Rolnik apeluje do ministra: „Tak dalej być nie może”
Przed piątkowym przyjazdem rolników do Warszawy Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników (OOPR) opublikował mocne nagranie. W mediach społecznościowych nagraniu zwrócił się bezpośrednio do ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Zaapelował o pilne działania na rzecz poprawy sytuacji w polskim rolnictwie i rozpoczęcie rozmów z rolnikami.
„W każdej dziedzinie produkcji mamy załamane rynki”
Zdaniem Barny polskie rolnictwo znalazło się w bardzo trudnym momencie. Jak podkreśla, problemy nie dotyczą już pojedynczych branż, lecz praktycznie całego sektora.
– Zastanawiam się nad tym wszystkim. Z tego, co widzimy, w każdej dziedzinie produkcji rolniczej mamy załamane rynki. Panie Ministrze, obudźmy się i zacznijmy coś robić. Potrzebne są rozwiązania systemowe – mówi rolnik.
W swoim wystąpieniu wyraził również poparcie dla inicjatywy Janusza Terki i rolników z okolic Piotrkowa Trybunalskiego, którzy w piątek przyjadą do Warszawy z nadzieją na rozmowę z ministrem rolnictwa o dramatycznej sytuacji na rynku trzody chlewnej. Obecnie za tuczniki rolnicy otrzymują zaledwie około 3,50–4,50 zł/kg żywca, a ceny świń w klasie E nie przekraczają 5,90 zł/kg wbc.
„Gdzie są obiecane rozwiązania?”
Barna przypomina, że od miesięcy rolnicy oczekują konkretnych działań ze strony rządu.
– Gdzie są obietnice? Gdzie są kredyty długoterminowe, gdzie są kredyty klęskowe, gdzie jest oddłużenie polskiego rolnictwa? Polski rolnik ledwo daje sobie radę – mówi.
Jak podkreśla, coraz więcej gospodarstw ma problemy z utrzymaniem płynności finansowej, a wysokie koszty produkcji przy niskich cenach skupu sprawiają, że praca wielu rolników przestaje być opłacalna.
Zboże zalega w magazynach, a nowe żniwa już się zaczynają
Jednym z głównych problemów, na który zwraca uwagę Stanisław Barna, jest sytuacja na rynku zbóż.
– Rolnicy dzwonią do mnie i mówią, że nie mogą sprzedać zboża. Mówi się o siedmiu, ośmiu milionach ton zapasów z ubiegłego roku. Za chwilę będą żniwa, a ceny już teraz są poniżej kosztów produkcji. Wkładamy pieniądze, a nie możemy ich odzyskać. Ile tak można? – pyta.
Obecnie pszenica konsumpcyjna skupowana jest najczęściej za około 750 zł za tonę. Rolnicy zwracają uwagę, że przy obecnych kosztach nawozów, środków ochrony roślin, paliwa i pracy takie stawki często nie zapewniają opłacalności produkcji.
„To nie dotyczy tylko zbóż”
Rolnik podkreśla, że problemy nie kończą się na rynku zbóż.
Od kilku miesięcy spadają ceny mleka w skupie. Po wielu miesiącach rekordowych stawek słabnie również rynek bydła, a producenci żywca wołowego obserwują wyraźną korektę cen. Trudna pozostaje także sytuacja producentów trzody chlewnej.
– Jak trzymałem świnie w 2017 roku, były po około 3,50 zł za kilogram. Dzisiaj znowu słyszymy podobne ceny. Wracamy się do tyłu. My się cofamy, panie Ministrze – mówi Barna.
Przypomina również wydarzenia z ubiegłego roku, kiedy z powodu braku opłacalności produkcji część rolników decydowała się na samozbiory warzyw, talerzowanie plantacji czy pozostawianie części plonów na polach.
„Zacznijmy w końcu słuchać rolników”
W nagraniu Stanisław Barna przekonuje, że państwo powinno znacznie aktywniej reagować na problemy rolnictwa.
– Zamiast pomagać różnym gałęziom gospodarki, idziemy w złym kierunku. Rolnicy od dawna mówią o swoich problemach, ale nikt ich nie słucha. Trzeba w końcu zacząć działać, żeby polskie rolnictwo nie upadało i żeby rolnik mógł godnie żyć ze swojej ciężkiej pracy – apeluje.
Rolnicy liczą na rozmowę z ministrem
Na zakończenie nagrania Stanisław Barna zachęcił rolników do udziału w piątkowym przyjeździe do Warszawy.
– Janusz Terka i jego ludzie zostawiają wszystko – żniwa, nie żniwa – i jadą do Warszawy. Jeśli ktoś może, jedźcie. Może pan minister w końcu spotka się z rolnikami. Bo z tego, co słyszę, wiele grup od dawna próbuje umówić się na rozmowę, ale bez skutku – mówi.
Jak dodaje, również rolnicy z województwa zachodniopomorskiego od wielu miesięcy zabiegają o spotkanie z szefem resortu rolnictwa. Protestują od jesieni 2025 roku na drodze S3 i w Krąpieli.
- Do tej pory minister nie znalazł czasu, aby przyjechać i spotkać się z protestującymi - mówi Barna.
Kamila Szałaj
