Uprawa bezorkowa jako tarcza przed erozją: Jak gospodarować na terenach zalewowych nad Bzurą?
Technologie uproszczone nie są wykorzystywane dlatego, że są tańsze i pozwalają szybciej dokonywać siewu nowych plantacji roślin. Wymagają przeprowadzenia kilku zabiegów i potrzebują do pracy ciągników dysponujących silnikami o dużej mocy.
– Z pługa zrezygnowaliśmy po to, aby przeciwdziałać erozji wietrznej i przede wszystkim wodnej. Nasze grunty położone są w większości w pobliżu Bzury. Sporo działek sąsiaduje z korytem Wisły. To są tereny zalewowe. Dawniej w większości stanowiły trwałe użytki zielone. Teraz to w części grunty uprawowe. Gdybyśmy wykonywali orkę, to w przypadku wylania Bzury, całą najcenniejszą warstwę uprawową zwyczajnie, by nam wymyło. To dlatego mamy opracowane systemy uprawy uproszczonej, które od wielu lat u nas się sprawdzają. Prowadzimy produkcję roślinną na terenach, gdzie może mieć miejsce wiosenna powódź a po miesiącu może już wystąpić susza. Musieliśmy uwzględnić specyficzne warunki terenowe wykonując zabiegi uprawowe – mówi Roman Stobiecki ze wsi Witkowice w powiecie sochaczewskim.
Maszynowa ewolucja w Witkowicach: Legendarny New Holland TL100 i nocna orka na ugorach
Maszynowa ewolucja rozpoczęła się jednak od zakupu nowego pługa. W 2003 r. do gospodarstwa zostało sprowadzone nowe czteroskibowe zagonowe narzędzie marki Kverneland model AB100.
Inwestycja okazała się być jak na tamte czasy bardzo kosztowna. Pług jednak wyróżniał się bardzo solidną i mocną budową w porównaniu z maszynami produkowanymi w tamtym czasie przez polskie firmy. Doceniali go także rolnicy, którzy składali u dilerów wiele zamówień na realizację, których trzeba było odpowiednio długo czekać.
– Skiby były w pługu w rozstawie 100 cm. W sierpniu 2003 r. kupiłem także nowy ciągnik TL100 marki New Holland. Produkowany był we Włoszech i mam go zresztą do tej pory. Najlepszy ciągnik, jaki pracował w historii gospodarstwa. Te traktory obecnie bardzo są poszukiwane na rynku maszyn używanych. Po przeprowadzeniu maszynowych inwestycji udało się wydzierżawić działkę od Skarbu Państwa. Była przez wiele lat ugorowana. Warunkiem otrzymania dotacji było przywrócenie jej kultury rolnej. Jesienią zapiąłem pług do ciągnika i przeprowadziłem nocną orkę. Maszyna pracowała bardzo intensywnie w niezwykle trudnym terenie. Radziła sobie nawet z brzozami, które zdołały wyrosnąć na polu. Z odkładnic sypały się iskry po kontakcie z dużymi kamieniami. Pług bez problemu kładł gęste chwasty. Jego konstrukcja była tak opracowana, że nie było możliwości doprowadzenia skib do zapchania – wspomina Roman Stobiecki.
