Słonecznik z wołowina z MercosurJustyna Czupryniak-Paluszkiewicz/Canva
StoryEditorImport z Mercosur

Zboże do makaronu z Polski czy z Mercosur? „To będzie codzienność”

12.03.2026., 11:30h

Najpierw wołowina z hormonem wzrostu, teraz dwie partie słonecznika zawierające znaczne pozostałości pestycydów. Rolnikom w UE nie mieści się w głowie to, co obserwują na rynku zbożowym i zwierzęcym. – To tylko przykłady tego, co będzie codziennością, gdy umowa z krajami Mercosur zacznie w pełni obowiązywać – twierdzi Marcin Wroński z ZZR Samoobrona.

Wołowina z hormonami i nasiona niespełniające norm

Emocje wokół przyjętego porozumienia o wolnym handlu z krajami Mercosur nie słabną. Choć zapisy umowy nie zaczęły jeszcze w pełni obowiązywać, są pierwsze przypadki importu towarów zawierających niedozwolone w Unii Europejskiej substancje.

Zaczęło się od wołowiny. Hormon wzrostu, jakim jest estradiol, został wykryty w partii mięsa importowanego z Brazylii, które do 21 stycznia br. trafiło na rynki ok. 10 krajów, wśród których znalazły się takie państwa jak Czechy, Niemcy, Włochy czy Hiszpania. Na szczęście nie było tam Polski, o czym mówił wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny Jacek Zarzecki w wywiadzie dostępnym TUTAJ.

Po tym, jak sprawa z wołowiną nieco ucichła, Bułgarska Agencja Bezpieczeństwa Żywności (BFSA) została poinformowana, że do Bułgarii płyną statki ze słonecznikiem z Argentyny. Jak się okazało, zarówno w pierwszej, jak i drugiej partii ziarna, która przekroczyła granice portu w Warnie, wykryto nadmiar pozostałości pestycydów, takich jak: malation, deltametryna i pirymifos metylowy. W kontroli trzeciej partii ziarna mają wziąć udział rolnicy zrzeszeni w Krajowym Stowarzyszeniu Producentów Zbóż, o czym więcej piszemy TUTAJ.

Wroński: „To będzie codzienność”

Sprawę wykrycia hormonów wzrostu i nadmiernych ilości substancji czynnych w towarach z Mercosur komentuje z-ca przewodniczącego Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona w woj. kujawsko-pomorskim Marcin Wroński. W jego ocenie to dopiero wierzchołek góry lodowej, bo jak twierdzi, transporty na granicy będą badane wyrywkowo, dlatego prawdopodobieństwo, że żywność niespełniająca określonych w UE norm trafi na nasze stoły, jest bardzo wysokie.

– Słonecznik i wołowina są tylko przykładami tego, co będzie codziennością, gdy umowa z krajami Mercosur zacznie w pełni obowiązywać – ocenia Wroński.

Żywność przetworzona bez kraju pochodzenia surowca na etykiecie

Jak twierdzi Wroński, towary rolno-spożywcze z krajów Mercosur sprawnie przedostaną się do spożywanych produktów, a wszystko za sprawą braku obowiązku podawania kraju pochodzenia surowca na etykiecie.

Konsument nie będzie wiedział, czy do produkcji kiełbasy lub makaronu wykorzystano mięso, czy zboże z Polski, Unii Europejskiej, czy Ukrainy lub z krajów Ameryki Południowej – twierdzi Wroński.

Większa tolerancja dla żywności spoza UE

To, co szczególnie boli rolników, to fakt, że są dyskryminowani przez przepisy i system kontroli obowiązujący w UE, zgodnie z którym produkty rolne pochodzące z upraw i zebrane na terenie UE, nie mogą zawierać żadnych pozostałości wycofanych substancji czynnych środków ochrony roślin. Jak wskazuje Wroński, zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku produktów importowanych z krajów trzecich, ponieważ importerzy mogą korzystać z przywileju, którym jest Import Tolerance MRL (Maximum Residue Level), czyli podwyższonych norm dopuszczalnych poziomów pozostałości pestycydów, które obowiązują w UE.

– Dotyczy to większości wycofanych ze stosowania substancji czynnych. Są to zapisy, które uprzywilejowują agroholdingi i rolników z krajów trzecich, a dyskryminują unijnych i polskich rolników – podkreśla Wroński.

Mercosur produkuje bez norm, UE nie ma czym pryskać

Wroński zwraca uwagę na to, że w UE wycofano większość substancji czynnych, podczas gdy w Mercosur wciąż można je stosować i to bez żadnych norm i obostrzeń. Polscy rolnicy od 6 marca br. muszą również mieć aktualne szkolenie, by w ogóle móc kupić środek ochrony roślin, a w krajach Ameryki Południowej tego nie ma.

– Przedstawiciele krajów MERCOSUR oficjalnie przyznają, że nie są w stanie spełnić wysokich, unijnych wymogów, które obowiązują przy całym procesie produkcji żywności: od materiału siewnego, do finalnego produktu – twierdzi Wroński.

Normy pestycydów w Polsce a w Mercosur

Jak wskazuje Wroński, różnica dozwolonych poziomów pozostałości pestycydów w żywności w Ameryce Południowej jest wyraźna.

– Jako przykład można podać glifosat, w UE poziom 0,1 mg/ kg, natomiast w Brazylii wynosi 1,0 mg/ kg, czyli 10-krotnie wyższy, acetamipryd w Polsce 0,01 mg/kg, a w bloku MERCOSUR 500 mg/kg. Przecież to nawet trudno nazwać różnicą, to po prostu przepaść – komentuje Wroński.

Import Tolerance MRL do likwidacji?

W związku z widocznymi różnicami dotyczącymi zawartości dozwolonych pozostałości pestycydów w żywności, polski rząd w trosce o zdrowie i życie konsumentów, powinien wystąpić o zlikwidowanie w unijnym prawie pojęcia Import Tolerance MRL.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
12. marzec 2026 11:32