Sprawę komentuje Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, wskazując, że przykładem jest sprawa rolnika Szymona Kluki, która według ekspertów może stać się początkiem większej fali pozwów. Pod koniec marca br. kolejny rolnik z Pomorza został pozwany przez sąsiadów o 60 tys. zł za sąsiedztwo chlewni, w której utrzymywanych jest 50 sztuk trzody chlewnej.
Ustawa ma chronić rolników, ale czy zadziała?
W tym napiętym kontekście dobrze przyjęto zapowiedź Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które planuje przyjąć ustawę o ochronie funkcji produkcyjnych wsi do końca pierwszego półrocza.
Podobne kierunki zmian pojawiają się też w propozycjach Prezydenta RP, co pokazuje, że problem rosnących roszczeń wobec rolników stał się tematem ogólnopolskiej debaty.
Na papierze wygląda to dobrze, ponieważ rolnicy mają zyskać ochronę przed nieuzasadnionymi pozwami i presją sąsiedzką. Jednak, jak ostrzegają eksperci, w praktyce może być z tym duży problem.
Plan ogólny i OUZ mogą wszystko zatrzymać
Największe wątpliwości budzą przepisy dotyczące Planów Ogólnych oraz Obszarów Uzupełnienia Zabudowy (OUZ), nad którymi pracowało Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
Jak wskazują przedstawiciele branży i prawnicy, to właśnie te regulacje mogą sprawić, że nawet najlepsza „ustawa dla rolników” nie będzie działać w praktyce.
Problem jest prosty, ale bardzo poważny. Chodzi o to, że po uchwaleniu planów ogólnych decyzje o warunkach zabudowy (WZ) będą możliwe tylko na terenach objętych OUZ, a gmina nie musi takich obszarów wyznaczać.
Co to oznacza dla rolnika?
Jeśli przepisy nie zostaną zmienione, rolnik, który będzie chciał:
- postawić nową chlewnię,
- wybudować kurnik,
- rozbudować oborę,
może nie dostać warunków zabudowy.
To samo dotyczy zakładów przetwórstwa mięsnego czy innych inwestycji na wsi. W praktyce brak OUZ może zablokować rozwój gospodarstw i firm.
Prawnik: system jest niespójny
O problemach w rozmowie z UPEMI mówi dr hab. Bogusław Ulijasz z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Radomskiego.
Zwraca uwagę, że wyznaczanie OUZ przez gminy jest dobrowolne, budynki inwentarskie (np. chlewnie, obory, kurniki) nie są uwzględniane w przepisach jako element tworzący zgrupowania zabudowy, a przez to często nie powstaje żaden OUZ, a więc nie ma podstaw do wydania WZ.
Dodatkowo rozporządzenie z 2 maja 2024 r. w sprawie sposobu wyznaczania OUZ wprowadza warunek minimum 5 budynków w odpowiednim zgrupowaniu. Problem w tym, że budynki inwentarskie w wielu przypadkach nie są w ogóle brane pod uwagę.
Fermy poza systemem?
Eksperci wskazują też na kolejny problem w postaci konstrukcji samego OUZ. W praktyce to bardzo wąski pas przy istniejącej zabudowie, często o szerokości ok. 10 metrów.
Dla gospodarstw rolnych to ogromne ograniczenie. Hale produkcyjne muszą być często oddalone od siebie ze względów technologicznych, sanitarnych i bioasekuracyjnych, a przepisy tego nie uwzględniają.
Jeśli odległość między budynkami przekroczy 100 metrów to OUZ w ogóle nie powstaje.
Rolnictwo pod presją przepisów
UPEMI ostrzega, że mamy do czynienia z poważną niespójnością systemu, w którym z jednej strony państwo chce chronić funkcję produkcyjną wsi, a z drugiej przepisy planistyczne mogą tę produkcję skutecznie blokować.
Co może się stać?
Jeśli sytuacja się nie zmieni, skutki mogą być poważne:
- zahamowanie inwestycji w gospodarstwach,
- problemy w rozwoju przetwórstwa,
- wypychanie produkcji rolnej w niekontrolowane miejsca,
- coraz więcej konfliktów między mieszkańcami a rolnikami.
A to wszystko stoi w sprzeczności z ideą uporządkowanego rozwoju wsi.
Ustawa to nie wszystko
Rolnicy mogą więc usłyszeć o nowej „ustawie ochronnej”, ale jeśli przepisy planistyczne nie zostaną dostosowane, jej działanie może pozostać tylko na papierze, bo bez spójnych zasad planowania przestrzennego nawet najlepsze prawo nie ochroni produkcji rolnej w praktyce.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. UPEMI
