodukcją w Europie i agresywną polityką cenową zakładów.

Spadek cen skrobi dramatem plantatorów ziemniaka

Patryk Orzeł jest rolnikiem z woj. dolnośląskiego. W swoim gospodarstwie uprawia 10 ha ziemniaka skrobiowego. Jak przyznaje, zarówno on, jak i znani mu plantatorzy nie kryją obaw wobec prognozowanych cen za skrobię w roku 2026.

– Zakłady nie mają popytu na mąkę ziemniaczaną, a cena ziemniaków skrobiowych na giełdzie światowej spadła. W 2025 roku producenci podpisywali kontrakty powyżej 2,20–2,50 zł za kilogram czystej skrobi, co dawało minimalny zysk nawet przy trudnych warunkach, takich jak susza. Gdyby plon wyniósł 30 ton z hektara to i tak byśmy zarobili – mówi Orzeł.

Dziś prognozowana cena skrobi to ok. 1,35 zł/kg, co oznacza spadek o niemal złotówkę w porównaniu z poprzednim rokiem.

– To jest bardzo duży skok cenowy. Zakłady tłumaczą, że koszty produkcji skrobi wynoszą ok. 1,20 zł/kg, a nadpodaż w Europie wymusza niskie stawki – komentuje rolnik. 

Wysokie koszty sadzeniaka i zagrożenie upadkiem produkcji ziemniaka

Do trudnej sytuacji plantatorów odnosi się także Ryszard Szaroleta, prezes Zrzeszenia Plantatorów i Producentów Ziemniaków w Luboniu.

– Obniżono cenę skupu w stosunku do zeszłego roku o 42%, a cena mączki skrobiowej spadła o ok. 30% – wylicza Szaroleta.

W ocenie prezesa ZPPZ Luboń, największy problem stanowią koszty sadzeniaka kwalifikowanego, które przy proponowanej cenie za skrobię są niewspółmiernie wysokie.

– W 2025 roku zakłady podpisały z hodowlami kontrakty na dwa lata do przodu po cenie ok. 2,5 tys. zł/ha. Dziś koszt nasadzeń może sięgnąć nawet 5 tys. zł/ha – tłumaczy Szaroleta.

W efekcie wielu plantatorów myśli o ograniczeniu lub rezygnacji z plantacji ziemniaków i zmianie uprawy na mniej ryzykowne, takie jak zboże czy kukurydza, choć mniej opłacalne, ale przynajmniej nie przynoszące tak dotkliwych strat.

MRiRW powinno wesprzeć zakłady przetwórcze

Zdaniem Patryka Orła Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi powinno wesprzeć zakłady, a nie bezpośrednio rolników, umożliwiając im zaoferowanie wyższej ceny za skrobię.

– Nam nie chodzi o jałmużnę, tylko o godną zapłatę za naszą pracę. Jeśli minister zaproponuje dodatkowe dopłaty rolnikom, powstanie nagonka w internecie, że my liczymy tylko na wsparcie, a nie na własne zarobki – tłumaczy Orzeł.

Według niego uczciwą ceną za skrobię byłoby 2,00 zł/kg i choć przyznaje, że jest to stawka na pograniczu opłacalności, to wystarczyłaby, by przetrwać sezon.

– W zeszłym roku wychodziło ok. 2,45 zł/kg, a teraz będzie ok. 1,35 zł/kg. To różnica rzędu 1 zł/kg i realny problem ekonomiczny – podsumowuje.

Jak dodaje Ryszard Szaroleta, właściwym rozwiązaniem byłoby również umożliwienie rolnikom skorzystania w większym stopniu z własnego materiału nasadzeniowego.

– W sytuacji spadku sprzedaży i nadprodukcji ziemniaków wielu rolników wolałoby wykorzystać w większym stopniu własny materiał sadzeniowy, co obniżyłoby koszty na 1ha. Hodowcy nie chcą obniżyć cen mimo pogorszenia warunków rynkowych, przez co przy obecnych stawkach skupu i przeciętnych plonach uprawa staje się nieopłacalna i grozi stratą – mówi Szaroleta.

Dla plantatorów ziemniaków problemem są też koszty nawadniania.

– Przy obecnej cenie 1,40 zł/kg skrobi i plonach do 35 ton, koszt nawadniania w przeliczeniu na jednostkę rośnie, a przy spadającej cenie skrobi inwestycja przestaje mieć sens – dodaje.

Propozycje rozwiązań od plantatorów

Patryk Orzeł i Ryszard Szaroleta wskazują różne ścieżki wyjścia z kryzysu. Orzeł oczekuje, że ministerstwo zapewni wsparcie zakładom przetwórczym, tak aby mogły zaoferować wyższą cenę rolnikom. Szaroleta postuluje natomiast zwiększenie kwoty koperty finansowej związanej z dopłatą do produkcji ziemniaków skrobiowych oraz większą elastyczność w kosztach sadzeniaka – możliwość wykorzystania w większym stopniu własnego materiału lub obniżenie ceny kwalifikatu hodowlanego.

– To pozwoliłoby gospodarstwom utrzymać produkcję bez ryzyka strat – podkreśla.

Przyczyny kryzysu na rynku skrobi

Z perspektywy Wiesława Dzwonkowskiego, głównego specjalisty inżynieryjno-technicznego w Zakładzie Rynków Rolnych i Metod Ilościowych IERiGŻ, problem wynika z nadwyżek strukturalnych na rynku skrobi ziemniaczanej.

– W 2024 roku światowa produkcja skrobi szacowana była na 4,6–4,8 mln ton, przy czym UE i Chiny odpowiadały za ok. 75% podaży – wyjaśnia.

Wysoka koncentracja produkcji w Unii Europejskiej, głównie w Danii, Niemczech i Niderlandach, a także nadwyżka produkcji w Polsce wymuszały dalszy eksport. W 2025 roku nadwyżki pogłębiły się: większe plony i rozszerzenie areału ziemniaków skrobiowych w UE doprowadziły do wzrostu zapasów i gwałtownego spadku cen zarówno na rynkach krajowych, jak i w eksporcie.

– Konkurencja ze strony tańszej skrobi zbożowej dodatkowo zwiększa presję na obniżkę cen skrobi ziemniaczanej – dodaje Dzwonkowski.

Jak zakłady wyjaśniają obniżkę cen skrobi?

O to, dlaczego zakłady obniżają ceny skrobi zapytaliśmy Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego Trzemeszno. W odpowiedzi członek Zarządu PPZ Trzemeszno Szymon Cegłowski wyjaśnił, że obniżenie minimalnej ceny podstawowej w kontraktach na 2026 rok wynika przede wszystkim z drastycznego załamania rynku w Polsce i na świecie.

– Rekordowe zbiory i zwiększony areał upraw w całej Europie wygenerowały nadpodaż surowca. Zakłady posiadają ogromne zapasy wyrobów gotowych, dlatego prowadzą agresywną politykę cenową, aby sprzedać produkcję, utrzymać płynność finansową i przygotować się do kolejnej kampanii produkcyjnej – przyznaje Cegłowski.

Sytuacja plantatorów ziemniaka pokazuje, że rynek skrobi ziemniaczanej w Polsce stoi w obliczu strukturalnych wyzwań. Nadprodukcja, wysokie koszty materiału kwalifikowanego i spadające ceny skrobi sprawiają, że konieczne są elastyczne rozwiązania, zarówno ze strony zakładów, jak i polityki państwa, aby rolnicy mogli utrzymać opłacalność produkcji. Jak podkreślają sami rolnicy, chodzi nie o dopłaty, lecz o godną zapłatę za ciężką pracę i możliwość przetrwania w trudnych warunkach rynkowych.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
10. luty 2026 17:59