Grzegorz Guzik o sytuacji w rolnictwieCanva/Daleszyński
StoryEditorGłos rolnika

3 ha zniszczone, a to dopiero początek. „Będziemy grodzić pola kilometrami płotów”

02.06.2026., 13:00h

– Jeśli ograniczy się liczbę polowań, to będzie koniec rolnictwa – mówi Grzegorz Guzik rolnik z Wir (woj. dolnośląskie). Jak mówi, dziki traktują rzepak jak własny dom, a jeśli rośnie obok kukurydzy, to przechodzą z jednego pola na drugie, jakby były u siebie.

Dziki głównym szkodnikiem rolniczym

Grzegorz Guzik jest rolnikiem z Wir (woj. dolnośląskie), w jego opinii, dzik jest obecnie głównym szkodnikiem rolniczym, który dewastuje uprawy rzepaku i kukurydzy. 

Jak mówi, lochy z młodymi robią sobie gniazda w rzepaku, zwłaszcza w tym, który rośnie obok kukurydzy.

– Wychodzą z rzepaku i idą do kukurydzy, a potem ryją, bo szukają ziarenek – tłumaczy.

Zdaniem rolnika dziki nie chcą przebywać w lesie, ponieważ jest tam sucho i nie mają odpowiedniej ilości pożywienia.

– Zwierzyna nie chce siedzieć w lesie, bo tam jest kamień i nie ma co jeść. Woli przyjść na rzepak czy ziarna kukurydzy, a kiedy roślina urośnie, na kolby – mówi i dodaje, że szkody we własnej uprawie rzepaku będzie szacował dwa tygodnie przed żniwami, ponieważ spodziewa się, że do tego czasu uprawę odwiedzą również jelenie.

Myśliwi robią, co mogą, ale nagonka rośnie

Z relacji rolnika wynika, że jego współpraca z lokalnym kołem łowieckim układa się dobrze. Nie ukrywa jednak, że sam przestał uczestniczyć w procesie szacowania, bo zwyczajnie go to denerwuje. W opinii Guzika żyjemy w czasach, w których nagonka na myśliwych niebezpiecznie się nasila i bardzo możliwe jest to, że w przyszłości ustawa o prawie łowieckim zostanie zmieniona.

– Myśliwi się starają, pilnują, strzelają, ale mają swoje limity, których muszą przestrzegać. Teraz jest nagonka na zmianę prawa łowieckiego i ograniczenie liczby polowań, a jeśli ograniczy się liczbę polowań, to będzie koniec rolnictwa – prognozuje.

Rolnik spodziewa się, że może dojść do sytuacji, w której konieczne okaże się grodzenie pól.

– Będziemy dawać setki, tysiące, a nawet miliony złotych na ogrodzenie pól. To będzie przecież katastrofa ekologiczna. Będziemy jechać drogą i widzieć niekończące się płoty – prognozuje.

Zobacz też: „Bałem się wyjść na podwórko”. Rolnik miał 8 kontroli w rok

Dziki chodzą obok przedszkoli, niedźwiedzie spacerują po miastach

Rolnik nie ukrywał swojego wzburzenia zachowaniem osób, które za wszelką cenę chcą udowodnić, że dzikie zwierzęta są przyjaciółmi również rolników. 

– Dziki chodzą obok przedszkoli, niedźwiedzie biegają po miejscowościach, wilki zagryzają psy na smyczy i nikomu to nie przeszkadza. A na dodatek rolnik musi to wszystko utrzymywać! W Warszawie cieszą się, że dziki niszczą im miasto, a jak Trzaskowski wydał nakaz uśpienia kilku sztuk, to niewiele brakowało, żeby doszło do jego odwołania. Bambiniści w kraju dochodzą do głosu – ocenia.

Rolnik sieje w terminie nie po to, żeby przesiewać

Guzik podkreśla, że nie zasiał kukurydzy dla zabawy tylko dla zysku. Kupił nawóz, ziarno i wysiał je w określonym dniu po to, żeby zebrać jak najlepszy plon. Dlatego przyznaje, że gdy słyszy o wariancie zwrócenia nasion, nie jest tym zainteresowany.

– Kiedy słyszę, że ktoś mi odda za nasiona, żebym sobie zasiał np. 25 maja, to mnie to nie interesuje. Nie dojdę do ładu z wilgotnością, a suszenie kukurydzy jest bardzo drogie – wyjaśnia.

Rolnik dodaje, że w br. siew kukurydzy był jeszcze droższy niż zwykle z uwagi na wysokie ceny paliw i nawozów. 

Rolnik dostał mandat za płoszenie dzików

Guzik wprost przyznaje, że zrezygnował już nawet ze stosowania armatek hukowych, ponieważ w przeszłości dostał za to mandat. 

– Dostałem kiedyś mandat w wysokości 50 zł, bo hałasowałem armatką hukową. Teraz myśliwi muszą się tym zajmować – tłumaczy.

Dziki zniszczyły 3 ha kukurydzy

Rolnik podkreśla, że nie jest wrogiem ochrony przyrody, ale kiedy widzi, że zwierzyna wyrządza drastyczne szkody wpływające na żywotność ekonomiczną gospodarstwa, to ma dosyć. Z jego relacji wynika, że w bieżącym sezonie dotychczas dziki zniszczyły mu ok. 3 ze 110 ha, które zasiał.

– Do żniw kukurydzianych jeszcze wiele może się wydarzyć. Ale jeśli ktoś ma zyskowność gospodarstwa na poziomie 5, 10, 15%, to zwierzyna może mu zabrać cały zysk – dodaje.

Dziki wykończą rolnictwo?

W ocenie Guzika obecna sytuacja nie pozostawia złudzeń. Jeśli populacja dzików nie zostanie zredukowana, to rolnictwo w Polsce upadnie.

– Obrońcy przyrody ślepo zapatrzeni w dziki doprowadzą do lawinowego wzrostu ich populacji, która wykończy rolnictwo, a z kolei, wzrost areału kukurydzy w kraju umożliwi im rozmnażanie – kończy.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz 

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. czerwiec 2026 14:48