Tomasz Kubiak
StoryEditorInterwencja

Dwa lata temu bronili gospodarstw przed powodzią. Dziś pokazują, co dzieje się pod wałami

01.11.2026., 18:00h

Rolnicy z okolic Głogowa (woj. dolnośląskie) mają problem z bobrami, które rozgościły się w wałach przeciwpowodziowych okalających płynącą w pobliżu gospodarstw rzekę Odrę. – Zniszczenia, które są teraz na wałach, trzeba usunąć wcześniej, a nie dopiero wtedy, kiedy poziom wody zacznie gwałtownie rosnąć – mówi Tomasz Kubiak, rolnik z gminy Pęcław.

W połowie września br. minęły 2 lata od tragicznej powodzi, która przeszła przez Dolny Śląsk, Śląsk Opolski i Ziemię Kłodzką. Rolnicy z gminy Pęcław pamiętają wszystko tak, jakby to było wczoraj – dramatyczną walkę z czasem, układanie worków z piaskiem, rozpacz ludzi i... bobry, które utrudniały akcję ratunkową. Jak mówią gospodarze, bobry zagnieździły się w wałach wzdłuż Odry. Z relacji Tomasza Kubiaka, rolnika z Wietszyc, wynika, że poza niszczeniem wałów wyrządzają szkody również w uprawach rolniczych, takich jak pszenica, rzepak i kukurydza.

Bobry niszczą uprawy i drzewa przy wałach przeciwpowodziowych

– Praktycznie wszystkie rośliny zielone są dla nich atrakcyjne, bo potrzebują świeżych gałązek i drzew, a kiedy nie mają do nich dostępu, zaczynają żerować na uprawach rolniczych – mówi Kubiak.

Jak dodaje rolnik, szkody w uprawach nie są tak uderzające, jak to, co dzieje się z wałami i wokół nich.

– W naszej gminie jest około 19 km wałów wzdłuż Odry. Wszystkie drzewa rosnące przy zbiornikach wodnych i wałach są już w dużej części objedzone, uszkodzone i obumierają – dodaje.

Podczas powodzi bobry kopały nory w wałach

Tomasz Kubiak wspomina, jak w 2024 roku niemalże wszyscy mieszkańcy gminy pomagali ratować wały, układając tysiące worków z piaskiem. Jak mówi, w tym samym czasie, kiedy podnosił się poziom wody, bobry wychodziły, żeby kopać w wałach nowe nory.

– W jednym miejscu ziemia pod ciągnikiem się zapadła. Strażak, który tam wszedł, cały się zmieścił w tunelu bobrów. Na całym odcinku wałów w gminie Pęcław występują setki szkód przez nie wyrządzonych – tłumaczy.

Jak wspomina rolnik, Wody Polskie w styczniu br. zebrały worki po akcji przeciwpowodziowej. Niestety, nie wiązało się to z naprawą szkód wyrządzonych przez bobry.

Rolnicy alarmują: bobry stanowią zagrożenie dla wałów

Bobry nie mają naturalnego wroga i jest ich coraz więcej. Zniszczenia są widoczne na każdym kroku. Potrafiły nawet przed Pęcławiem ściąć potężny dąb, który spadł na linię średniego napięcia i uszkodził słup energetyczny, a część mieszkańców nie miała wskutek tego prądu. Rolnicy z gminy Pęcław próbowali różnych sposobów zwrócenia uwagi na problem. Wójt podjął interwencję w Wodach Polskich we Wrocławiu i wystąpił o zgodę na odstrzał, której nie wydano.

Arkadiusz Borek jest rolnikiem i myśliwym z Wojszyna, który problem bobrów zna od podszewki.

– Kiedy jest akcja czyszczenia tych rowów lub kanałów, często kończy się na tym, że firma omija tamę bobrową, bo skoro bobry są pod ochroną, to tama też. Nikt nie chce ryzykować, a rolnicy pozostają bezradni – dodaje.

Krystian Kazimierowicz uważa, że zalane łąki i zniszczone uprawy są małą szkodą w porównaniu z tym, co może się stać, jeśli wielka woda wróci.

– Bobry robią, co chcą – budują tamy, kopią nory w wałach. Jeżeli nikt nie będzie tego pilnował, w końcu przyjdzie taka woda, że wał może tego nie wytrzymać. Ja też mieszkam pod tym wałem i mam gospodarstwo i zwierzęta. Gdyby Odra znowu wylała, nie tylko zwierzęta będą stały w wodzie, ale również domy i całe gospodarstwa. To jest realne zagrożenie dla mieszkańców – mówi Kazimierowicz.

Zobacz FOTO:

Sołtys ostrzega: wystarczy kilka dni intensywnych opadów

Relację rolników potwierdza Waldemar Halarewicz, sołtys Wietszyc, który uważa, że Wody Polskie nie robią nic poza absolutnym minimum.

– Wody Polskie twierdzą, że dwa razy w roku konserwują i wykaszają wały, ale ja tego tutaj nie widzę. Wał jest niewykoszony, zniszczony, a bobry robią w nim takie nory, że gdyby przyszła teraz większa woda, to nas nie ma. Dwa lata temu, podczas powodzi, ratowali nas strażacy, wojsko i mieszkańcy. Teraz nie ma żadnej gwarancji, że wał wytrzyma. Jest susza, ale wystarczy, że w górach kilka dni intensywnie popada – komentuje.

RDOŚ nie zgodził się na odstrzał 15 bobrów

Jak wyjaśnia Karolina Motyka, rzecznik prasowy RDOŚ we Wrocławiu, dyrekcja ma informacje o występowaniu bobrów na terenie gminy Pęcław, ale nie prowadzi szczegółowej mapy wszystkich nor i tam. Dane, którymi dysponuje RDOŚ, pokazują jedynie obecność bobra w poszczególnych kwadratach o powierzchni 1 km².

– Nie są to dane pozwalające wskazać dokładną lokalizację pojedynczych nor lub tam, także w bezpośrednim sąsiedztwie wałów – wyjaśnia Motyka.

Jak informuje, na przestrzeni minionych dwóch lat do RDOŚ wpłynął jeden wniosek dotyczący problemu bobrów. W październiku 2024 roku złożył go wójt gminy Pęcław. Początkowo gmina chciała uzyskać zgodę na odstrzał bobrów również w związku z zagrożeniem wałów przeciwpowodziowych. W trakcie postępowania ta część wniosku została jednak wycofana, ponieważ wałami zarządzają Wody Polskie. Ostatecznie gmina wnioskowała o odstrzał 15 bobrów w rejonie cieków, rowów melioracyjnych i stawów, ale RDOŚ na odstrzał się nie zgodził. Jak tłumaczy Motyka, w ocenie dyrekcji nie wykazano poważnych szkód, a problem można było próbować ograniczyć innymi metodami, m.in. poprzez zabezpieczenie brzegów i drzew metalową siatką.

– W przypadku wałów konieczne jest również wykazanie, że działalność bobrów stwarza realne ryzyko awarii obwałowania – wskazuje Motyka.

Starosta interweniował w sprawie stanu wałów

Michał Wnuk, starosta głogowski, przyznaje, że od czasu powodzi do Wydziału Zarządzania Kryzysowego wpłynęły dwie interpelacje radnej powiatowej dotyczące pilnych działań naprawczych i interwencji na wałach przeciwpowodziowych w gminie Pęcław. Jak dodaje, podczas posiedzenia Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego sam wystąpił do Wód Polskich o wykoszenie wałów, aby można było sprawdzić ich stan i zlokalizować ewentualne uszkodzenia.

– Wójt gminy Pęcław i starosta głogowski nie są zarządcami wałów, dlatego nie przeprowadzają formalnych kontroli budowlanych. Prowadzimy jednak monitoring wizualny i doraźny w ramach ochrony ludności. Jeżeli zauważamy uszkodzenia, alarmujemy Wody Polskie i apelujemy o podjęcie działań. Tak też było w tym przypadku – zaznacza Wnuk.

Wody Polskie skontrolowały wał. Stwierdzono uszkodzenia

Do stanu wałów w gminie Pęcław odniosły się Wody Polskie. Jak informuje Katarzyna Matysiak, rzecznik prasowy RZGW we Wrocławiu, po przejściu fali wezbraniowej wał został skontrolowany przez zewnętrzną firmę dysponującą odpowiednimi uprawnieniami. W ramach kontroli bezpiecznego użytkowania obiektu budowlanego stwierdzono punktowe uszkodzenia skarpy odwodnej.

Wody Polskie zapewniają, że informacje o uszkodzeniach są wykorzystywane przy planowaniu kolejnych prac. Na razie jednak rolnicy muszą czekać na ich realizację. Dla mieszkańców tej gminy najważniejsze pozostaje jednak to, czy wały będą odpowiednio zabezpieczone, zanim przyjdzie kolejna wielka woda. Bo kiedy Odra zacznie gwałtownie przybierać, na naprawę uszkodzeń będzie za późno.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
01. listopad 2026 19:02