Sprawa dotyczy gospodarstwa, o którym pisaliśmy w artykule: Córka miała przejąć gospodarstwo. Rolnik: "Nawet hali namiotowej nie będziemy mogli postawić". Tomasz Bąk obawia się, że zaproponowane zapisy planu ogólnego mogą w przyszłości ograniczyć możliwość rozbudowy jego siedliska.
Gmina: projekt planu może się jeszcze zmienić
W odpowiedzi na pytania dotyczące procedury planistycznej gmina podkreśla, że przed uchwaleniem planu ogólnego istnieje możliwość zmiany jego zapisów.
– Przed uchwaleniem planu ogólnego gminy istnieje możliwość zmiany jego zapisów, a sama procedura planistyczna wprost zakłada etapy, w których projekt jest modyfikowany – wyjaśnia urząd.
Oznacza to, że obecnego projektu nie należy traktować jako ostatecznego kształtu planu. Ostateczne zapisy zostaną ustalone dopiero po przeprowadzeniu kolejnych etapów procedury.
Gmina zwraca również uwagę na znaczenie konsultacji społecznych. Jak wskazuje urząd, dopiero na tym etapie dokument jest oficjalnie wykładany do publicznego wglądu i jest to właściwy moment dla mieszkańców na składanie uwag.
Rolnik obawia się, że nie będzie mógł rozbudować gospodarstwa
Tomasz Bąk prowadzi w Kruczynku 100-hektarowe gospodarstwo. Zajmuje się produkcją trzody chlewnej w cyklu otwartym – ok. 300 szt. – oraz hodowlą bydła opasowego, którego ma ok. 50 szt.
Jak mówił w rozmowie z „Tygodnikiem Poradnikiem Rolniczym”, jest trzecim pokoleniem prowadzącym gospodarstwo w tym miejscu. Obawia się jednak, że jeśli plan ogólny zostanie przyjęty w przedstawionym mu kształcie, możliwości dalszego inwestowania w siedlisko będą mocno ograniczone.
– Jeśli plan ogólny zostanie przyjęty w formie, w której został nam przedstawiony, to już nigdy nic nie będziemy mogli zbudować, chociaż działka ma 2 ha, więc moglibyśmy się spokojnie rozbudować – mówił Tomasz Bąk.
Rolnik wskazywał przy tym na bardzo konkretne potrzeby gospodarstwa. Nie zdążył jeszcze wybudować silosów na kiszonkę ani płyty obornikowej. Obawiał się, że ograniczenia planistyczne mogą utrudnić mu realizację niezbędnych inwestycji.
– Nawet hali namiotowej nie będziemy mogli postawić – mówił.
Chodzi nie tylko o obecną produkcję
Dla Bąka problem planu ogólnego nie dotyczy wyłącznie tego, co może wybudować dzisiaj. Rolnik myśli także o przyszłości gospodarstwa i jego przekazaniu kolejnemu pokoleniu.
Jego córka kształci się w technikum weterynaryjnym i – jak mówił – jest zainteresowana pracą w gospodarstwie. Bąk zakładał więc, że w przyszłości będzie można inwestować i dostosowywać gospodarstwo do zmieniających się warunków ekonomicznych.
– Myślałem, że córka, która uczy się w technikum weterynaryjnym, będzie prowadzić to gospodarstwo i że może coś dostawimy, jak sytuacja finansowa się trochę poprawi, a wychodzi na to, że nawet hali namiotowej nie będziemy mogli postawić – mówił.
Właśnie dlatego rolnik traktuje plan ogólny nie tylko jako dokument dotyczący sposobu zagospodarowania terenu, ale również jako kwestię przyszłości rodzinnego gospodarstwa.
Gmina nie odpowiada na pytanie o hipotetyczną rozbudowę
W odpowiedzi urząd odniósł się również do pytania dotyczącego możliwości przyszłej rozbudowy gospodarstwa.
Gmina uznała, że w tym zakresie pytanie dotyczy informacji przyszłej, hipotetycznej i o nieznanej obecnie skali. W ocenie urzędu taka informacja nie jest informacją publiczną w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej, ponieważ nie istnieje jeszcze konkretny, określony stan faktyczny, do którego można byłoby się odnieść.
Urząd powołał się przy tym na orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące informacji publicznej. Wskazał, że informacja publiczna musi odnosić się do istniejących faktów i stanów, a organ nie może udostępnić informacji, która jeszcze nie istnieje.
Dlatego gmina nie przedstawiła rozstrzygnięcia dotyczącego tego, czy konkretne przyszłe inwestycje w gospodarstwie Bąka będą możliwe.
Kluczowe będą kolejne etapy procedury
Odpowiedź gminy nie przesądza więc obecnie, że Tomasz Bąk nie będzie mógł rozbudować gospodarstwa. Jednocześnie urząd nie deklaruje, że wskazywane przez rolnika ograniczenia zostaną usunięte.
Na tym etapie wiadomo przede wszystkim, że projekt planu ogólnego może jeszcze zostać zmieniony. Gmina wskazuje również na konsultacje społeczne i możliwość składania uwag przez mieszkańców.
Dla rolników oznacza to, że istotne będzie dokładne sprawdzenie zapisów projektu dotyczących ich gospodarstw i udział w przewidzianych prawem etapach procedury.
W przypadku Tomasza Bąka sprawa jest o tyle istotna, że chodzi o już funkcjonujące gospodarstwo o powierzchni 100 ha, w którym prowadzona jest produkcja zwierzęca, a właściciel planuje jego dalsze funkcjonowanie i przekazanie następnemu pokoleniu.
Na razie nie wiadomo więc, jaki będzie ostateczny kształt planu ogólnego dla tego gospodarstwa. Gmina wyraźnie wskazuje jednak, że projekt może jeszcze zostać zmieniony, a mieszkańcy będą mieli możliwość zgłaszania swoich uwag w toku procedury.
To właśnie na tym etapie rozstrzygnie się, czy obawy rolników dotyczące możliwości dalszego rozwoju ich gospodarstw znajdą odzwierciedlenie w ostatecznych zapisach dokumentu.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. RPPN.1431.13.2026
