Buraki "klapły", zboże się ugotowało. Rolniczka: czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy
Rekordowe upały dały się we znaki rolnikom w całej Polsce. W wielu gospodarstwach rośliny przez kilka dni praktycznie nie miały szans na regenerację. Na Kujawach ucierpiały przede wszystkim buraki cukrowe i zboża.
– Nawet nasi rodzice i dziadkowie nie pamiętają, żeby buraki wyglądały w ten sposób – mówi Monika Sońta, rolniczka z woj. kujawsko-pomorskiego.
Buraki wyglądały jak po wrzątku
Monika i Bartosz Sońtowie wraz z ojcem Romanem prowadzą gospodarstwo w Dziewierzewie. Uprawiają 7 ha buraków cukrowych i 20 ha zbóż oraz utrzymują około 25 krów mlecznych.
Największe straty po ostatniej fali upałów widać właśnie na plantacji buraków.
– Takiej sytuacji jeszcze u nas nie było. Buraki po prostu klapły. Liście były poparzone, wyglądały jakby ktoś je na chwilę zanurzył we wrzątku. Później pojawiły się suche, przypalone miejsca. To naprawdę przykry widok – opowiada rolniczka.
Deszczu nie było od tygodni
Problemem okazała się nie tylko wysoka temperatura, ale przede wszystkim brak wody.
– Ostatni porządny deszcz spadł około cztery tygodnie temu. Później trafiały się tylko przelotne opady, które praktycznie od razu odparowywały. Wszystkie większe deszcze omijają nas bokiem – mówi.
Jej zdaniem teraz wszystko zależy od pogody.
– Buraki oczywiście mogą się jeszcze zregenerować, ale potrzebny jest deszcz i zdecydowanie niższe temperatury. Przy takiej pogodzie potencjał plonowania na pewno mocno ucierpiał - podkreśla rolniczka.
"Zboże po prostu się ugotowało"
Nie lepiej wygląda sytuacja na polach zbóż.
– Jeszcze przed tymi upałami źdźbła były zielone. Wystarczyły dwa–trzy dni tak wysokich temperatur i zboże zostało dosłownie dopalone. Mam wrażenie, że ziarno po prostu się ugotowało – mówi rolniczka.
Jak dodaje, w cieniu termometr pokazywał aż 42,3 st. C.
– Skoro w cieniu było ponad 42 stopnie, to w łanie temperatura mogła dochodzić nawet do 50 stopni. Obawiam się, że ziarno będzie drobniejsze niż zapowiadało się jeszcze kilka dni temu – podkreśla.
Zdaniem rolniczki fala upałów przyszła w najgorszym możliwym momencie. Zboża powinny teraz nalewać ziarno, tymczasem wysoka temperatura i brak wody gwałtownie przerwały ten proces. Efektem może być słabiej wypełnione, drobniejsze ziarno, co oznacza nie tylko niższy plon, ale również gorsze parametry jakościowe. I finalnie obniży cenę skupu.
Krowy zostały w oborze
Upały odbiły się również na produkcji mleka.
– Przez cały czas trzymaliśmy krowy w oborze. Pracowały wentylatory, polewaliśmy zwierzęta wodą. Wypuszczenie ich na pastwisko przy takich temperaturach nie wchodziło w grę. Mimo to wydajność mleczna spadła, bo organizm zwierzęcia przede wszystkim próbuje poradzić sobie z upałem – tłumaczy.
"Kukurydza zaskoczyła"
Co ciekawe, spośród wszystkich upraw u państwa Sońtów najlepiej poradziła sobie kukurydza.
– Oczywiście liście się pozwijały, ale nie wygląda to tak źle jak w przypadku buraków czy zbóż. Być może pomogła odmiana, którą wysialiśmy – ocenia rolniczka.
"Kukurydza wyschła na wiór"
Z kukurydzą ma jednak problem inna rolniczka z woj. kujawsko-pomorskiego. Malwina Baźmirowska z Białkowa (pow. golubsko-dobrzyński), która prowadzi gospodarstwo mleczne i utrzymuje ok. 40 sztuk bydła, w tym 12 krów dojnych, mówi nam, że susza zniszczyła znaczną część tegorocznych upraw.
– Bardzo mało u nas pada. Czujemy się jak w jakiejś oazie – wszystko omija nas bokiem. Bazę paszową z sianokiszonki mamy zabezpieczoną, ale gorzej będzie z kukurydzą i zbożami. Ziarna praktycznie nie będzie, słomy też – mówi rolniczka.
W tym roku obsiała kukurydzą na kiszonkę około 4 ha. Dziś wiadomo już, że połowa plantacji została praktycznie stracona.
– Około dwóch hektarów wyschło na wiór – podkreśla.
Na opublikowanym przez nią nagraniu w mediach społecznościowych widać, że wysuszona kukurydza jest tak krucha, iż liście i łodygi dosłownie pękają w rękach.
Rolniczka zwraca również uwagę na problem z ubezpieczeniem upraw.
– Nie ubezpieczyłam kukurydzy od suszy, bo nie było takiej możliwości. Ryzyko wystąpienia suszy na naszym terenie jest tak duże, że ubezpieczyciele nie mieli takiego ubezpieczenia w ofercie – wyjaśnia.
Jak dodaje, przy obecnych cenach mleka i spodziewanych stratach w plonach sytuacja gospodarstw mlecznych staje się coraz trudniejsza.
– Mały rolnik nie ma wpływu na opłacalność. Albo się dostosuje, albo będzie musiał zrezygnować z produkcji. Mleko sprzedaję po 1,19 zł za litr, a już dziś wiem, że przez suszę będę musiała dokupić paszę dla zwierząt – podsumowuje.
Susza niweczy uprawy buraka cukrowego i ziemniaków na Mazowszu
Poodbny problem z suszą ma Kamil Szymański, rolnik z Mazowsza, który w swoim gospodarstwie uprawia 5 ha buraka cukrowego. Jak przyznaje, sytuacja pogodowa staje się coraz bardziej poważna. Liście buraka cukrowego usychają na wiór, a wzięte do ręki, kruszą się w pył.
– Na razie, jak patrzy się na buraki z drogi, to wydaje się, że jeszcze stoją, ale po południu wszystko będzie klapnięte i będzie leżało, jakby ktoś po tym walcem przejechał. Jest dużo uschniętych i zżółkniętych, a nawet brązowych liści. Jak się je weżmie w ręce, to się kruszą – mówi.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Mimo wszystko rolnik spodziewa się, że roślina poradzi sobie z upałami, choć ostatni raz padało ok. 2 tygodni temu.
– Myślę, że burak jakoś sobie poradzi. W zeszłym roku nie było aż takich upałów, ale susza dała o sobie znać i liście w buraku też uschły, a potem odbiły. Niestety, odbiło się to kosztem cukru – tłumaczy.
Jak wskazuje Szymański, wysokie temperatury nie oszczędziły również plantacji ziemniaków, które podobnie do buraków cukrowych, powoli zaczynają usychać.
Czytaj dalej pod WIDEO:
– Tak samo jest w ziemniakach. Jedna z odmian właśnie kwitła, a kiedy pojechałem na pole, to kwiatki były już uschnięte, odpadały od rośliny – kończy.
Zobacz WIDEO:
Jak wynika z relacji Szymańskiego, sytuacja w woj. mazowieckim nie napawa optymizmem. Wiele wskazuje na to, że deficyt opadów może doprowadzić do obniżenia tegorocznych plonów i zmniejszenia dochodów z rolnictwa.
Do Polski sunie kolejna fala upałów
Prognozy również nie dają powodów do optymizmu. Choć w najbliższych dniach synoptycy zapowiadają chwilowe ochłodzenie, modele pogodowe wskazują, że w drugiej połowie lipca Polskę może ponownie nawiedzić fala bardzo wysokich temperatur. Dla wielu roślin, osłabionych już suszą i ostatnimi upałami, może to oznaczać kolejne straty.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz, Kamila Szałaj

