Nie mamy żadnej strefy czerwonej, ale wciąż znacząca większość kraju znajduje się w strefie różowej, a liczba ognisk u dzików od początku stycznia to już 229Pixabay
StoryEditorASF

Polska bez czerwonych stref ASF. Jest jednak niepokojący szczegół

16.02.2026., 15:00h

Po raz pierwszy od bardzo dawna nie mamy w Polsce żadnej strefy czerwonej związanej z ASF, która nakłada na rolników największe obostrzenia. Nie oznacza to, że problem epidemii afrykańskiego pomoru świń zniknął. Wciąż znacząca większość kraju znajduje się w strefie różowej, a liczba ognisk u dzików od początku stycznia to już 229. W 2025 roku mieliśmy ich aż 3429 (o ponad tysiąc więcej niż rok wcześniej!) i „przodujemy” pod tym względem w Europie. W ubiegłym roku znacznie wzrósł zasięg ASF u dzików. Dlatego producenci trzody chlewnej powinni nadal zachować czujność i bezwzględnie stosować zasady bioasekuracji.

Co oznacza zniesienie stref czerwonych?

Zniesienie stref czerwonych to mniej restrykcji i łatwiejszy obrót zwierzętami, ale nie uwolnienie się od zagrożenia chorobą. Wynika ono raczej z tego, że większość z 18 ubiegło­rocznych ognisk u świń pojawiła się na terenie dwóch województw: zachodniopomorskiego i lubelskiego. Po jednym ognisku stwierdzono w województwach pomorskim i wielkopolskim, więc zasięg choroby w stadach był ograniczony. Liczby dotyczące dzików pokazują jednak, że presja wirusa afrykańskiego pomoru świń jest ogromna. Tym bardziej że, jak tłumaczyła dr Sandra Blome z Instytutu Friedricha Loefflera w Niemczech, wirus ASF w miarę adaptacji do nowych warunków środowiskowych ulega mutacjom, a nowe warianty mogą cechować się mniejszą zjadliwością, ale nie oznacza to mniejszego zagrożenia epizootycznego. Zwierzęta zakażone wysoce zjadliwymi szczepami ASF zazwyczaj padają w ciągu tygodnia i są zakaźne głównie w postaci padliny. W przypadku szczepów o osłabionej zjadliwości chore dziki mogą przeżywać znacznie dłużej i wydalać wirusa nawet przez 50 dni, co zwiększa ryzyko jego dalszego rozprzestrzeniania się.

ASF w Hiszpanii

Doktor Blome, wraz z lekarzami weterynarii z Belgii i Francji, wizytowała laboratorium Instytutu IRTA-CReSA w Hiszpanii, w którego okolicach wykryto ogniska ASF u dzików. Aby sprawdzić, czy wirus mógł wydostać się z laboratorium, eksperci analizowali protokoły bezpieczeństwa biologicznego, dokumentację szczepów wirusa oraz przebieg prowadzonych eksperymentów, a także wyniki sekwencjonowania genomu ASF. W ich opinii jest mało prawdopodobne, aby do wystąpienia ognisk pod Barceloną przyczynił się szczep wykorzystywany w badaniach nad szczepionką przeciwko afrykańskiemu pomorowi świń, ponieważ taki wariant zawierałby charakterystyczne markery genetyczne. Ponadto kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości związanych z gospodarką ściekami, odpadami ani naruszeń procedur bezpieczeństwa biologicznego.

Wykryty u dzików w Hiszpanii szczep wykazuje, co prawda, podobieństwo do wirusa ASF zidentyfikowanego w Gruzji i Armenii w 2007 roku, jednak ma dużą delecję w genomie oraz inne drobne mutacje. Tego typu cechy nie zostały dotąd opisane w żadnym innym szczepie ASF na świecie. Według dr Sandry Blome nie można wykluczyć, że ten wariant wirusa już krąży w innych regionach, na przykład w Azji, ale brakuje jeszcze odpowiednich próbek do porównań.

Dominika Stancelewska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
16. luty 2026 15:02