Rolnik miał polisę, ale pieniędzy nie dostanie. Ulewa przyszła za wcześnieRolnik Z Kaszub
StoryEditorStraty w uprawach

Ziemniaki wymyło, łubin leży. Odszkodowania nie będzie, bo ulewa przyszła za wcześnie

23.06.2026., 13:30h

Wystarczyło 20 minut gwałtownej ulewy z wiatrem, żeby w gospodarstwie rolnika z Kaszub doszło do poważnych szkód. Woda wymyła część ziemniaków, położyła niemal cały łubin, ale odszkodowania nie będzie, bo od zawarcia polisy nie minął jeszcze okres karencji.

Burze szły przez Polskę. Rolnicy liczą straty

W sobotę i niedzielę przez Polskę przechodziły gwałtowne burze, ulewy i gradobicia. W jednych miejscach spadł tylko potrzebny deszcz, w innych po kilkunastu minutach rolnicy wychodzili na pola i łapali się za głowę.

image
grad, Dolny Śląsk
FOTO: Nadesłane
Tak było m.in. na Dolnym Śląsku, gdzie grad uszkodził soję i kukurydzę. W jednym z gospodarstw w powiecie wołowskim ucierpiało około 30 ha soi. Rośliny miały około 50 cm wysokości, a po gradzie zostało z nich około 30 cm. W innym gospodarstwie poszatkowanych zostało około 110 ha kukurydzy.

Na Sandomierszczyźnie grad przeszedł bardzo punktowo. W jednej miejscowości nie spadła kropla deszczu, a kawałek dalej odnotowano 25–30 litrów wody i grad, który uszkodził sady. W Wielkopolsce i Pomorskiem rolnicy pokazywali zniszczone kukurydze, zboża i warzywa.

Podobny obraz po niedzielnej ulewie zobaczył rolnik z okolic Dziemian w powiecie kościerskim na Kaszubach (woj. pomorskie).

20 minut ulewy, 25 litrów wody

Gospodarstwo znajduje się na Kaszubach, w gminie Dziemiany. W niedzielę przez okolicę przeszła gwałtowna ulewa z wiatrem. Wszystko trwało krótko, ale wystarczyło, żeby narobić szkód.

– Przez około 20 minut szła nawalna ulewa z silnym wiatrem. Spadło mniej więcej 25 litrów wody – mówi rolnik w rozmowie z „Tygodnikiem Poradnikiem Rolniczym”.

Na filmie przysłanym nam przez rolnika widać wymyte redliny ziemniaków i położone rośliny. Nagranie pokazuje, jak kilkanaście minut ulewy może przekreślić miesiące pracy.

Najbardziej oberwały ziemniaki i łubin

Rolnik uprawia m.in. ziemniaki i łubin. I to one po niedzielnej ulewie najbardziej ucierpiały.

– Najbardziej ucierpiały ziemniaki i łubin. Część ziemniaków została wypłukana z redlin, a łubin położyło. Zboża na szczęście przetrzymały, bo nie były jeszcze w takiej fazie, żeby wiatr je położył – relacjonuje rolnik.

Ziemniaków ma łącznie 3 ha. Woda wymyła około 30 arów. Odmiana jest późna, więc rośliny miały jeszcze pracować na plon.

– Ziemniaki poprawiłem i odformowałem redliny od nowa. Teraz zostaje czekać, co z tego będzie. Wiadomo jednak, że potencjał plonowania już jest mniejszy – mówi gospodarz.

Dużo gorzej wygląda łubin. Plantacja ma około 2 ha, ale po ulewie położona została niemal cała.

– Łubinu mam około 2 ha. Po tej ulewie leży praktycznie 1,8 ha – mówi rolnik.

Na razie nie chce przesądzać, ile z tego uda się uratować.

– Łubin powoli próbuje się podnieść, ale idzie to bardzo słabo. Trudno powiedzieć, czy podniesie się cały, czy część plantacji zostanie stracona – dodaje.

Woda zeszła, problem został

Po ulewie woda nie stała długo na polu. Jak tłumaczy rolnik, to gleby szóstej klasy, lekkie i przepuszczalne. Deszcz więc szybko wsiąkł, ale szkody zostały.

– Woda już zeszła, bo to gleby szóstej klasy, lekkie i przepuszczalne – mówi.

– W naszym regionie na słabszych plantacjach tych szkód aż tak nie widać. Najbardziej ucierpiały te pola, które były zadbane i dobrze wyprowadzone – dodaje smutno rolnik.

Polisa jest. Tyle że karencja jeszcze nie minęła

Pechowa jest też sprawa ubezpieczenia. Rolnik ma polisę, ale od jej zawarcia nie minął jeszcze wymagany okres 14 dni karencji. W praktyce oznacza to, że mimo ubezpieczenia nie dostanie odszkodowania za tę szkodę.

– Uprawy mam ubezpieczone, ale niestety nie minął jeszcze 14-dniowy okres karencji – mówi.

Zabrakło dosłownie kilku dni.

– Gdyby ta ulewa przyszła kilka dni później, w czwartek, karencja już by minęła i polisa powinna działać – dodaje rolnik.

Na razie wygląda więc na to, że z kosztami zostanie sam. Szkody zgłosi do gminy, ale tylko wtedy, gdy zostanie powołana komisja.

„Lubię, jak coś rośnie”

Rolnik z Kaszub nie ukrywa, że gospodarstwo traktuje bardziej jako pasję niż główne źródło utrzymania. Na co dzień pracuje jako operator maszyn rolniczych. Po gospodarstwie widać jednak, że nie jest to ziemia zostawiona sama sobie, tylko dbanie o plon i włożone mnóstwo pracy.

– Gospodarstwo traktuję bardziej jako hobby. To taka moja odskocznia. Lubię, gdy coś rośnie i dobrze wygląda – mówi.

Jak dodaje, na szóstej klasie ziemi nie ma cudów. Trzeba się napracować, żeby zebrać przyzwoity plon. Tym bardziej szkoda boli, gdy zadbana plantacja zostaje uszkodzona w kilkanaście minut.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. czerwiec 2026 14:01