Rolnicy i przetwórcy będą protestować w Warszawie
We wtorek 27 października w Warszawie odbędzie się pikieta przeciwko planowanym zmianom w podatku cukrowym. Organizuje ją NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” wspólnie z przedstawicielami branży przetwórczej. Do protestu mają dołączyć sadownicy i plantatorzy buraków cukrowych.
Jak poinformował nas Tomasz Obszański, przewodniczący rolniczej Solidarności, pikieta odbędzie się pod pomnikiem Wincentego Witosa w Warszawie. Zgromadzenie ma potrwać od godz. 11.00 do 14.00. Spodziewany jest udział około 200 osób.
– Będzie rolnicza Solidarność, Solidarność pracownicza, plantatorzy buraków cukrowych i przedstawiciele przemysłu spożywczego – wylicza Obszański.
Pikieta jest odpowiedzią na propozycję podwyższenia podatku cukrowego. Przedstawiciele branży spożywczej obawiają się, że kolejne obciążenia ograniczą sprzedaż soków i napojów zawierających cukier, a konsekwencje poniosą nie tylko przetwórcy, lecz także dostawcy surowców.
– To branża przetwórcza zwróciła się do nas o wsparcie. Przetwórcy alarmują, że podwyższenie podatku cukrowego może doprowadzić do załamania produkcji soków i napojów. Dla rolników oznaczałoby to kolejne problemy ze zbytem – mówi nam Adrian Wawrzyniak, rzecznik NSZZ RI „Solidarność”.
Plantatorzy buraków i sadownicy obawiają się kolejnych strat
Organizatorzy pikiety przekonują, że skutki podwyżki podatku cukrowego mogą być odczuwalne w całym łańcuchu produkcji żywności. Ich zdaniem spadek sprzedaży produktów zawierających cukier przełoży się na mniejsze zapotrzebowanie na buraki cukrowe i owoce.
– Branża spożywcza walczy o to, żeby podatek cukrowy nie został podwyższony. Już teraz ogranicza on sprzedaż produktów zawierających cukier. Jeśli dojdzie do kolejnej podwyżki, wzrosną ceny soków i innych produktów. Najmocniej odczują to plantatorzy buraków cukrowych i producenci owoców – ocenia Tomasz Obszański.
Podobne obawy przedstawia Adrian Wawrzyniak. Jak zaznacza, rolnicy już teraz zmagają się z trudną sytuacją na rynku, a nowe obciążenia mogą ją dodatkowo pogorszyć.
– Sadownicy mają dziś ogromne problemy z cenami skupu jabłek. Plantatorzy buraków cukrowych również obawiają się o przyszłość produkcji. Nie możemy się zgodzić na dokładanie kolejnych obciążeń w momencie, kiedy sytuacja w rolnictwie jest już tak trudna – podkreśla.
Rzecznik Solidarności obawia się również, że osłabienie krajowego przetwórstwa zwiększy presję konkurencji ze strony zagranicznych producentów.
– Za chwilę może się okazać, że polscy plantatorzy będą ograniczać produkcję, a na nasz rynek będzie trafiać coraz więcej towarów z zagranicy. Obawiamy się również o przyszłość Krajowej Grupy Spożywczej – mówi Wawrzyniak.
Obszański pyta o pieniądze z podatku cukrowego
Tomasz Obszański zwraca również uwagę na sposób wykorzystania wpływów z podatku cukrowego. Jego zdaniem potrzebne jest wyjaśnienie, w jakim stopniu środki z tej opłaty rzeczywiście wspierają ochronę zdrowia.
– Mówiono o miliardach złotych, które miały zasilić NFZ. Tymczasem pojawiają się pytania, ile tych pieniędzy faktycznie trafiło do Funduszu i na co zostały przeznaczone. Teraz proponuje się kolejną podwyżkę, która uderzy w producentów i konsumentów – mówi przewodniczący rolniczej Solidarności.
Obszański podkreśla, że wzrost cen produktów spożywczych może dodatkowo ograniczyć ich sprzedaż, a w rezultacie pogorszyć sytuację gospodarstw produkujących surowce dla przetwórstwa.
„Rolnicy pytają, kiedy wyjedziemy na drogi”
Choć bezpośrednim powodem wtorkowej pikiety jest podatek cukrowy, rolnicza Solidarność nie ukrywa, że niezadowolenie na wsi jest znacznie szersze.
Rolnicy skarżą się na wysokie ceny nawozów i paliwa, niską opłacalność produkcji oraz straty spowodowane niekorzystną pogodą. Zdaniem związkowców dostępne programy pomocowe nie odpowiadają na wszystkie problemy gospodarstw.
– Widzimy, co dzieje się z kosztami produkcji. Nawozy są drogie, paliwo również, a do tego dochodzą straty w uprawach. Rolnicy mają coraz większe trudności z utrzymaniem gospodarstw. Wielu z nich mówi wprost, że tak dalej nie da się gospodarzyć – zaznacza Wawrzyniak.
Jak dodaje, coraz częściej pojawiają się pytania o ogólnopolskie protesty.
– Rolnicy pytają nas, kiedy wreszcie ruszymy na drogi albo do Warszawy. Nastroje są bardzo złe. Chcemy dalej przekonywać parlamentarzystów do naszych racji, ale ta pikieta może się okazać wstępem do większych protestów. Sytuacja w całym sektorze rolniczym jest bardzo trudna – zapowiada rzecznik rolniczej Solidarności.
Kamila Szałaj
