Z Izabelą Januchtą rozmawiałam 24 października podczas Dolnośląskiego Targu Rolnego organizowanego przez DODR przy ul. Zwycięskiej we Wrocławiu. Rolniczka z okolic Trzebnicy opowiedziała o uprawie dyni, sprzedaży, sezonowych warsztatach i planach, które mogłyby otworzyć przed gospodarstwem kolejny kierunek rozwoju.
35 ha gospodarstwa, warzywa i 51 odmian dyni. Rodzina rozwija własną farmę
Izabela i Krystian Januchta prowadzą gospodarstwo o powierzchni około 35 ha. 8 ha zajmują uprawy warzyw, w tym patisonów, bobu i dyni, a pozostałą część przeznaczono przede wszystkim pod zboża, pszenicę i pszenżyto.Jedną z kluczowych upraw w sezonie jest dynia. Rodzina nie ogranicza się jednak do jej produkcji. Gospodarze rozwijają także sprzedaż bezpośrednią i zapraszają klientów do swojej farmy dyniowej w Pawłowie Trzebnickim.
Swoją działalność promują w mediach społecznościowych pod nazwą Między Sadkiem a Stawkiem.
51 odmian dyni i kilka miejsc sprzedaży. Rolnicy zapraszają też na farmę
W gospodarstwie uprawia się aż 51 odmian dyni. Tak duży wybór oznacza różnorodność kształtów, kolorów i smaków. Dynie mogą zdobić domy i ogrody, ale równie dobrze sprawdzają się w kuchni.
Rolnicy sprzedają swoje plony na Targu Piast we Wrocławiu, podczas Dolnośląskiego Targu Rolnego oraz bezpośrednio na własnej farmie.
– Mamy farmę dyniową w Pawłowie Trzebnickim. Tam robimy warsztaty dyniowe i stamtąd też prowadzimy sprzedaż dyni. Dodatkowo sprzedajemy na Targ Piaście, no i tutaj na Dolnośląskim Targu Rolnym – opowiada Izabela Januchta.
Sprzedaż w kilku miejscach pozwala dotrzeć do różnych odbiorców. Część klientów szuka dyni do gotowania, inni wybierają ją przede wszystkim ze względu na wygląd. Przy tak dużej liczbie odmian można zaoferować zarówno owoce typowo dekoracyjne, jak i te przeznaczone do przygotowywania potraw.
Dynie kosztują od 1 do 10 zł za kilogram. Które odmiany poleca rolniczka?
Cena zależy między innymi od odmiany i wielkości. Jak wynika z rozmowy z rolniczką, w ich ofercie dynie kosztują od około 1 do 10 zł za kilogram.
Wśród dyń, które Izabela Januchta szczególnie poleca ze względu na smak, są odmiany o wyraźnych, orzechowych nutach, jak muskat czy lunga. Rolniczka zwraca uwagę, że dynia może być ciekawym składnikiem nie tylko tradycyjnej zupy.
– One są najbardziej smaczne, mają posmak orzechowy, orzechowo-miodowy. Nadają się do sałatek i do zup – opowiada.
Czy dynia się opłaca? Rolniczka wskazuje na potencjał, ale liczą się też koszty
– Opłaca się produkować dynie? Tak – odpowiada Izabela Januchta.
Rolniczka podkreśla, że dynia daje wiele możliwości, a różnorodność odmian pozwala przygotować ofertę dla różnych klientów. Trzeba jednak pamiętać, że sama cena sprzedaży nie przesądza o ostatecznym wyniku finansowym produkcji. Na opłacalność wpływają także koszty przygotowania sadzonek, prac polowych, zbioru, przechowywania i sprzedaży.
Chłodny sezon zmusił rolników do ogrzewania pola
Za kolorowymi owocami, które trafiają na targi i do klientów, stoi sporo pracy. W gospodarstwie Januchtów dynie najpierw są przygotowywane z sadzonek, a następnie trafiają na pole. Znaczenie mają warunki pogodowe, zwłaszcza temperatura w początkowym okresie wzrostu.
– W tamtym roku musieliśmy opalać pole, bo mieliśmy za chłodny rok – wspomina Izabela Januchta.
To pokazuje, jak wiele w uprawie zależy od pogody. Nawet przy dużym wyborze odmian i doświadczeniu gospodarzy sezon może przynieść dodatkowe wyzwania. Mimo tego rolniczka ma do dyni szczególny sentyment. Docenia nie tylko jej zastosowanie kulinarne, lecz także wygląd i różnorodność.
– Dynia jest bardzo delikatna, ale jest też bardzo wdzięczna, bo swoimi kolorami, kształtami – to wszystko nam później odwdzięcza – mówi Izabela Januchta.
Warsztaty i sprzedaż na miejscu. Dyniowa farma przyciąga rodziny z dziećmi
W Pawłowie Trzebnickim dynia jest również sposobem na bezpośredni kontakt z odbiorcami. Rodzina organizuje warsztaty, podczas których odwiedzający mogą bliżej poznać dyniowy świat. Takie spotkania łączą prezentację gospodarstwa z sezonową atrakcją dla rodzin z dziećmi.Dla rolników to dodatkowa okazja, by pokazać, jak różnorodna może być uprawa dyni, i zachęcić do zakupu plonów bezpośrednio u producenta. Klienci mogą zobaczyć owoce na miejscu, poznać dostępne odmiany i wybrać te, które najlepiej odpowiadają ich potrzebom.
Chcą tłoczyć olej z pestek dyni. Do inwestycji potrzebują dofinansowania
Izabela Januchta i jej rodzina nie chcą poprzestawać na uprawie oraz sprzedaży świeżych dyń. Myślą również o przetwarzaniu dyni, w tym wykorzystaniu jej pestek do produkcji oleju. Jednym z atutów gospodarstwa są odmiany, które można przechowywać przez dłuższy czas, bo nawet do lutego.
Rolniczka chciałaby uruchomić linię produkcyjną, która pozwoliłaby wytwarzać różne produkty na bazie dyni. Do realizacji tego planu potrzebuje jednak dodatkowych środków, dlatego rodzina rozważa pozyskanie dofinansowania.
– Pomysłów mamy dużo, ale ograniczają nas wydatki – przyznaje.
Rodzina uprawia również zboża, choć, jak mówi Izabela Januchta, nie przynoszą one takich efektów, jakich gospodarze by oczekiwali. Pozostają jednak elementem gospodarowania i zmianowania upraw.
– Bo na zbożu nie wychodzimy, no a musimy robić zmianowanie – wyjaśnia rolniczka.
Własne przetwórstwo mogłoby pozwolić rodzinie lepiej wykorzystać część plonów i poszerzyć ofertę o produkty inne niż świeża dynia. Na razie jest to plan, którego realizacja zależy od możliwości sfinansowania inwestycji.
Dla Izabeli i Krystiana dynia to nie tylko kolejna uprawa w gospodarstwie. To także sposób na sprzedaż bezpośrednią, spotkania z klientami i poszukiwanie nowych możliwości rozwoju. Przy 51 odmianach, własnej farmie i pomyśle na przetwórstwo rodzina ma już kilka kierunków działania. Teraz pozostaje znaleźć środki, które pozwolą rozwinąć kolejny z nich.
Agnieszka Sawicka
