Kołodziejczak i Krajewski na granicy z Ukrainą. ”Trzeba ukrócić podejrzany proceder z rzepakiem i pszenicą”Michał Kołodzieczak + Stefan Krajewski/Facebook
StoryEditor"Granica będzie szczelna jak nigdy"

Kołodziejczak i Krajewski na granicy z Ukrainą. „Trzeba ukrócić podejrzany proceder z rzepakiem i pszenicą”

04.02.2024., 11:00h
Minister rolnictwa Czesław Siekierski oraz wiceministrowie Michał Kołodziejczak i Stefan Krajewski prowadzą na granicy z Ukrainą kontrolę produktów rolno-spożywczych z Ukrainy. – Podejrzewam, że rzepak czy pszenica jadą na Litwę, ale tylko na chwilę i później wracają do Polski. Trzeba taką możliwość wyeliminować – mówi Michał Kołodziejczak.

Czesław Siekierski, Stefan Krajewski, Michał Kołodziejczak kontrolują przejścia graniczne z Ukrainą

W sobotę 3 lutego Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa i jednocześnie lider AgroUnii działa na dwóch przejściach granicznych z Ukrainą. W sobotę był w Hrubieszowie, a w niedzielę jest w Dorohusku. Przeprowadził tam kontrolę graniczną wraz ze służbami.

Z kolei Stefan Krajewski, również wiceminister rolnictwa i poseł PSL, w niedzielę od rana jest na drogowych i kolejowych przejściach granicznych w Koroszczynach, Terespolu i Małaszewiczach.

– Służby działają, ale podejmiemy odpowiednie kroki żeby jeszcze bardziej zwiększyć efektywność działań. Bezpieczeństwo żywnościowe jest dla nas najważniejsze – zapewnia Stefan Krajewski.

Natomiast na przejściach granicznych w Medyce i Korczowej pojawił się minister rolnictwa Czesław Siekierski.

- Jesteśmy na stacji przeładunkowej w Medyce. Tu przyjeżdżają pociągi ze zbożem, cukrem i innymi towarami, także przemysłowymi z Ukrainy. I dalej albo jadą tranzytem, albo są przeładowywane w stronę Niemiec i w stronę naszych portów. Część towarów trafia jednak na obszar Polski – poinformował Siekierski w mediach społecznościowych.

Służby mają sprawdzić, czy do Polski wjeżdżają produkty z Ukrainy objęte embargiem

Jak wskazuje sam Kołodziejczak, jego praca na granicy ma być m.in. efektem narady w MSWiA sprzed tygodnia. Uczestniczyli w niej m.in. wojewody lubelskiego i podkarpackiego, szefów IJHARS-u, Inspekcji Weterynaryjnej, czy SANEPID-u oraz Straży Granicznej i Krajowej Administracji-Skarbowej, którzy są zaangażowani w kontrolę towarów rolno-spożywczych przekraczających granice Polski z Ukrainą.

– Każdego dnia na moje biurko trafiają raporty o ilości i wynikach kontroli produktów wjeżdżających do Polski. Sprawdzany jest każdy sygnał mówiący o rzekomym wprowadzaniu na polski rynek produktów z Ukrainy objętych embargiem – przekonuje wiceminister rolnictwa.

Lider AgroUnii wyjaśnił także, dlaczego rozpoczął kontrolę na granicy w weekend. Jak wyjaśnia, chce sprawdzić kontrola i sam ruch na graniczny podczas newralgicznych dni. Chce też sprawdzić jak w praktyce wygląda obsada przejścia i co należy zrobić, żeby maksymalnie ograniczyć napływ tych towarów do Polski czy wyłączyć wszelkie podejrzenia o nielegalnym napływie towarów objętych embargiem.

Kołodziejczak: podejrzewam, że pszenica i rzepak z Ukrainy na chwilę jadą na Litwę i później wracają do Polski

W nagraniu z granicy Michał Kołodziejczak mówi, że sprawdzał dokładnie jakie towary z Ukrainy wjeżdżają do Polski i mają przejechać przez nasze terytorium tylko tranzytem.

– Bardzo dużo towarów, które wjeżdżają do Polski i rzekomo jadą tranzytem na Litwę, Łotwę bądź do Estonii. Jest bardzo prawdopodobne, że rzepak, pszenica czy chociażby otręby jadą właśnie na Litwę na chwilę i później wracają do Polski. Podczas kontroli dokładnie widać ile takich samochodów jest. Ale to także dla nas pierwsze wnioski jak można kontrolować takie pojazdy, które mogą pojechać na Litwę i za chwilę wrócić. Trzeba całkowicie wyeliminować takie podejrzenie   – uważa Michał Kołodziejczak.

Dlaczego sanepid nie bada cukru z Ukrainy? "Miał co najmniej ‘dziwny‘ zapach"

Wiceminister rolnictwa stwierdził także, że wczoraj w Hrubieszowie służby graniczne w jego obecności otworzyły wagony z cukrem z Ukrainy. Zdaniem Kołodziejczaka, zastanawiające są na pewno bardzo niskie ceny za cukier, które widnieją na fakturach załączonych do dokumentacji.

Zastanawia mnie też, dlaczego cukier spożywczy, który wjeżdża do Polski, nie jest badany przez sanepid. To są wytyczne sprzed ponad 10 lat, które mówią o tym, że sanepid tego cukru nie badał – mówi wiceminister.

Kołodziejczaka zaniepokoił także zapach cukru. 

- Cukier miał co najmniej ‘dziwny‘ zapach. Urzędnicy tłumaczyli, że może taki być, bo to cukier do przemysłu... czyli np. do dżemów bądź oranżady. Według mnie sprawa powinna być dokładnie wyjaśniona, a jeśli nie, to powrót na Ukrainę. Zero tolerancji - tłumaczy.

Wiceminister zwrócił także uwagę, że obecnie jest zbyt mało pracowników na granicy, którzy mogliby skutecznie kontrolować także jakość napływającego oleju słonecznikowego i rzepakowego.

- Sposób zapakowania i jakość produktów, która według mnie pozostawia wiele do życzenia. Towar, który jedzie tranzytem, np. wątpliwej jakości rzepak, powinien być szczegółowo kontrolowany przez polskie służby i w razie potrzeby zawracany na Ukrainę - zaznacza Kołodziejczak.

Kołodziejczak chce embarga na owoce miękkie z Ukrainy

Na jednym ze zdjęć zamieszczonych przez Michała Kołodziejczaka w mediach społecznościowych widać pleśniejące maliny, które jako mrożonka miała wjechać z Ukrainy do Polski.

Zapleśniałe maliny cofnięte na Ukrainę. Po takich malinach może być jeden wniosek: embargo na ukraińskie maliny mrożone, których do Polski w 2023 roku przyjechało ponad 60 tysięcy ton – przekonuje wiceminister rolnictwa.

Granica będzie szczelna, jak nigdy dotąd

– Będę stał na straży polskich rolników i produkcji polskiej żywności. Nikt nie będzie miał wątpliwości, że nasz rynek jest dobrze chroniony. Granica będzie szczelna jak nigdy dotąd – deklaruje Michał Kołodziejczak.

image
Bunt rolników

Rolnicy stawiają ultimatum Tuskowi i Zełenskiemu. „Zostaną Wam tylko samoloty i rowery”

Paweł Mikos

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
21. luty 2024 19:01