OOPR apeluje o pilne zwołanie komisji rolnictwa
Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników wystąpił do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z apelem o pilne zwołanie sejmowej Komisji ds. rolnictwa, która, zdaniem organizacji, powinna podjąć konkretne działania interwencyjne w celu poprawienia aktualnie obserwowanej sytuacji w rolnictwie.
Rolnicy chcieliby porozmawiać o wysokich kosztach produkcji przy jednocześnie niskich cenach skupu płodów rolnych i wiążącym się z tym brakiem opłacalności w rolnictwie.
– Chcielibyśmy, by podjęto interwencję przede wszystkim na rynku nawozów i wprowadzono rekompensaty dla rolników do ich zakupu, bo to nie jest nasza wina, że są takie drogie. Poza tym potrzebne jest również zwiększenie dopłaty do paliwa rolniczego nawet do poziomu 3,00 zł/l – mówi rolnik z woj. warmińsko-mazurskiego i członek OOPR Damian Murawiec.
Murawiec: "Nie tylko produkcja zbóż się nie opłaca"
Jak wynika z relacji rolnika, brak opłacalności produkcji nie dotyczy wyłącznie zbóż, ale również ziemniaków, różnego rodzaju warzyw, czy trzody chlewnej.
– Nie jest tak, że w jednym sektorze rolnictwa nagle zaczęło dziać się gorzej. Ciężko jest znaleźć gałąź produkcji, która się opłaca. Aktualnie tylko produkcja wołowiny przynosi zysk i sprzedaż mleka na Podlasiu. Nawet burak cukrowy się nie opłaca – mówi Murawiec.
Rolnicy mają problemy z dostępnością nawozów
Okazuje się, że niskie ceny skupu płodów rolnych, to nie jedyne zmartwienie polskich rolników. Z relacji Murawca wynika, że wraz z początkiem marca producenci rolni zaczęli odczuwać problemy związane z zakupem nawozów szczególnie azotowych, które w wielu regionach kraju są w ogóle niedostępne.
– W cennikach u dystybutorów nawozy azotowe mają bardzo wysokie ceny, saletra amonowa po 2000 zł/t, mocznik od 2800 do 3000 zł/t. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet jeśli rolnik chciałaby kupić nawóz po tych wysokich cenach, to nie zawsze to zrobi, bo są one trudno dostępne – dodaje rolnik.
Jak dodaje Murawiec, ceny nawozów i tak były już wysokie, jeszcze przed atakiem USA na Iran, ponieważ w ich cenę wliczono koszt, który musi ponieść producent, w związku z wprowadzeniem systemu ETS.
Rolnicy mogą zrobić zapas paliwa, ale nie na rok
Wysokie ceny paliw zwiększą tegoroczne koszty produkcji rolniczej. Wielu rolników nie tylko będzie musiało wliczyć do nakładu zakup paliwa, ale również opłatę za usługę, bo przecież nie każdy dysponuje sprzętem odpowiednim do użycia w danej uprawie. Jednak jak wyjaśnia Murawiec, nawet rolnikom dysponującym własnym sprzętem, którzy zakupili paliwo rolnicze wcześniej i mają jego zapas, koszty produkcji wzrosną, bo zapasy w końcu się wyczerpią i będzie trzeba je uzupełnić drogo sprzedawanym surowcem energetycznym.
– Jeśli ktoś jest nastawiony na usługi, to na pewno zapłaci więcej niż np. rok temu, ale nawet jeśli ktoś sam jest w stanie uprawić swoją ziemię i zasiać, nie ma nie wiedzieć jakiej wielkości zbiorników na paliwo, żeby mógł wcześniej zrobić zapas paliwa kupionego w niższej cenie na rok do przodu – komentuje Murawiec.
Zboże zalega w magazynach, rolnicy nie mają gdzie sprzedać
Rolnicy borykają się również z trudnościami ze zbyciem zbóż, które zalegają w ich magazynach. Część z nich sprzedała ziarno, a część spotyka się z odmową przyjęcia przez skupy.
– W zależności od części kraju sprzedaż zbóż jest na różnym poziomie. Część rolników pozbyła się już zapasów, a część jeszcze nie. Na północy Polski jest lepiej, jeśli chodzi o sprzedaż pszenicy, bo można ją tam sprzedać do portu. W skali kraju jest różnie, dlatego że niektóre firmy niezbyt chętnie kupują zboża, bo magazyny są jeszcze przepełnione – tłumaczy rolnik.
Rolnik zasiał pszenicę zamiast kukurydzy, bo boi się o ceny gazu
Okazuje się, że dla rolników równie niepokojąca jest sytuacja obserwowana na rynku gazu. Jak wyjaśnia Murawiec, jeśli jego wysoka cen się utrzyma, to wysuszenie kukurydzy na ziarno może okazać się bardzo kosztowne.
– Z uwagi na niepewną sytuację z gazem i jego ceną podjąłem decyzję, że w miejsce kukurydzy, którą miałem zasiać, na ok. 30% areału wysiałem po prostu pszenicę jarą – przyznaje rolnik.
Co na to MRiRW?
Nie da się ukryć, że sytuacja w rolnictwie jest bardzo napięta, a rolnicy każdego dnia muszą podejmować trudne decyzje, czy siać, czy nie siać, czy kupić nawóz, czy nie kupić, bo nie wiedzą, czy nakład pracy, który poniosą na uprawę, przyniesie im jakikolwiek zysk.
Jak mówi Murawiec, prezydium Komisji ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie odpowiedziało jeszcze na apel z prośbą o pilne zwołanie posiedzenia komisji, a zdaniem członków OOPR już dawno takie spotkanie powinno się odbyć i powinny zostać wypracowane konkretne rozwiązania mające na celu poprawę sytuacji na rynku rolnym.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
