Wody Polskie: na części łąk koszenie jest niemożliwe
Odpowiadając na pytania dotyczące sytuacji w dolinie Biebrzy, Wody Polskie potwierdziły, że na części użytków zielonych poziom wody uniemożliwia lub znacząco utrudnia koszenie i zbiór siana. Problem dotyczy zarówno samej doliny Biebrzy, jak i dolnych odcinków jej dopływów. Wody Polskie wskazują m.in. na Jegrznię, Ełk, Kanał Rudzki, Stare Koryto Rzeki Ełk, Brzozówkę i Kanał Wogzalski.
Jak informuje instytucja, część użytków zielonych jest obecnie nadmiernie uwilgotniona, a poziom wód gruntowych miejscami znajduje się bardzo blisko powierzchni terenu. W niektórych miejscach woda stagnuje również na powierzchni. Wody Polskie nie mają jednak szczegółowych danych pozwalających określić, jaka dokładnie powierzchnia łąk jest objęta problemem.
Co istotne, Wody Polskie wskazują, że obecne wysokie stany wód nie są skutkiem ostatnich opadów. Większe opady występowały głównie w pierwszej połowie lipca. Później poziom wody miał rosnąć przede wszystkim w związku z intensywnym rozwojem roślinności wodnej i przybrzeżnej.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Zarośnięte cieki blokują odpływ wody
Według Wód Polskich w wielu miejscach, szczególnie na ciekach o niewielkim spadku i małej głębokości, stopień zarośnięcia koryt osiągnął blisko 100 proc. Roślinność zwiększa opory przepływu, przez co woda zaczyna się stopniowo spiętrzać.
To właśnie w ten sposób – jak tłumaczą Wody Polskie – doszło do lokalnego podtopienia i stagnowania wody na obniżeniach terenu oraz przylegających użytkach zielonych.
Najwyższe stany wód poza doliną Biebrzy obserwowane są obecnie m.in. na rzece Ełk, Kanale Rudzkim, Starym Korycie Rzeki Ełk oraz w zlewniach Lebiedzianki i Jastrzębianki. W dolinie Biebrzy podwyższony poziom wód występuje m.in. w rejonie Dolistowa Starego, Zabiela, Bieli Suchowolskich, Krasnego Boru, Lebiedzina i Komaszówki.
Co dzieje się na Kanale Rudzkim?
Ważną częścią odpowiedzi Wód Polskich jest kwestia sterowania urządzeniami wodnymi. Jak informuje instytucja, urządzenia na Kanale Rudzkim – jazy w Przechodach i Białogrądach – są sterowane w zależności od poziomu wody w kanale.
Od 9 lipca 2026 r. zasuwy obu jazów zostały całkowicie podniesione w związku z opadami, które wystąpiły w zlewni rzeki Ełk. Do momentu udzielenia odpowiedzi, czyli 21 sierpnia br. jazy nie zostały ponownie zamknięte. Wody Polskie tłumaczą, że powodem jest podpiętrzanie wody przez rozwijającą się w dnie roślinność.
Za gospodarkę wodną na jazach w Przechodach i Białogrądach odpowiada Zarząd Zlewni w Augustowie. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku węzła Modzelówka – za gospodarkę wodną na tym jazie odpowiada Biebrzański Park Narodowy.
I właśnie ten element jest szczególnie istotny, ponieważ w tym roku zakończono inwestycję związaną z udrożnieniem Starego Koryta Rzeki Ełk i przebudową węzła hydrotechnicznego Modzelówka. Wody Polskie podkreślają, że za gospodarkę wodną na tym węźle odpowiada Biebrzański Park Narodowy i do niego należy kierować pytania dotyczące szczegółów sterowania wodą.
Wody Polskie otworzyły jazy, ale problem pozostał
Wody Polskie informują, że po przeprowadzeniu lustracji terenów znajdujących się w oddziaływaniu Kanału Rudzkiego Zarząd Zlewni w Augustowie podjął w połowie lipca decyzję o całkowitym otwarciu jazów w Przechodach i Białogrądach. Miało to służyć obniżeniu poziomu wody.
Jednocześnie w przypadku rzeki Ełk do planu prac utrzymaniowych na 2026 r. wpisano konserwację odcinka o długości 16,868 km. Prace mają obejmować wykoszenie roślinności z dna cieku na pasie o szerokości 8–10 m oraz usunięcie wykoszonej biomasy. Obecnie trwała procedura wyboru wykonawcy, a rozpoczęcie prac planowano pod koniec sierpnia.
Problem w tym, że nie wszystkie cieki można w ten sposób udrożnić. W przypadku Starego Koryta Rzeki Ełk gospodarka wodna pozostaje w kompetencji Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wody Polskie przekazują Parkowi informacje o problemach zgłaszanych przez rolników.
Jeszcze bardziej skomplikowana jest sytuacja na samej Biebrzy. Obowiązujące dokumenty ochronne nie przewidują prowadzenia prac utrzymaniowych polegających na konserwacji jej koryta. Tymczasem – według Wód Polskich – intensywny rozwój roślinności w korycie powoduje podpiętrzenie wody, a następnie tzw. cofkę na ujściowych odcinkach dopływów.
W efekcie na części łąk położonych w zasięgu oddziaływania wysokich stanów Biebrzy koszenie będzie możliwe dopiero po naturalnym obniżeniu się poziomu wody.
Rolnik: „Skąd jest ta woda?”
Sytuacja nie poprawiła się jednak w ocenie rolników.
– Wszędzie jest pełno wody. Skąd jest ta woda? Deszcz nie pada od kilku dni, nie było też dużych ulew, więc skąd ta woda? – pyta rolnik Marcin Halkow.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Rolnik z okolic Goniądza już wcześniej mówił nam, że na kilku jego łąkach woda sięgała po kolana. W związku z brakiem możliwości wjazdu zwykłym sprzętem zdecydował się wynająć firmę ratrakową. Koszt samego skoszenia 10 ha wynosił według jego wyliczeń około 15 tys. zł.
Pisaliśmy również o interwencji Podlaskiej Izby Rolniczej, która zwróciła się do Wód Polskich o czasowe i kontrolowane obniżenie poziomu wody, aby rolnicy mogli wykonać pokosy. Izba wskazywała, że problem dotyczy około 27 miejscowości.
Następnie, po odpowiedzi Biebrzańskiego Parku Narodowego, przedstawialiśmy także jego stanowisko. Park przyznał, że lokalnie występuje zwiększone uwilgotnienie, ale wskazywał m.in. na lipcowe opady, wcześniejszą suszę hydrologiczną, zarośnięcie cieków oraz właściwości przesuszonych gleb torfowych. Park twierdził także, że wpływ przebudowy węzła Modzelówka jest lokalny i nie powinien oddziaływać na dolną Biebrzę.
Wody Polskie chcą rozmawiać z rolnikami
Wody Polskie deklarują, że są otwarte na współpracę z rolnikami, Biebrzańskim Parkiem Narodowym i Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Białymstoku. Celem miałoby być wypracowanie rozwiązań dotyczących gospodarowania wodą na terenach cennych przyrodniczo.
Instytucja zaznacza jednak, że możliwości prowadzenia prac utrzymaniowych są ograniczone przez przepisy dotyczące ochrony przyrody. W 2026 r. RDOŚ w Białymstoku wniósł sprzeciw wobec części planowanych prac na ciekach znajdujących się na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego, m.in. na Jegrzni, Kanale Wogzalskim, Jastrzębiance i Kropiwnej.
Wody Polskie podkreślają również, że poza obszarem BPN część prac utrzymaniowych może być realizowana po 15 sierpnia. Na terenie Parku konieczne są wcześniejsze uzgodnienia i akceptacja właściwych organów ochrony przyrody.
Jak wynika z odpowiedzi, możliwe jest również zorganizowanie spotkania z udziałem rolników, organizacji rolniczych, RDOŚ oraz Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wody Polskie deklarują gotowość do szukania rozwiązań, które pozwoliłyby pogodzić potrzeby gospodarstw z ochroną przyrody i racjonalną gospodarką wodną.
To nie pierwszy problem z wodą na łąkach
Obecna sytuacja nie jest pierwszym przypadkiem, gdy rolnicy z terenów nad Biebrzą wskazują na problemy związane z wysokim poziomem wody i sterowaniem urządzeniami wodnymi.
Już wcześniej opisywaliśmy przypadki zalewania łąk, kiedy rolnicy podejrzewali, że ktoś celowo otwiera śluzy. Wówczas również pojawiały się pytania o sposób gospodarowania wodą i o to, dlaczego woda trafia na łąki właśnie w okresie, gdy gospodarze powinni wykonywać pokosy.
Wtedy rolnicy wskazywali także na obowiązki wynikające z realizowanych przez nich pakietów rolno-środowiskowo-klimatycznych. Problem polega na tym, że z jednej strony mają oni określone terminy wykonania zabiegów, a z drugiej – przy wysokim poziomie wody często fizycznie nie są w stanie wjechać na swoje łąki.
Dziś, mimo kolejnych wyjaśnień instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną i ochronę przyrody, problem pozostaje dla części gospodarstw nierozwiązany. Wody Polskie wskazują na zarastające cieki i konieczność naturalnego obniżenia poziomu Biebrzy oraz deklarują gotowość do dalszych rozmów. Natomiast rolnicy brodzą we wodzie, próbując zebrać siano.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. odp. Wody Polskie Białystok
